Poligon na Wiśle, stres w Wieliczce

W dzisiejszych meczach grypy IV drugiej ligi siatkarek AGH Galeco Wisła pokonała w Krakowie Jedynkę Tarnów 3:0 (25:23, 25:20, 25:13), a MKS MOS Wieliczka uległ u siebie Tomasovii 1:3 (25:23, 23:25, 16:25, 23:25).

Spotkanie w hali przy Reymonta było poligonem doświadczalnym. Najpoważniejszy eksperyment trwa od początku sezonu. Magdalena Pytel, która w BKS Bielsko-Biała była obiecującą środkową, komplementowaną przez tamtejszych trenerów za doskonałe wyczucie bloku, w Wiśle została przyjmującą. Dzisiaj po raz pierwszy wystąpiła w całym spotkaniu. Okazało się, że aby osiągnąć pułap wartościowej skrzydłowej, musi przeskoczyć olbrzymie problemy z odbiorem serwisu przeciwnika, ale przy siatce udowodniła, iż czasem słabość można przekuć w siłę. Wcześniej zwykle ćwiczyła atak z krótkiej, więc rzadko dysponuje klasycznym, mocnym uderzeniem w drugim tempie, nadto chyba nieco hamuje ją kontuzja mięśni prawego ramienia, z jaką długo borykała się w Bielsku. Jednak właśnie zbijając półplasem, bądź kiwając, umieściła wiele piłek w polu tarnowianek (m.in. ostatnią w pierwszej partii). W trzeciej odsłonie tak się rozochociła, że przyłożyła kilka razy „całą parą”, w tym – z szóstej strefy.

Inną środkową, która otrzymała nietypowe zadania jest Karolina Surma, która wprawdzie nie zmieniła pozycji, ale od poprzedniej konfrontacji nie schodzi z boiska będąc w II linii i przyjmuje zagrywkę. Nie jest to dla niej zresztą zupełnie nowa rola. O ile w sezonie 2008/09 w Wiśle rozwiązanie to powiodło się nieszczególnie, to w kolejnym, kiedy „Szyszka” w barwach Skawy UEK walczyła już przeciwko „Białej Gwieździe” – zafunkcjonowało nieporównanie lepiej, pomagając jej drużynie w awansie do I ligi. Dzisiaj Karolina była bardzo pewna, niejednokrotnie wychodząc przed koleżanki i dokładnie odbierając piłkę palcami.
Z kolei Aleksandra Guzikiewicz, która dotąd we wszystkich meczach była libero, wchodzącą przy serwisie swojego zespołu, po raz pierwszy stała się „regularną” zawodniczką, wpuszczaną do II linii począwszy od zagrywki. I na dzień dobry zafundowała tarnowiankom dwa asy.

Ostatnia kwestia to nie eksperyment, choć zdarzenie zgoła niecodzienne. Aleksandra Stachowicz była długo „zaklęta w kwadracie”, prawie w ogóle nie wchodząc na boisko. Przełom nastąpił w Tarnobrzegu, kiedy w beznadziejnej sytuacji (prowadzenie Siarki 2:0 w setach i kilkoma punktami w trzecim) uratowała Wiśle punkt, a o mało nie uratowała meczu. Dzisiaj po raz pierwszy dłużej – w drugiej i trzeciej partii – zaprezentowała się krakowskiej publiczności i ten swoisty debiut wypadł okazale. Sprawnie kierowała koleżankami, a przypieczętowała udany występ rzadko stosowaną przez rozgrywające kiwką – za plecy, tuż za siatkę.

W pierwszej odsłonie przyjezdne walczyły bardzo ambitnie, nieźle radząc sobie z blokiem wiślaczek, które na dodatek popełniały sporo banalnych błędów. Od drugiego seta gospodynie przeważały coraz bardziej zdecydowanie; przez całe spotkanie równo i skutecznie atakowała Magda Jagodzińska. A kiedy w trzeciej odsłonie zaczęła nękać Jedynkę podaniami zza linii końcowej – na przyjęcie przeniosła się nawet jej rozgrywająca, Wioleta Sysło.

***

Siatkarki MKS MOS miały w sobotę niezła okazję zaliczenia pierwszego zwycięstwa na własnym parkiecie, jednak chyba borykają się z częstym problemem młodych drużyn. W konfrontacjach w wielickiej hali, gdy czują obecność wielu życzliwych i znajomych kibiców, najwyraźniej spala je stres. Trudno inaczej wytłumaczyć fakt, że na ogół lepiej prezentują się na wyjazdach, czego dobitnym przykładem jest spotkanie w Biłgoraju, kiedy omal nie urwały dwóch setów bezwzględnemu liderowi grupy. Trudno też znaleźć inne wyjaśnienie dla następujących z chwili na chwilę wahań formy, skutkujących seriami zdobywanych albo traconych punktów. Jest na pewno szansa, że z czasem okrzepną. Objawy takiego korzystnego procesu pokazała końcówka pierwszej partii, w której długo przegrywały. Od stanu 19:21 do 23:21 Katarzyna Durbas serwisem z wyskoku wyłączyła z ataku znajdującą się w pierwszej linii Aleksandrę Czerniawską, a jej koleżanki kończyły dzieło. Lepiej od rywalek wytrzymały też presję przy remisie 23:23.

