Potyczki nieprzyjacielsko-przyjacielskie

Po ładnym, obfitującym w długie wymiany, trzecioligowym meczu siatkarki Salosu Kraków pokonały swoje imienniczki ze Staniątek, 3:0.

Pierwotnie miał on się odbyć w Niepołomicach, ale ze względu na problemy z halą gospodarzem zostały późniejsze zwyciężczynie. Zaczęły z werwą, wręcz popisowo (Katarzyna Angielska jedną ręką wystawiła krótką Dominice Bednarczyk), od 4:1 i 5:2, ale Katarzyna Krawczyk i Justyna Warot asami pociągnęły ekipę gości – 5:5, 7:9, a po błędach miejscowych i kontrze tej pierwszej zrobiło się nawet 10:14. Teraz to jednak dwa asy Wioletty Maślanki odwróciły wynik (15:14), a przełomowy moment miał miejsce przy stanie 20:19. W tej samej akcji Aleksandra Pietrzyk wespół z Angielską wybroniły krótką, ta druga podbiła kiwkę rywalek i wreszcie sama kiwnęła. Na 22:19, serwisem w sam narożnik, podwyższyła Małgorzata Serek, a od 22:20 jej koleżanki załatwiły resztę blokiem, obroną i kontrami.
Właśnie defensywa była kluczem do ich sukcesu, a jednocześnie najbardziej zauważalnym elementem rzemiosła. Wszystkie po kolei, począwszy od Kingi Gratkowskiej, wielokrotnie interweniowały z powodzeniem, nawet po trzy z rzędu w tej samej wymianie. Komplementował je za to trener przeciwniczek, Maciej Dietl, a także ich własny. – Podoba mi się to co robią, bo tu właśnie zanotowały niesamowity progres w porównaniu z początkiem sezonu – podkreśla Michał Flaszowski, który ćwiczy z podopiecznymi trzy razy w tygodniu, a po raz czwarty spotykają się na siłowni. – Dobrze się przemieszczają w polu, mało jest strat przypadkowych i odpuszczonych. Nawet jak piłka spada, to trzy dziewczyny leżą wokoło niej.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Na starcie drugiego seta ruchliwa jak fryga Kasia Angielska uratowała „czapą” piłkę źle przyjętą przez partnerki i już do końca tej części była najlepiej punktującą swojej drużyny. Niewysoka rozgrywająca do opisanej zdobyczy dołożyła dwa asy (na 12:10), kiwkę z nietypowej pozycji w nietypowe miejsce (z przecięcia 1. i 2. strefy w granicę między 4. i 5. strefą – na 18:16) oraz zbicie przechodzącej (22:16). Przyjezdne próbowały się przeciwstawiać, niezłą serię miały po krótkiej i podaniach Barbary Kiławiec (8:6 – 8:10), wyrównały też na 14:14, ale większe aktywa wniosły krakowskie skrzydłowe: Żaneta Jewuła, Wiola Maślanka, a przede wszystkim – Ola Pietrzyk.
Zespół ze Staniątek za to częściej dzisiaj starał się atakować środkiem, lecz od wybloku Angielskiej na krótkiej i wygranej przepychanki nad siatką Maślanki zaczął się odjazd gospodyń w trzeciej partii (4:4 – 8:4, 11:6). Podopieczne Dietla nie poddały się, nieźle w drugiej linii prezentowała się Maria Kieć, przy serwisie Anny Biederman wyciągnęły od 14:11 do 14:15 (as), a potem – dzięki szczelnemu blokowi i obronie Aleksandry Czapigi, która tak zaskoczyła rywalki, że wpadła im za siatkę – z 20:18 wyszły na 20:22. Miały również w górze ataki na 20:23 i 22:24, ale krakowianki wybrnęły z opresji, w trudnych pozycjach poradziły sobie ze ścięciami Jewuła (22:22) i Pietrzyk (24:23), a już pierwszego meczbola wykorzystała przytomnym przebiciem Serek.

W piątek po południu Salos Staniątki w zaległej konfrontacji uległ na wyjeździe Dalinowi Myślenice, 0:3 (Dietl: „Rozstrzelały nas flotem”).
Natomiast w sobotnie południe w hali przy Strąkowej zmierzyły się dziewczyny, które grały ze sobą w różnych klubach (zwłaszcza Salosie RP i Dwójce Kraków), a po raz pierwszy stanęli przeciwko sobie trenerzy występujący ramię przy ramieniu od kilkunastu lat: jeszcze w juniorach młodszych Wawelu Kraków (tu razem także z asystentem Flaszowskiego, Dariuszem Ogielą), reprezentacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, na którym obaj studiowali, Feniksie Dobczyce. – Specjalne emocje w pojedynku z Michałem? Raczej nie. Jeśli już, to może zawodniczki miały swoje ambicje rywalizując z koleżankami – uważa Maciek, w którego składzie zabrakło niektórych siatkarek, choćby Pauliny Jargosz, a dwie stojące w kwadracie ze względów zdrowotnych nie czuły się na siłach, żeby zagrać.
Team Flaszowskiego ma o jeden punkt mniej od dzisiejszych przeciwniczek (link do tabeli znajduje się pod tekstem), ale też jedno zaległe spotkanie – z Popradem Stary Sącz – do rozegrania.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – SALOS Staniątki 3:0 (25:20, 25:19, 25:23)
Sędziowali: Andrzej Nowakowski i Rafał Pawłowski (Kraków).
KRAKÓW: Angielska, Maślanka, Bednarczyk, Pietrzyk, Jewuła, Serek oraz Gratkowska (l), Kubacka. Trener: Michał Flaszowski.
STANIĄTKI: Czapiga, Krawczyk, Biederman, Warot, Kieć, Kiławiec oraz Adamus (l), Bożek, Romańska. Trener: Maciej Dietl.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.