Prawdziwa rozmowa to nie sms

Sokół Łańcut, gospodarz XV Mistrzostw Podkarpacia Koszykarzy, pokonał Gimbaskets Przemyśl, 104:45, i w jutrzejszym, zapowiadającym się pasjonująco, finale zmierzy się z Miastem Szkła Krosno.

Wczesnym sobotnim popołudniem przemyski drugoligowiec mocno „przystawił się” do występującej klasę wyżej Pogoni Prudnik. Po drugiej kwarcie prowadził jeszcze 40:34, w trzeciej losy zaczęły się odwracać, ale po jej zakończeniu przewaga drużyny z opolszczyzny wynosiła tylko 3 punkty. Rozstrzygnęła ona sprawę w czwartej kwarcie, wygranej 23:3 (wszystkie wyniki i strzelcy znajdują się pod tekstem).
Konfrontacja Gimbasketsu z Sokołem, wieńcząca drugi dzień mistrzostw, nie miała już żadnej historii, za to rozbłysło w niej parę fajerwerków technicznych.
Zrazu na tablicy widniało 6:5, ale szybko gospodarze odsadzili się na 19:5, a 2/3 zdobyczy zaksięgowali dzisiejsi „starterzy”, Przemysław Wrona i Bartosz Czerwonka. Na początku drugiej kwarty Marcin Pławucki zatańczył Zorbę w „trumnie” rywali: ruch do przodu, ruch wstecz, patrząc w stronę półskrzydła – dołem podał do Jacka Balawendra. A kiedy koledzy zaskoczyli Marcina in minus, tuż przed przerwą tak wychodząc w obronie, że niewysoki rozgrywający przepychał się pod bronioną deską z centrem Arturem Mikołajko – to Jacek wybawił go z opresji, przerywając akcję faulem.

– Rzuciliśmy wszystkie siły na Prudnik, bo uważaliśmy, że możemy z nim coś osiągnąć. A po tamtym wysiłku i z takim przeciwnikiem jak Sokół nie byliśmy w stanie podjąć walki, więc potraktowaliśmy to stricte szkoleniowo. Tym 18-20-letnim chłopakom przyda się taka lekcja – uważa Maciej Milan, który nie szczędził reprymend, a jedną z przerw wziął już po 16 sekundach drugiej połowy.
– Chłopaki, rozmawiajcie ze sobą. „Mam”, „biorę”, „weź”, to są słowa, które służą do rozmowy, a nie jakieś sms-y – nakłaniał podopiecznych do komunikacji w obronie jego asystent, Krzysztof Młot.
Tymczasem zawiązała się wymiana zdań Jerzego Koszuty z Kacprem Majką, w której obaj zaliczyli po siedem „oczek”, zgodnie wcelowali za trzy, a „Jerry” wsadem odpowiedział na kontrę 18-letniego przemyślanina, który latem wrócił do domu po pobycie w Wiśle Kraków. A ich rzuty z obwodu przerodziły się w mini-konkurs „trójek”, w którym najlepszy był Czerwonka, a najbardziej złośliwy Wrona – sam trafił, ale jednemu z przeciwników nie pozwolił nawet spróbować, „czapując” go.

W czwartej odsłonie jeszcze efektowniejszy blok, przypominający siatkarską ścinkę, pokazał Tomasz Pisarczyk. – Podwójna krótka – żartował jeden z widzów, a wkrótce już tylko pozostał z otwartymi ustami. „Czerwony” posłał długie podanie, niemal prostopadłe to tablicy, a Wrona przejął je w powietrzu i z rozmachem włożył piłkę do kosza.
Gdy Bartek dołożył po raz czwarty zza łuku i wynik zmienił się na 95:42, szkoleniowiec gospodarzy Dariusz Kaszowski dokonał jeszcze jednej zmiany i przez ostatnie pięć minut, zamiast dotychczasowej czwórki, po parkiecie biegała kompletna piątka rodowitych łańcucian: Czerwonka, Balawender, Adrian Inglot, Bartosz Fryń, Patryk Buszta. Ten ostatni był najskuteczniejszy w tym fragmencie, trafił m.in. na 101:45, a skończyło się 104:45.
– Sytuacje w I-ligowej drużynie, że na parkiecie byli sami wychowankowie już się zdarzały, nawet w rozgrywkach – przypomina Kaszowski. – Zresztą teraz, po powrocie Jurka Koszuty, wzrosła nam ilość łańcuckich chłopaków gotowych do gry.

