Prezenty się rozpakowuje

W ósmej kolejce ekstraklasy piłkarze Wisły Kraków ponieśli pierwszą w tym sezonie porażkę. Ich pogromcą został, na własnym stadionie, Górnik Łęczna.
Zespół „Białej Gwiazdy” przepuścił nie tylko czysto prestiżowe, miano niepokonanego. Gdyby wygrał, awansowałby aż na trzecie miejsce w tabeli, natomiast wskutek niepowodzenia został na jedenastym, a dzisiejsi rywale zrównali się z nim punktami.

Choć niekoniecznie mieli taki zamiar, wszak na powitanie Tomislav Bozić podał przed polem karnym do Macieja Jankowskiego, który jednak tak opieszale zbierał się do strzału ze świetnej pozycji, że zdążył go zablokować Łukasz Tymiński. Z kolei w 22. minucie Tomasz Cywka ze strefy środkowej posłał piłkę do tyłu, do… Jakuba Świerczoka, ten wypuścił po prawej Grzegorza Bonina, który pokazał, co robi się z prezentami. „Nawinął” Richarda Guzmicsa i lewa nogą kopnął w długi róg, do siatki.
Swojego upominku nie rozpakował za to niedługo potem sam Świerczok, któremu bardzo dogodną okazję stworzył błąd Alana Urygi, ale płaskie uderzenie napastnika Górnika zatrzymało się na rękach Radosława Cierzniaka.
A w 74. minucie doszło już do nieeleganckiego przerzucania się niechcianymi podarkami. Takie cechy nosił faul Lukasa Bielaka na Rafaelu Crivellaro, po którym została podyktowana „jedenastka” (tu jednak należałoby się zastanowić, czy nie był to raczej „gift” arbitra). Tak czy owak, Brazylijczyk go nie przyjął, lecz z gestem zdobył się na własny – egzekwował karnego tak lekko i nieprecyzyjnie, że futbolówka ugrzęzła w nogach golkipera, mniej więcej na środku bramki…

Kiedy na początku drugiej połowy cross Rafała Boguskiego minął czterech gospodarzy, Wilde-Donald Guerrier kopnął z pierwszej piłki, a Silvio Rodić sparował ją na róg – był to dopiero pierwszy celny strzał Wisły w meczu. I pozostał jedynym do 64. minuty (na 9 prób), podczas gdy miejscowi mieli wtedy bilans 3/6.
Wówczas w ciągu kilkudziesięciu sekund ładnie uderzali Jankowski i Bonin, lecz bramkarze byli na posterunku. I obaj nie pomylili się aż do końca, a Rodiciowi na dodatek pomagała fortuna. Choćby w 84. minucie, kiedy instynktownie obronił strzał Jankowskiego z 7 metrów, futbolówka jak na flipperach poszła jeszcze po nodze Leandro i słupku, a Guerrier i Łukasz Burliga tak rwali się do dobitki, że przeszkodzili sobie nawzajem.
Szczęście sprzyjało miejscowemu golkiperowi również, gdy Jankowski i Haitańczyk minimalnie pudłowali po błyskotliwych, oszukujących defensywę dryblingach.

W spotkaniu sporo było niedokładności, nie tylko tak spektakularnych, jak opisywane niedoszłe asysty. Krakowianie stracili w nim także Arkadiusza Głowackiego, który będzie musiał pauzować za czwartą żółtą kartkę. Ominie go spotkanie z Podbeskidziem, w Bielsku-Białej, w najbliższą sobotę, o g. 18.
PAWEŁ FLESZAR

GÓRNIK Łęczna – WISŁA Kraków 1:0 (1:0)
Bramka: Bonin 22. Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Żółte kartki: Tymiński, Świerczok – Mączyński, Głowacki. Widzów: 5311.
GÓRNIK: Rodić – Mierzejewski, Szmatiuk, Bozić (46. Bielak), Leandro – Basta, Nowak, Tymiński – Bonin (78. Bednarek), Świerczok (62. Śpiączka), Piesio. Trener: Jurij Szatałow.
WISŁA: Cierzniak – Jović, Głowacki, Guzmics, Burliga – Uryga (67. Denis Popović), Mączyński – Boguski, Cywka (46. Crivellaro), Guerrier – Jankowski. Trener: Kazimierz Moskal.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.