Polak potrafi kropka peel

Najnowsza krakowska ligowa drużyna siatkówki ma nazwę z mitologii nordyckiej, niesztampowe pomysły na zdobywanie pieniędzy i bazę w Nowej Hucie, w miejscu o olbrzymich tradycjach w tej dyscyplinie.

Walkirie, według wierzeń ludów krajów skandynawskich, to boginie sprowadzające dusze najdzielniejszych poległych wojowników do Walhalli, usługujące tam podczas uczt, posłanki boga Odyna. – Dla naszych dziewczyn najważniejsze było, że to wojowniczki, biorące udział w bitwach – tłumaczy Paweł Kapera, szkoleniowiec drużyny siatkarek KS Valkiria Kraków. Przed rokiem poszedł na zajęcia zespołu TKKF Desperados, bo usłyszał, że nie mają trenera. Wspomina, że na początku ćwiczyli ustawienia w szóstkach, potem wspólnie doszli do wniosku, że chcą spróbować czegoś ambitniejszego. W lutym postanowili założyć stowarzyszenie, pod koniec lipca uzyskali wpis do Krajowego Rejestru Sądowego, po miesiącu zgłosili się do IV ligi małopolskiej. – Proces rejestracji się wlókł, stresowaliśmy się, czy zdążymy z tym wszystkim, ale się udało, teraz gromadzimy budżet – mówi Paweł, który został prezesem. O kolejnych posunięciach decydują wraz z zawodniczkami, trzy z nich wchodzą w skład zarządu: Marta Filipiak, Patrycja Zając i Katarzyna Włodek.

Wynajmują halę ZSOS nr 2 nieopodal Teatru Ludowym, gdzie od lat (jeszcze w starej sali) w ramach szkoły sportowej młodzież zdobywała siatkarskie arkana, gdzie działał Dobry Wynik, a obecnie zajęcia prowadzą dwa kluby – Sparta Volleyball i Hutnik DW. Tam też mają rozgrywać mecze w IV lidze, na centralnym boisku. – Chcemy ściągnąć widzów, nadać temu oprawę – mówi Paweł. Oprawa zawsze była ich mocną stroną. Mąż Marty, Michał Filipiak robi zdjęcia, nagrywa filmiki – używał do tego nawet kamerki zawieszonej na siatce, a jeden z sędziów śmiał się, że na ich meczach w II lidze TKKF można by wprowadzić system video challenge.
Zbierają środki na pokrycie kosztów wynajmu i gry w lidze. Składki i rozmowy ze sponsorami to standard praktykowany także przez nich, ale nie brakuje im dużo bardziej oryginalnych pomysłów. Jeden właśnie uwieńczony został sukcesem. Zwrócili się o dofinansowanie z „Funduszu Inicjatyw Obywatelskich Małopolska Lokalnie”, ich wniosek otrzymał 57,5 punktów na 60 możliwych, zajął ósme miejsce w rankingu, wyprzedzając 79 innych. Dostaną 5 tysięcy złotych, które będą mogli przeznaczyć na zakup sprzętu służącego do gry, ale i organizacji meczów.
Z jeszcze ciekawszym przedsięwzięciem mają wystartować w przyszłym tygodniu: przedstawią projekt swojego klubu na portalu Polakpotrafi.pl. – W ten sposób będziemy się ubiegali o datki ludzi. Na darczyńców czekają najróżniejsze nagrody, uzależnione od wpłaty – wyjaśnia Kapera. – Na przykład minimalna to mail z podziękowaniami, potem koszulki z logo klubu, udział w sparingu z drużyną, itp., itd.
W kategorii „sport” jest na portalu osiem trwających projektów, w tym jeden siatkarski: „Start w II lidze siatkarzy Legii Warszawa”.

23-letni Paweł Kapera zwierza się, że w gimnazjum dobrze mu szło na boisku siatkarskim, więc postanowił zapisać się do klubu, jednak realia panujące w Wawelu Kraków szybko go zniechęciły. Grywał w zespołach TKKF, a potem zapisał się na kurs instruktorski na krakowskiej AWF, gdzie był najmłodszym uczestnikiem. Dzisiaj ma ambicje zebrania kadry liczącej 21 osób. – Tylko w taki sposób mam gwarancję, że na treningach i meczach będzie wystarczająca obsada, bo zawsze jakieś obowiązki wykluczają część składu. Skąd się biorą kandydatki? Przychodzą znajome znajomych, przekazują sobie informacje – tłumaczy. – W najbliższym sezonie chcemy walczyć o awans. Nie wiem, jak to wyjdzie, ale inaczej nie byłoby po co grać.
Jeśli uda im się zebrać wystarczające fundusze, planują utworzyć grupy naborowe dla dziewczynek. – Na razie nie mamy czym się pochwalić, ale fajnie byłoby za pięć lat mieć własne siatkarki wchodzące do drużyny ligowej, a nie ogłaszać, że szukamy zawodniczek – uzasadnia. – A może uda się nawet dzięki temu wyłowić jakieś talenty…
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.