W pozostałych odsłonach częściej przeważały bardziej doświadczone, lepiej zagrywające i blokujące tomaszowianki, na czele ze skutecznie zbijającą po prostej Edytą Gęślą. W ataku dobrze spisywała się również Dominika Kołosińska (skończyła dwie bardzo ważne akcje w końcówce drugiego seta), a ostro serwowały Katarzyna Chmiel i Czerniawska.
Miejscowe (podłamane chyba również drobiazgowym wytykaniem im błędów przez sędziów) poderwała dynamicznymi wejściami na skrzydle w czwartej odsłonie, najmłodsza i najwaleczniejsza z nich Magdalena Tyrańska, ale stałe 4-5 oczek prowadzenia zniknęło ostatecznie przy stanie 18:18, a kiedy zrobiło się 23:23 – znowu odezwała się Gęśla, a potem wpadła wieliczankom w pole piłka przebijana przez przeciwniczki „dyszlem”.
PAWEŁ FLESZAR

AGH GALECO WISŁA Kraków – JEDYNKA Tarnów 3:0 (25:23, 25:20, 25:13)
Sędziowali: Marek Olszanecki (Bobowa) i Piotr Kasprzyk (Libiąż). Widzów: 150.
WISŁA: Szady, Biernatek, Surma, Jagodzińska, Pytel, Rusinek oraz Tokarczyk (l), Guzikiewicz, Stojek, Stachowicz, Leszek. Trener: Lesław Kędryna.
JEDYNKA: W. Sysło, Brzezińska, Klaczek, Stolarz, Styrkowiec, Madzia oraz Jachym (l), M. Sysło, Wyroba, Baran. Trener: Urszula Świerczek.

Przebieg meczu – I set: 3:3, 6:3, 6:6, 8:6, 8:8, 9:11, 11:11, 11:13, 15:13, 15:15, 16:16, 18:16, 18:17, 20:17, 20:19, 21:19, 21:20, 22:21, 23:21, 23:23; II set: 0:1, 2:2, 4:2, , 6:4, 7:6, 10:6, 13:9, 13:10, 16:10, 16:12, 17:13, 20:13, 20:15, 22:16, 22:18, 23:18, 24:19, 24:20; III set: 2:0, 2:1, 4:1, 4:2, 6:2, 7:4, 10:4, 10:6, 12:6, 12:7, 14:8, 15:10, 20:10, 22:11, 24:12.

****

MKS MOS Wieliczka – TOMASOVIA 1:3 (25:23, 23:25, 16:25, 23:25)
Sędziowali: Robert Chojecki (Katowice) i Benedykt Cieślik (Sosnowiec). Widzów: 250.
MKS MOS: Borowska, Tyrańska, Bałucka, Antos, Durbas, Świeży oraz Windak (l), Ciszczoń, Sapalska, Suchan, Urban. Trener: Grzegorz Stareńczak.
TOMASOVIA: Kopeć, Gęśla, Broszkiewicz, Kołosińska, Czerniawska, Chmiel oraz Kowalska (l), Płodowska (l), Bryda. Trener: Stanisław Kaniewski.

Przebieg meczu – I set: 4:0, 4:2, 5:2, 5:4, 9:4, 9:8, 10:8, 10:10, 11:10, 11:15, 14:15, 15:16, 15:17, 17:17, 17:20, 18:20, 18:21, 23:21, 23:23; II set: 0:1, 1:2, 3:4, 5:4, 5:9, 7:9, 8:10, 8:12, 9:13, 11:13, 11:15, 13:15, 13:18, 15:18, 15:19, 18:19, 18:21, 19:21, 19:22, 21:22, 21:24, 23:24; III set: 0:4, 1:4, 1:6, 3:6, 4:7, 4:11, 5:11, 5:14, 6:15, 8:15, 8:17, 10:17, 11:18, 12:19, 12:20, 14:20, 14:23, 15:24; IV set: 0:2, 1:3, 4:3, 5:4, 5:5, 10:5, 11:6, 11:9, 13:9, 13:11, 15:11, 15:13, 17:13, 17:14, 18:14, 18:18, 20:18, 20:20, 20:22, 22:22, 22:23, 23:23.

Pozostałe wyniki i tabelę można znaleźć TUTAJ

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*