Połowiczna odsiecz Suvorova

Cracovia zremisowała bezbramkowo z Polonią Warszawa, zdobywając pierwszy punkt na swoim stadionie w bieżących rozgrywkach. Mówiąc oględnie, mecz nie był szczególnie ciekawy za to niezły dla zabijania nudy historycznymi skojarzeniami.

Tamten facet był rosyjskim feldmarszałkiem. Wymoczkowatym z wyglądu, ale do dziś uznawanym za jednego z najwybitniejszych dowódców w historii wojskowości. Dla nas to postać czarna- jeden z pogromców konfederacji barskiej i insurekcji kościuszkowskiej, zdobywca Wawelu i Warszawy. Kilkakrotnie pognębił też wojska tureckie, dając się we znaki także ludności cywilnej. Skonfliktował się z carem, został zwolniony z armii i zesłany. Kiedy jednak po dwóch latach powstawała koalicja antynapoleońska, wezwano go na pomoc i został dowódcą wojsk rosyjskich w północnych Włoszech, gdzie odniósł kilka cennych zwycięstw, opanowując cały region. Przede wszystkim jednak był autorem niezwykłego i udanego manewru przerzucenia całej armii przez Alpy, do Szwajcarii. Nazywał się Aleksander Suworow.

Ten, pomijając transkrypcję, nosi to samo imię i nazwisko. Jest mołdawskim pomocnikiem występującym w Cracovii i też jego wygląd nie zawsze licuje z zachowaniem. Piłkarz o facjacie cherubinka 26 sierpnia odepchnął Radosława Trochimiuka, sędziującego mecz „Pasów” w Lubinie. Zdyskwalifikowano go na pół roku i mógł żegnać się z rundą. Później jednak wspomnianego arbitra aresztowano za udział w aferze korupcyjnej, a odwołanie klubu z ul. Kałuży zostało rozpatrzone pozytywnie (swoją drogą ciekawe, ile prawdy jest w sugestiach łączących oba te fakty, bo to by znaczyło, że nieuczciwych można atakować bezkarnie…). Z dzisiejszym powrotem Alexandru Suvorova na boisko wiązano spore nadzieje, bo wcześniej był wyróżniająca się postacią w krakowskiej drużynie, nadto zdobył gola w spotkaniu z warszawianami w maju tego roku.

Zaprezentował się przyzwoicie, jednak bez wymiernego efektu. Sprawnie egzekwował rzuty rożne, ale tylko Sławomir Szeliga umiał z tego skorzystać (a i on uderzył głową obok bramki). Mołdawianin finezyjnie lobował też 21. minucie Michała Gliwę, który w ostatniej chwili przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Najlepszą okazję z kolei stworzyli Tamir Kahlon i Andrzej Niedzielan – ten drugi dostał wyśmienite prostopadłe podanie, lecz w pozycji sam na sam trafił piłką… w głowę bramkarza.
Goście (którzy przez całe spotkanie często acz niecelnie kopali z dystansu) podobną okazję mieli w 89. minucie. Pavol Sultes wypuścił sprytnie Edgara Caniego, jednak strzał Albańczyka odbił Wojciech Kaczmarek.

Autorem najskuteczniejszej odsieczy był jednak Hubert Siejewicz, ratujący z liniowymi resztki wiary w kompetencję polskich sędziów. W ostatniej minucie nie uznał gola dla gospodarzy i wśród wielu kontrowersyjnych decyzji w ostatnim okresie – ta była tyleż odważna, co słuszna.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – POLONIA Warszawa 0:0
Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok). Żółte kartki: Puzigaća, Radomski, Niedzielan, Szeliga, Struna – Trałka, Todorovski, Baszczyński, Čotra. Widzów: 8000.
CRACOVIA: Kaczmarek – Struna, Hošek, Kosanović, Puzigaća – Szeliga (66, Bartczak), Radomski – Kahlon (71. Višnakovs), Ntibazonkiza, Suvorov – Niedzielan (80. van der Biezen). Trener: Dariusz Pasieka.
POLONIA: Gliwa – Todorovski, Baszczyński, Sadlok, Čotra – Trałka, Jodłowiec, Jež (76. Çani) – Bonin (82. Wszołek), Brzyski – Šultes (90. Sikorski). Trener: Jacek Zieliński.

Pozostałe wyniki i tabelę można znaleźć TUTAJ

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*