Powodzenie czekało za rogiem

Na inaugurację nowego sezonu T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków zremisowała w Łęcznej z Górnikiem, 1:1.
Gospodarze wracają do najwyższej ligi po siedmiu latach nieobecności, spowodowanej karną degradacją za korupcję. Podczas poprzedniego pobytu Górnika w tej klasie wiślakom zdarzały się w Łęcznej najróżniejsze mecze. bywało, że zwyciężając tutaj przesądzali o zdobyciu mistrzostwa Polski (wiosna 2004), ale miewali też kłopoty.
I na takie zanosiło się również dzisiaj, kiedy w 28. minucie Tomasz Nowak dostał piłkę z autu i od razu obracając się ograł zbyt szybko podbiegającego doń Alana Urygę. A z górnej, lewej krawędzi pola karnego przepięknie uderzył pod poprzeczkę, niemal w dalsze „okienko”.
Niedługo mógł zaliczyć fantastyczny dublet, bo po przechwycie kolegi i samodzielnej kontrze przymierzył z podobnego miejsca, tym razem z prawej strony, ale piłka była „odchodząca” i minimalnie minęła drugie spojenie słupka i poprzeczki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Goście zanotowali sporo niecelnych podań, wynikających po części z braku precyzji, ale też z niezrozumienia, za to stwarzali okazje po rzutach rożnych. W pierwszej połowie mieli ich sześć, trzy przy odrobinie szczęścia mogli zamienić nawet na gole. Za każdym razem centrował z lewej strony Łukasz Garguła, najpierw na bliższy słupek zbiegł Arkadiusz Głowacki, ale miał niewygodną piłkę i główkował w długi róg trochę za wysoko. Potem jego trasę powtórzył Łukasz Burliga, który na dodatek trafił, lecz Silvio Rodić z refleksem odbił. Za trzecim razem Burliga był ustawiony centralnie na wprost bramki, jednak z czterech metrów ostemplował poprzeczkę.
Wszystkie te okazje przyniosły taką korzyść, że kiedy „Biała Gwiazda” otrzymała rzut wolny z prawego boku pola karnego (niedaleko narożnej chorągiewki) – miejscowi tłumnie zgromadzili się w szesnastce, aby uniemożliwić rywalom kolejną główkę. Tymczasem Semir Stilić podał płasko na 20. metr, gdzie Maciej Sadlok kopnął w biegu, futbolówka zrykoszetowała od nogi Grzegorza Bonina i wylądowała w siatce.

Po przerwie więcej sposobności (bo też więcej ku temu ochoty) do przechylenia rezultatu mieli łęcznianie. Między 62. a 80. minutą z półdystansu i dystansu strzelali Patrik Mraz, Bonin i dwukrotnie Nowak, jednak nie były to na tyle mocne próby, aby sprawić kłopoty Michałowi Buchalikowi, natomiast w ostatnim przypadku Bonina przyblokował Sadlok.
On też był autorem najgroźniejszego uderzenia przyjezdnych, odbitego przez Rodicia, dwa niecelne dołożył do tego Stilić. Najlepszą okazję mógł mieć natomiast Sebastian Szałachowski, gdyby w 65. minucie zdążył do dośrodkowania Bonina wzdłuż bramki.
Drugie spotkanie ekstraklasowe, a pierwsze na własnym stadionie, Wisła rozegra 28 lipca, o g. 18, z Piastem Gliwice.
PAWEŁ FLESZAR

GÓRNIK Łęczna – WISŁA Kraków 1:1 (1:1)
Bramki: Nowak 28 – Sadlok 41. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Żółte kartki: Bielak – Stilić, Głowacki. Widzów: 5025.
GÓRNIK: Rodić – Mierzejewski, Szmatiuk, Bozić, Mraz – Kaźmierczak – Bonin, Bielak, Nowak, Bozok (90. Kalinowski) – Buzała (55. Szałachowski). Trener: Jurij Szatałow.
WISŁA: Buchalik – Burliga, Głowacki, Dudka, Sadlok – Uryga – Garguła (61. Sarki), Jankowski, Stilić, Boguski (74. Zając) – Brożek. Trener: Franciszek Smuda.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.