Pożegnanie siatki na Suchych Stawach?

Sobotni mecz z Błękitnymi Ropczyce był najprawdopodobniej ostatnim w II lidze dla Wandy Kraków. – Wysyłamy do PZPS pismo o wycofaniu się z rozgrywek – mówi Grzegorz Silczuk, dyrektor klubu i trener siatkarzy.

Po przegranym przedwczoraj, w kiepskim stylu, spotkaniu (relacja – TUTAJ) Silczuk zapowiedział zawodnikom, że na tym kończą się występy w lidze, nie będzie też treningów. – Podziękowałem każdemu i podałem rękę, ale coś takiego dłużej trwać nie mogło. Ostrzegałem ich przed taką ewentualnością od miesiąca – twierdzi. – Zgłosiłem człowiekowi, który odpowiada za wynajmy hali, że można ją udostępniać w godzinach, kiedy z niej korzystaliśmy. Dowiedziałem się też dzisiaj, jaka jest procedura wycofania w PZPS: musimy jako klub wysłać zawiadomienie do zarządu Związku, plus informację do Wydziału Rozgrywek. Zrobimy to we wtorek, najpóźniej w środę.

Motywy tego posunięcia określić można chyba jako finansowo-ambicjonalne. Szkoleniowiec dość często wraca w rozmowie do minionego sezonu, zakończonego spadkiem z I ligi. Już wtedy mówił o zawieszeniu działalności sekcji siatkówki (można o tym przeczytać TUTAJ), po kilku miesiącach zgłosił jednak Wandę do II ligi. Tutaj, po niezłym początku, wiodło się jej kiepsko. – Nie ma sensu dokładać do zespołu, który jest przedostatni w tabeli, w sytuacji gdy o każdy grosz trzeba walczyć, wyszarpywać go – kręci głową Silczuk. – Może nawet utrzymalibyśmy się w lidze, ale szkoda zachodu. Na coś takiego nie ma pieniędzy, bo nie ma drużyny, która byłaby w stanie przyciągnąć sponsorów swoja grą i wynikami.
W tej chwili Wanda jest operatorem dwóch hal – przy ul. Odmogile i dawnej Hutnika, na „Suchych Stawach”, gdzie występowali siatkarze w dwóch ostatnich sezonach. – Utrzymanie obiektów jest drogie, więc bez zespołu II-ligowego będzie klubowi łatwiej. Wynajmując halę w czasie, kiedy on z niej korzystał, Wanda może zarobić nawet cztery tysiące złotych, które przeznaczy na opłaty – przedstawia wyliczenia dyrektor.

Sobotnia kolejka była ostatnią w I rundzie. W tej sytuacji – w myśl „Przepisów Sportowo-Organizacyjnych” PZPS – punkty wycofującej się Wandy zostaną anulowane, ale inne ekipy zachowują punkty zdobyte w meczach z nią. Nie wiadomo, co stanie się z zawodnikami – do 31 grudnia mogą zostać zgłoszeni do rozgrywek w innym klubie, lecz z drugiej strony wielu z nich jest na różne sposoby, pracą lub studiami, związanych z Krakowem.
Poza tym na klub zostaje nałożona kara finansowa i degradacja do rozgrywek wojewódzkich. O ewentualnym starcie w przyszłym sezonie w niższej klasie Silczuk nie chce jednak nawet słyszeć. – Coś takiego mogło mnie satysfakcjonować kilka lat temu, a nie teraz. Nie mówię, że to koniec siatkówki w Wandzie, może stworzymy jakieś szkolenie młodzieży – zastanawia się. – Jeśli jednak chodzi o ligę, to lepiej już nie będzie; wolę posiedzieć w domu i napić się pepsi. Mam swoje życie. Żal mi tylko klubu kibica, jaki u nas powstał. Potrafili pojechać dużą grupą do Skarżyska czy Bochni, zawsze nas dopingowali. Im zależało
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.