Powiew cichej nadziei

Na inaugurację rozciągniętej aż do sześciu dni 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Cracovia pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:1. Sytuacja krakowian w tabeli pozostaje bardzo trudna, ale przynajmniej przełamali niemoc i passę dziewięciu – od 27 listopada ubiegłego roku – meczów bez zwycięstwa.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Gospodarze mieli dzisiaj precyzję w ofensywie i szczęście w obronie. Dowodem na to pierwsze są gole. Pierwszego zdobył Marcin Budziński: w 17. minucie dostał piłkę na krawędzi koła środkowego, nikt go specjalnie nie atakował, więc nie musiał dryblować – pobiegł  centralnym korytarzem w kierunku bramki. Wreszcie kopnął ją lewą nogą po ziemi, Richard Zajac rzucił się w jej kierunku, ale gdy spadł na ziemię, wpadała już do siatki idealnie obok słupka.
Drugie prowadzenie, 2:1, dał krakowianom w 54. minucie równie dokładnym – tyle że przy drugim słupku – uderzeniem z rzutu wolnego pośredniego Milos Kosanović. Wolnego sędzia podyktował po tym jak Vladimir Boljević podczas strzału zahaczył nogą rywala.
W pierwszej połowie był jeszcze nieodgwizdany karny, kiedy Saidi Ntibazonkiza i Koen van der Biezen zostali przewróceni po rzucie rożnym. Arbiter wskazał za to na „wapno” w 75. minucie, gdy Ondrej Sourek rzucił o ziemie Ntibazonkizą na linii „szesnastki”. Czech zobaczył ponadto czerwoną kartkę, a Burundyjczyk na luzie wyegzekwował „jedenastkę”.

W końcówce miejscowi zmarnowali jeszcze trzy kontry. Van der Biezen w dobrej pozycji nie oddał strzału, tylko doholował futbolówkę do linii końcowej. W kolejnej akcji zrehabilitował się przechwytem kosztem Łukasza Mierzejewskiego – podał do Ntibazonkizy, którego zablokowali bielszczanie. I wreszcie zawodnik z Burundi znalazł się sam na sam, ale naciskany przez rywala chybił z sześciu metrów.
To jednak nic w porównaniu z niemocą gości, którzy czterokrotnie stawali przede idealnymi sposobnościami na linii pola bramkowego! W 12. minucie Juraj Dancik po rzucie wolnym główkował wprost w Wojciecha Kaczmarka, który odbił instynktownie, a dobitka Soureka była niecelna.

W 21. minucie, po akcji Sylwestra Patejuka z Robertem Demjanem, broni Kaczmarek, a dobijający Liran Cohen kopie w górę zamiast przed siebie…
W 29. minucie wspomniany punkt pięciu metrów był raczej domyślny – wyskoczył tam do długiej wrzutki Marek Sokołowski i nie wiadomo, czy musnął piłkę głową; w każdym razie wyszedł z tego zaskakujący strzał, przy którym fantastycznym refleksem wykazał się Kaczmarek.
Z kolei na początku drugiej połowy Demjan wyłożył futbolówkę do Mariusza Sachy, który w nią nie trafił.
Natomiast przy wyrównaniu szczęście opuściło „Craxę”, a zapukało do Podbeskidzia. Sokołowski przedarł się prawą stroną i ewidentnie dośrodkowywał, ale piłka zakręciła w powietrzu przedziwnego rogala, przelobowała golkipera gospodarzy i wpasowała się pod poprzeczkę.

W Wielkanoc, która jest symbolem odżywającej nadziei, odrobina zawitała też do Cracovii. Ma ona 4-5 punktów straty do zespołów znajdujących się tuż nad strefą spadkową i pięć meczów do rozegrania, a tamte – po sześć. Liczenie punktów i analizowanie terminarza przez kibiców „Pasów” nie będzie dzięki dzisiejszemu zwycięstwu zajęciem czysto akademickim.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – PODBESKIDZIE Bielsko-Biała 3:1 (1:1)
Bramki: Budziński 8, Kosanović 54, Ntibazonkiza 76 – Sokołowski 17. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: van der Biezen, Radomski – Łatka, Patejuk, Mierzejewski, Demjan. Czerwona: Sourek (75. – faul taktyczny). Widzów: 6720.
CRACOVIA: Kaczmarek – Żytko, Radomski, Kosanović, Puzigaća – Szeliga (63. Struna), Boljević – Budziński, Ntibazonkiza (90. Steblecki), Visnakovs (52. Suart) – van der Biezen. Trener: Tomasz Kafarski.
PODBESKIDZIE: Zając – Sokołowski, Sourek, Dancik, Mierzejewski – Sacha (62. Malinowski), Nather (62. Sikora) – Cohen (72. Ziajka), Łatka, Patejuk – Demjan. Trener: Robert Kasperczyk.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Skomentuj