Pozostało się „odchamić”

Siatkarki Zawiszy Sulechów tylko w trzecim secie miały kłopoty, pokonując 3:0 Politechnikę Częstochowa. Aby awansować do I ligi nie muszą wygrywać w niedzielę – wystarczy im jeden set lub duża ilość „małych” punktów.

Są zespołem bardzo poukładanym; w bloku, obronie, konstruowaniu kontry. Mają w składzie kilka doświadczonych zawodniczek (w tym rozgrywającą Izabelę Placek i libero Żanetę Rzepnikowską), a także wyjątkowo udaną kombinację dziewiątek i jedynek (rok urodzenia i wzrost) – Kamilę Ganszczyk. Trener Marek Mierzwiński wspomina, że kiedy trzy lata temu ściągali ją po maturze z III-ligowego UKŻPS Kościan – nie umiała atakować w pierwsze tempo, a tylko z podwyższonych piłek. – Pod jego okiem zrobiłam ogromne postępy – kiwa głową 22-latka mierząca 191 cm, dla której problemu nie stanowi ani krótka, ani „obejście”, na siatce jest agresywna, a na dodatek dysponuje kąśliwym serwisem z wyskoku.
„Zamiatała” nim dzisiaj przez cały mecz, od inauguracji (5:2 po jej asie). Przy stanie 13:13 w pierwszym secie znowu poszła za linię końcową i słała stamtąd pociski, a „czapami” uzupełniała ją Dorota Ciechnowska. 19:13, 21:14, 24:17 i na 25:18 sytuacyjną piłkę przebija jednorącz Placek.
Druga partia wystartowała od 4:0 (Kamila z tyłu, Dorota z przodu), po kolejnej turze serwisowej Ganszczyk było 18:9. Marta Wellna zagrywała od 20:12 do 25:12 (w tym as), a Ciechnowska niezmiennie dominowała nad siatką.

Szkoleniowiec Politechniki, Jakub Kuziorowicz pozdejmował swoje czołowe zawodniczki i jeszcze w trakcie drugiej partii konferował z nimi w kwadracie rezerwowych. Mają największe kłopoty zdrowotne na rzeszowskim turnieju; w piątek kontuzję odniosła libero Daria Bąkowska (opisywaliśmy to TUTAJ, dzisiaj już wystąpiła), teraz bolesnego urazu palca doznała podstawowa skrzydłowa, Angela Mroczek.
Jej koleżanki otrząsnęły się z bezwładu w trzeciej odsłonie, Angelę nieźle zastąpiła Joanna Kosmala, mądrze porozrzucała piłki rutynowana Karolina Olczyk. Przeważały 3:0, 5:2, 8:4, 8:7, 12:8, 12:10, 15:12. – Rozluźnienie? Nie. Spięły się, bo zobaczyły, że już zaraz mogą wygrać i być blisko awansu. Nerwy widać było choćby po tym jak się poruszają – analizuje Mierzwiński. – A kiedy zaczęły się emocje, zapomniały o całej taktyce.
W jego zespole pożyteczne zmiany dały Anna Wodrowska z Patrycją Kucharską (dwa asy na 15:15), a po świetnej passie Joanny Kocemby – nie gorzej prezentującej się już w poprzedniej partii – zrobiło się najpierw 18:15, a potem z 18:19 – 21:19. Sekundowała jej Magdalena Banecka, która wcześniej uratowała piłkę uciekającą aż pod stanowisko spikera, przebijając ją na drugą stronę nogą, z woleja, a teraz skończyła dwa ataki w bardziej siatkarski sposób – 23:20.
Od 24:21 sulechowianki miały osiem meczboli, siedem obroniła „Polibuda”, która miała swoją piłkę setową po asie Kosmali (27:28). Następna wylądowała jednak na aucie, Ganszczyk blokiem dołożyła na 29:28, później krótką na 30:29, a po kolejnym błędzie częstochowianek odgwizdano koniec. 31:29.

Arytmetyczne wyliczenia są bardzo optymistyczne dla Zawiszy, gdyż nawet przy porażce 0:3 z Karpatami Krosno (g. 13.30, a o g. 11 zmierzą się Developres z Politechniką) może awansować do I ligi. Warunek – korzystny bilans „małych” punktów. – Nie liczymy, nie kalkulujemy, zrobimy wszystko, żeby wygrać – deklaruje Mierzwiński.
Musimy się, że tak powiem, „odchamić” za przegraną z Karpatami w Krośnie dwa tygodnie temu, jedyną naszą porażkę w całym sezonie – Kamila w rozmowie jest równie rezolutna jak na parkiecie. Świetny rok (w minionym grała mniej, borykając się z dolegliwościami kolan) zaowocował zainteresowaniem z różnych stron. Choćby znanego menedżera, czy zespołu ekstraklasowego. – Chcę być profesjonalistką; na razie mam ważny kontrakt z obecnym klubem, a przede wszystkim – zadanie do wykonania, więc nie myślę o żadnych ofertach – przekonuje. – W przyszłości będę samodzielnie decydować o swoich sprawach, a wybór następnego kroku nie jest oczywisty, wymaga poważnego zastanowienia.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z sobotniego meczu Developresu z Karpatami można przeczytać TUTAJ.

ZAWISZA Sulechów – AZS POLITECHNIKA Częstochowa 3:0 (25:18, 25:12, 31:29)
Sędziowali: Adam Mituta (Oświęcim) i Tomasz Flis (Kraków). Widzów: 60.
ZAWISZA: Placek, Wellna, Ciechnowska, Kocemba, Banecka, Ganszczyk oraz Rzepnikowska (l), Wodrowska, Kucharska. Trener: Marek Mierzwiński.
POLITECHNIKA: Olczyk, Stępień, Migoń, Siuda, Mroczek, Jędrys-Szynkiel oraz Bąkowska (l) , Kosmala, Pabian, Kubik, Kostiuk. Trener: Jakub Kuziorowicz.

Komentowanie zablokowane.