Polska już bez Poli

Reprezentacja biało-czerwonych kadetek wygrała dzisiaj cztery z pięciu setów z rówieśniczkami z Peru. To drugie z rzędu zwycięstwo naszej drużyny z mistrzyniami Ameryki Południowej, jednak w mijającym tygodniu doznała ona również poważnej straty.
W czwartek zgrupowanie odbywające się w położonym na obrzeżach Krakowa ośrodku olimpijskim „Kolna” opuściła Pola Nowakowska. Podczas kwietniowych mistrzostw Europy, kiedy Polki zdobyły złoty medal, z powodzeniem pełniła funkcję libero. Trener Grzegorz Kosatka wiązał z nią również plany odnoście obsadzenia pozycji skrzydłowej. Niestety, okazało się, że siatkarka ma naderwane więzadła rzepki.
Kolano zaczęło ją boleć już na mistrzostwach Europy; po turnieju przeszła badanie USG, ale nie wykazało ono poważnych zmian, wydawało się, że to tylko przeciążenie – opowiada szkoleniowiec. – Później ciągle jednak odczuwała dolegliwości, przeszła rezonans, a w ostatnią środę ostateczną diagnozę wydał lekarz sportowy. Ma całą karierę przed sobą, więc nie chcemy ryzykować jej zdrowiem. Myślę też, że zawodniczki, które mamy, są w stanie ją zastąpić.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

O jedno miejsce dla libero w zespole na mistrzostwa świata rywalizują Klaudia Kulig i Kinga Pasiut. Dzisiaj w hali „Solne Miasto” w Wieliczce zmieniały się regularnie co pół obejścia (generalnie w danym secie każda wchodziła za jedną, „swoją” środkową).
Szkoleniowiec wyjaśnia, że sparingi z Peru bardziej niż zgraniu drużyny mają służyć wyłonieniu spośród siedemnastu zawodniczek – dwunastki, która pojedzie do Utrechtu na Europejskie Igrzyska Młodzieży, rozpoczynające się 14 lipca. Dlatego często rotuje składem, choć przez dwa pierwsze sety występowało to samo zestawienie. W trzeciej partii wymienił środkowe, a w czwartej i piątej (na taką ilość, niezależnie od wyniku, się umówiono) – konfiguracja była już zupełnie inna.
Monika Bociek nie znalazła się w kadrze na mecz, a Magdalena Damaske nie weszła z kwadratu rezerwowych na boisko. – W sobotę była mocno wykorzystywana, teraz trochę bolą ją plecy i wolałem, żeby odpoczęła – tłumaczy Kosatka.

Biało-czerwone miały zrazu sporo kłopotów ze skrzydłowymi Peru, Maguilaurą Frias i Angelą Leyva, które okiełznały latynoską żywiołowość i sprytnie obijały ręce rywalek, nawet przy atakach z szóstej strefy. W 1. odsłonie zrobiło się 7:10 i 10:11, ale Polki były bardziej wyrównaną ekipą. Wreszcie zafunkcjonował im blok, po asie Weroniki Fojucik zrobiło się 18:14, a na siatce produkowała się linia: Malwina Smarzek, Aleksandra Wańczyk, Klaudia Grzelak. Dalej było 20:15, 24:18 i 25:19, a przeciwniczki same się wykluczały, bijąc po autach.
W drugim secie po tamtej stronie niezłą zmianę dała Luciana Del Valle, a przede wszystkim to nasze reprezentantki częściej się myliły. Ulegały nawet 17:19 i jeszcze 21:22. Pasiut błysnęła kilkoma świetnymi obronami, akcjami ofensywnymi zrehabilitowała się Smarzek, a kiedy dołożyła asa skrótem – na tablicy zaświeciło się 23:22. Dwa ostatnie „oczka” dla swojego zespołu zdobyła Grzelak.

Trzecia partia była popisem Smarzek, która meldowała się chwilami nad blokiem, zdarzyło jej się również uderzyć z prawej flanki w dwuipółmetrowy skos (Kosatka: „Zanotowała w ostatnim okresie spadek formy, ale już się odbudowuje„). Było 5:1, 6:4, 11:5, 13:6, 17:9, 20:12, ostro serwowały Joanna Pacak i Karolina Piśla, a Malwina emanowała na dodatek dobre fluidy, bo kiedy w końcówce weszła za nią Małgorzata Barszcz – od razu sfinalizowała dwa ataki. 25:15.
Trenerka przyjezdnych, Natalia Malaga, która wcześniej przeżywała spotkanie przy linii bocznej (odegrała kilka teatralnych scen, choćby pokazując podopiecznym jaka jest różnica między kontrolowaniem piłki w pozycji do przyjęcia, a odprowadzaniem jej wzrokiem na wyprostowanych nogach), wtedy siedziała już spokojnie na ławce. Dla kontrastu pozostałe odsłony były bardzo niestabilne. W czwartej Peruwianki prowadziły 6:3, 7:6, 15:11, 18:14, Polki wyrównały na 18:18 przy podaniach Barszcz. Na finiszu „czapą” i dobitką zapunktowała Małgorzata Śmieszek, ale zepsuła też zagrywkę – 24:24. Ostatnie słowo należało natomiast do Kornelii Moskwy – 26:24.
W tie-breaku znowu wynik zataczał się jak pijany – 2:0, 2:3, 7:3, 7:6, 8:6, 8:8, 9:9, 12:9, 12:12 – kiedy po asie Del Valle i błędach naszych reprezentantek ustabilizował się na 12:15.

W sobotę Polki pokonały w Proszowicach ekipę z Ameryki Płd. 3:1 (plus tie-break dla rywalek). W poniedziałek, 8 lipca, obie drużyny zmierzą się na „Kolnej”, gdzie na co dzień trenują. Początek o g. 17, mecz jest dostępny dla widzów. Biało-czerwone czeka jeszcze wspomniany wyjazd do Holandii, natomiast Peruwianki zostają w Krakowie do 15 lipca i ze zgrupowania polecą do Tajlandii na mistrzostwa świata kadetek. Nasza drużyna do Azji uda się 21 lipca.
PAWEŁ FLESZAR

POLSKA – PERU 3:0 (25:19, 25:23, 25:15) i dod. (26:24, 12:15)
Sędziowali: Mariusz Ferenczak i Gabriela Ferenczak (Kraków). Widzów: 200.
POLSKA: Bałdyga 2 pkt, Piśla 10, Fojucik 6, Smarzek 19, Grzelak 12, Wańczyk 3 oraz Pasiut (l), Kulig (l), Szczygieł 2, Barszcz 5, Śmieszek 4, Pacak 6, Antosiewicz 4, Kazała 4, Moskwa 4. Trener: Grzegorz Kosatka.
PERU: Almeida 4, Frias 14, Valiente 6, Regalado 6, Leyva 12, Urrutia 10 oraz Delgado (l), Villacorta (l), Palma 2, Del Valle 7, Cuba 1, Briceno 3. Trener: Natalia Malaga.

Komentowanie zablokowane.