Sokół broni tytułu Mistrza Podkarpacia, a pretendentem w jutrzejszym finale będzie inny pierwszoligowiec, Miasto Szkła Krosno, dysponujące bardzo silnym składem. Ich spotkanie z Siarką Tarnobrzeg nastręczyło mniej niż zwykle pracy sędziemu sekretarzowi, bo w jednej drużynie do protokołu zostało wpisanych 9 zawodników, a na parkiecie pojawiło się ośmiu, a w drugiej wystąpiło sześciu z ośmiu wpisanych. U krośnian zabrakło przede wszystkim Jakuba Dłuskiego i Krzysztofa Krajniewskiego, a Siarka wystawiła „krajową” kadrę bez Daniela Walla i Łukasza Paula. Po pierwszej kwarcie nieznacznie prowadziła ekipa z Tauron Basket Ligi, a po drugiej – w takich samych rozmiarach – Miasto Szkła, które decydujący szturm zaczęło od połowy trzeciej części.
W niedzielę w łańcuckiej hali może dojść nawet do trzech wyrównanych meczów o poszczególne miejsca w turnieju – ich harmonogram znajduje się pod spodem.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z pierwszego dnia mistrzostw można przeczytać TUTAJ, a z trzeciego – TUTAJ.

Grupa A
SOKÓŁ Łańcut – GIMBASKETS Przemyśl 104:45 (30:14, 24:21, 27:12, 23:8)
Sędziowali: Michał Szybisty, Marcin Wajgiel, Grzegorz Sowa. Widzów: 150.
SOKÓŁ: Czerwonka 18 (4×3), Koszuta 15 (3×3), Jakóbczyk 12 (1×3), Wrona 12 (2×3), Klima 6 oraz Buszta 13 (1×3), Balawender 10, Kulikowski 7, Fortuna 6, Pisarczyk 3, Fryń 2, Inglot, Pławucki. Trener: Dariusz Kaszowski.
GIMBASKETS: K. Majka 16 (3×3), Krzywdziński 6 (1×3), Mikołajko 5, Szubart 2, Płocica oraz Strzępek 9, Siwak 5 (1×3), Dratwa 2, Kuśnierz, Reichert, W. Majka. Trener: Maciej Milan.

meritumkredyt POGOŃ Prudnik – GIMBASKETS 78:55 (17:11, 17:29, 21:12, 23:3)
Sędziowali: Grzegorz Czajka, Grzegorz Dziopak, Jakub Kotulski.
POGOŃ: Nowakowski 13, Kasiński 10, Leszczyński 6, Bogdanowicz 4, Moczulski oraz Stalicki 13, Cichoń 10, Madziar 8, Mordzak 8, Chmielarz 4, Bodziński 2. Trener: Tomasz Michalak.
GIMBASKETS: Krzywdziński 14, K. Majka 8, Dratwa 6, Mikołajko 5, Szubart 4 oraz Reichert 7, Siwak 6, W. Majka 4, Strzępek 1. Trener: Milan.

Wczoraj: Sokół – Pogoń 82:62. Kolejność: 1. Sokół, 2. Pogoń, 3. Gimbaskets.

Grupa B
MIASTO SZKŁA Krosno – SIARKA Tarnobrzeg 97:84 (25:28, 25:19, 30:26, 17:21)
Sędziowali: Czajka, Dziopak i Kotulski.
MIASTO SZKŁA: Rduch 22, Wyka 18, Oczkowicz 8, Pełka 4, Baran 3 oraz Galewski 17, Małgorzaciak 16, Bręk 9. Trener: Michał Baran.
SIARKA: Młynarski 26, Patoka 23, Zalewski 15, Pandura 9, Rycerz 9 oraz Wolski 2. Trener: Zbigniew Pyszniak.

Wczoraj: Miasto Szkła – Stal 111:52, Siarka – Stal 97:62. Kolejność: 1. Miasto Szkła, 2. Siarka, 3. Stal Stalowa Wola.

Niedziela, 13 września
g. 10 – o 5. miejsce: Gimbaskets – Stal
g. 12 – o 3. miejsce: Siarka – Pogoń
g. 14 – o 1. miejsce: Sokół – Miasto Szkła
* turniej odbywa się w hali MOSiR w Łańcucie, przy ul. Armii Krajowej 57

Komentowanie zablokowane.