Powrót Bestii

Siatkarze AGH 100RK AZS Kraków pokonali Avię Świdnik 3:1 i awansowali do finału turnieju odbywającego się w ich hali. Po raz pierwszy po kontuzji na parkiecie pojawił się Patryk Łaba.

Akademicy i świdniczanie są wypróbowanymi rywalami, dawniej zresztą to ci drudzy częściej bywali górą. W pierwszej lidze krakowianie się zrewanżowali, a od pewnego czasu Avia boryka się z problemami finansowymi, które przekładają się na poziom sportowy. Pierwszy set przywołał jednak dawne czasy, bijatyka była zacięta, obie strony urządzały sobie wzajemne masowanie blokiem. U gospodarzy najbardziej ucierpiał Michał Dzierwa, rewanżował się za niego Adam Smolarczyk. Zrazu goście prowadzili (nawet 11:7), ale krakowianie, u których coraz częściej przedzierał się „Majkel”, wyrównali (11:11) i wyszli na 13:12. Potem znowu odlot Avii (19:23) i równie szybkie sprowadzenie jej na ziemię (23:23), głównie przez aktywnego przy siatce Patryka Akalę. Dalej miejscowym wpadła piłka przebijana „darmo” (23:24), mimo to mieli dwa setbole (25:24, 26:25), ale dwoma uderzeniami odwrócił wynik Dawid Konieczny, a Akala ostatnie wpakował w taśmę. 26:28.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

„Agiehowcy” stopniowo zwierali szeregi; Jakub Kosiek (był dziś jedynym rozgrywającym, ze względu na uraz palca Daniela Górskiego) częściej wypuszczał na krótką Akalę i Konrada Muchę, który zameldował się wtedy na boisku. Korzystnie, już od połowy pierwszej partii, zaprezentował się inny zmiennik Dawid Małysza. Bardzo dobrze, a chwilami perfekcyjnie przyjmował Tomasz Głód, nierzadko zasłaniając wręcz kolegów. Było 5:7, 8:8, ale 11:9, 18:13, 19:14, 20:16, 21:19; Smolarczyk wywindował rezultat na 23:19 i 24:20, a po asie Doriana Poinca, rozwiał wątpliwości ciosem ze środka Akala (25:22).
Następną część zaczął popis Kuby Kośka (zbicie z drugiej piłki i as), ale przelicytował go Mucha, nie do przejścia nad siatką. Kiedy Konrad poszedł na zagrywkę, „czapowanie” trwało nadal, tym razem z Akalą w głównej roli. 9:8, 14:8, 14:10, 16:10, 20:11, 23:13, 25:16.
W czwartej odsłonie było 4:0, 5:2, 5:4, 7:4, 7:6; swoje „skalpy” zdążył zdjąć kolejny rezerwowy Michał Szalacha – as na 12:7, pojedynczy blok na 20:16, a dwa ostatnie słowa wypowiedział Smolarczyk. 25:21.

W końcówce na dwa serwisy wszedł Łaba, dochodzący do siebie po zerwaniu i rekonstrukcji więzadeł kolana. Wykonał je pewnie, flotem. – „Powrót na parkiet” to za dużo powiedziane – tonuje. – Wszedłem może bardziej dla kibiców, trener też stara się bym się powoli oswajał z siatkówką.
Ma za sobą operację w Łodzi u doktora Marcina Domżalskiego  (powiedział pochodzącemu z Jasła Patrykowi, że ludzie ze wschodu mają zwykle mocniejsze kości), rehabilitację w Trójmieście – w gabinecie znanego fizjoterapeuty Aleksandra Bieleckiego – u Dariusza Klosy. – To prawa ręka Bieleckiego, wiedzę ma ogromną, odbyłem z nim 56 treningów – opowiada 23-letni skrzydłowy. – Dzięki tym wszystkim ludziom jestem w dobrej kondycji, ale najwięcej zawdzięczam rodzicom: zadbali o mnie w sytuacji, kiedy bym sobie nie poradził.

Kiedy w minionym sezonie Łaba przerzucał z upodobaniem ciężary na siłowni, jeden z kolegów żartem rzucił: „Jesteś Bestia„. Określenie podłapał ówczesny trener Wojciech Kasza, który zaczął tak nazywać podopiecznego na zmianę ze – „Zwierzak”. Dzisiaj pierwsza ksywa nie jest w zbyt częstym użyciu, ale trafnie opisuje walkę zawodnika z kontuzją. Wystarczyło choćby zobaczyć wykonywane dzisiaj w skupieniu, wręcz z zapamiętaniem, długie sekwencje ćwiczeń, wzmacniających mięśnie, jakimi obudowuje kolano. – Teraz powinny być dwa razy mocniejsze niż przed kontuzją – podkreśla Łaba, który przyjechał do Krakowa w środę, zaczął odbijać w parach, przyjmować serwis. – Długo pracowałem nad górnymi partiami na siłowni, zakres ruchomości nieco się zmniejszył, więc w pierwszym momencie kontakt z piłką był aż odrobinę szokiem – zwierza się.
Toczą się rozmowy, czy podpisze kontrakt na sezon czy dwa. – Kontuzja przyniosła ze sobą sporo refleksji. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższego roku zostanę inżynierem, a co będzie ze sportem, to zobaczymy: jak szybko wrócę do gry, do dyspozycji. Najważniejsze, żeby siatkówka sprawiała przyjemność, ale do tego trzeba być w formie. Przeciętność męczy.

W sobotę, o g. 10, Hutnik Kraków zagra o trzecie miejsce z Avią, a pół godziny po zakończeniu tego meczu – w finale AGH 100RK zmierzy się z Kęczaninem. Turniej odbywa się na obiektach AGH przy ul. Piastowskiej 26a. Relację z meczu Hutnik – Kęczanin można przeczytać TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

AGH 100RK AZS Kraków – AVIA Świdnik 3:1 (26:28, 25:22, 25:16, 25:21)
Sędziowali: Tomasz Flis i Maciej Kolendowski.
AGH: Kosiek, Pietkiewicz, Gnatek, Dzierwa, Smolarczyk, Akala oraz Głód (l), Małysza, Galiński, Walczykowski, Mucha, Szalacha, Łaba. Trener: Andrzej Kubacki.
AVIA: Misztal, Woźniak, Kwiecień, Konieczny, Poinc, Szaniawski oraz Sadowski (l), Łęgowski, Dobrzyński, Skwarek, Woźnica.

Komentowanie zablokowane.