Powikłane losy byłych wandziarzy

Część siatkarzy występujących w krakowskim drugoligowcu, wycofanym niedawno z rozgrywek, znalazła sobie nowe kluby. Przeszkodę dla kilku z nich stanowią jednak przepisy.

W dwóch przypadkach już wszystko jest przesądzone. Skrzydłowy Maciej Klimas odszedł z Wandy jeszcze w trakcie I rundy i wrócił do III-ligowej Janiny Libiąż, której jest wychowankiem.
W tym tygodniu lider III ligi małopolskiej, MKS Andrychów potwierdził do rozgrywek Jakuba Blachurę. Był on wypożyczony do Wandy z Delic-Polu Częstochowa, certyfikat wypożyczenia został anulowany, a teraz mierzący 209 cm środkowy został zgłoszony na zasadach transferu definitywnego. – Nasi prezesi i częstochowscy się dogadali, zostały tez dopięte wszystkie sprawy w okręgowych związkach, śląskim i małopolskim – opowiada trener MKS, Tomasz Rupik, którzy bardzo liczy na zawodnika mieszkającego kilkanaście kilometrów od Andrychowa i pracującego w nieodległym Bielsku-Białej. – W trakcie przygotowań poważną kontuzję odniósł jeden ze środkowych, zostaliśmy z dwójką doświadczonych. Kuba będzie dla nas sporym wzmocnieniem.
Otwarcie deklarowanym celem ekipy spod Leskowca jest w tym sezonie awans do II ligi. W tej chwili ma 4 punkty przewagi nad drugą drużyną i pięć – nad trzecią. Do ogólnopolskiej fazy barażowej przechodzą dwa zespoły. – Chcemy utrzymać pierwsze miejsce, bo dzięki temu bylibyśmy wtedy gospodarzem turnieju półfinałowego – zaznacza Rupik.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

12 stycznia andrychowianie podejmują Kłos Olkusz, do którego przymierzanych jest czterech kolegów Blachury: Krystian Bławat, Rafał Poprawa, Piotr Rutkowski i Marcin Laskowski. – W Małopolskim Związku Piłki Siatkowej powiedziano mi, że nie powinno być kłopotów ze zgłoszeniem trzech pierwszych, więc wczoraj wysłaliśmy już tam stosowne pismo – opowiada grający trener Kłosa, Roman Socha. – Czekamy do poniedziałku na potwierdzenie i jednocześnie odpowiedź, czy możemy też zgłosić Marcina Laskowskiego, którego kandydatura pojawiła się teraz.
Bławat, o czym pisaliśmy TUTAJ, został niedawno II trenerem w AGH 100RK AZS Kraków. – Spotkaliśmy się wczoraj, wszystko ustaliliśmy; urządzimy wszystko tak, aby nasze zajęcia i mecze nie kolidowały z tamtymi jego obowiązkami. Bardzo potrzebuję tych zawodników, bo latem straciłem ich aż siedmiu, a teraz mam w drużynie takich, którzy mogą trenować tylko raz w tygodniu, albo i w ogóle – utyskuje Socha, który przez wiele sezonów występował w dobrych ligowych zespołach, ciągle – w wieku 48 lat – wychodzi na parkiet, niekiedy nawet w podstawowym składzie. Olkuszanie zajmują 9. miejsce w tabeli, ale do szóstej lokaty, dającej udział w grupie finałowej w II rundzie, tracą tylko dwa punkty. – Może uda się to odrobić w trzech kolejkach, ale jeśli nawet nie, to te wzmocnienia mogą posłużyć do budowy składu na następny rok – podsumowuje szkoleniowiec.

Grupa byłych wandziarzy – Łukasz Szablewski, Maciej Ignatowski i Bartosz Bielenda – miała przejść również do II-ligowych Czarnych Rząśnia. – Niestety, dowiadywaliśmy się w Polskim Związku Piłki Siatkowej i dostaliśmy właśnie odpowiedź, że nie możemy zgłosić Ignatowskiego i Bielendy, bo będzie to już druga zmiana barw klubowych. Natomiast z Szablewskim ponoć ma nie być takich problemów – wyjaśnia prezes Czarnych, Lech Mikołajczyk. – W poniedziałek kolega jedzie do Warszawy, żeby go zarejestrować; liczę, że nie czekają nas już żadne niemiłe niespodzianki.
Kłopoty kadrowe jego drużyny polegają na tym, iż trójka siatkarzy pracuje w Państwowej Straży Pożarnej i służba w niej niekiedy koliduje z obowiązkami klubowymi. W tym tygodniu doszło tam też do zmiany na stanowisku szkoleniowca: znanego z gry w AZS Częstochowa – zdobywcę pierwszego złotego medalu w jego historii – Zdzisława Olejnika zastąpił Leszek Pałyga, pracujący wcześniej z młodzieżą w Wieluniu, wychowawca Mariusza Wlazłego (wywiad z Mariuszem, traktujący m.in. o tamtych czasach można przeczytać TUTAJ).
Latem trafił do ekipy z Rząśni Adam Łukasik, kolega „Szabli” z I-ligowej Wandy Instal. – Wiadomo, że będę musiał się przebijać do składu od zera – uważa Łukasz, który jest na trzecim roku studiów licencjackich z psychologii na Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego. – Nie chcę rezygnować z uczelni, zwłaszcza że w tym roku robię licencjat. Planuję, aby wziąć Indywidualny Tok Studiów i dojeżdżać na zajęcia. Mam nadzieję, że przez kilka miesięcy uda mi się wszystko pogodzić – zwierza się rozgrywający, dodając, że nieco wcześniej prowadził też rozmowy z Avią Świdnik i MKS Andrychów.

Nie wiadomo, jakie będą losy Piotra Adamskiego (on tak jak Klimas odszedł z Wandy przed jej wycofaniem z ligi), Marcina Typela i Witolda Wesołowskiego. W podobnej, trudnej sytuacji, jak Ignatowski (wcześniej miał również propozycję z AGH 100RK AZS) i Bielenda, jest Krzysztof Kołodziej. W tym roku został wykupiony z Delic-Polu Częstochowa przez Jastrzębski Węgiel, a przed sezonem wypożyczony stamtąd do Wandy. Teraz chciał grać w Delic-Polu. – Jeszcze przed Świętami napisałem pismo do PZPS i do jego Wydziału Rozgrywek z prośbą o zgodę. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, przecież mój klub wycofał się z rozgrywek, w czym nie ma mojej winy. Wczoraj jednak dostałem odpowiedź, że nie mogę w tym sezonie uczestniczyć w kolejnym transferze – mówi z przygnębieniem 19-letni libero.
– Nie wiem teraz, co mam robić. Rozmawiałem wcześniej z panem Grodeckim, prezesem Jastrzębia, który stwierdził, że przez trzy sezony chcieliby mnie wypożyczać i obserwować, jaki poziom prezentuję. Z jednej strony, zacząłem jesienią studia na AWF w Krakowie; pozaliczałem już trochę i szkoda to tak rzucić. Z drugiej strony – muszę znaleźć jakiś klub, w którym mógłbym regularnie trenować, a nie wiem czy tutaj mi się to uda. Teraz na parę dni chcę zapomnieć o wszystkich zmartwieniach i mam nadzieję, że po Nowym Roku uda mi się znaleźć jakieś rozwiązania.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.