Primus inter pares

Kadetki Polski i Peru zakończyły poniedziałek wspólnym grillem. „Towarzyski” był też rezultat wcześniejszego meczu siatkarskich reprezentacji – 2:2 – ale przyniósł on sporo walki, a chwilami także emocji.

Biało-czerwone już podczas ceremonii rozpoczęcia dzisiejszego spotkania dostarczyły nielicznym obserwatorom odrobinę wzruszeń. Nie wystartowała płyta z „Mazurkiem Dąbrowskiego”, więc objęte odśpiewały hymn a capella – równo, płynnie i mocno.
Z niezaplanowanym przebiegiem zdarzeń poradziły sobie również w pierwszym secie. Odkąd Maguilaura Frias zafundowała im kilka kąśliwych serwisów po prostej, cały czas musiały gonić wynik (4:6, 6:10, 10:10, 10:13, 11:15, 15:18, 17:20, 19:21, 20:21). Wreszcie Malwina Smarzek zatrzymała Peruwiankę, to samo zrobiły Weronika Fojucik z Karoliną Piślą, a cały czas serwująca Magdalena Damaske zapunktowała asem na 24:21. Do tego Smarzek atakowała skutecznie przy 22:21 i 25:22.
W drugiej partii nasze reprezentantki rządziły już niepodzielnie, a przykładem ich zdecydowania była Klaudia Grzelak, która odpychając zagapioną koleżankę dopadła bezpańskiej piłki i wystawiła z II linii „dyszlem”. Wynik rozwijał się jednostajnie, z drobnym zacięciem na finiszu – 5:2, 9:5, 12:7, 16:8, 17:10, 18:12, 22:14, 23:17, 25:20.

Potem Grzegorz Kosatka poważnie zmienił skład swojej drużyny – zostały w nim tylko obie libero i rozgrywająca Paulina Bałdyga (jej dublerka, Karolina Szczygieł nie wystąpiła dziś w ogóle ze względu na dolegliwości kręgosłupa). Gra długo była wyrównana, aż przerwały to Rosa Valiente (krótką) i Angela Leyva (dwoma asami, w tym jednym idealnie w linię boczną) – 13:18. Przy 17:20 Luciana Del Valle – która zaczęła konfrontację na skrzydle, a kontynuowała na środku – popisała się „zdrapką” (ledwo trąciła uderzaną piłkę, a ta wpadła w wolne pole za siatką), a potem podręcznikowym blokiem. Starały się Aleksandra Kazała i Małgorzata Barszcz (po dwa zbicia w drugiej części seta), ale rezultatu dopilnowała Leyva (21:25).
Czwartą partię biało-czerwone zaczęły na zaciągniętym hamulcu ręcznym, myliły się w przyjęciu i ataku, co znajdowało odzwierciedlenie na tablicy świetlnej – 1:2, 4:8, 7:8, 7:12, 9:16, 12:17. Niezłe chwile (także w poprzedniej odsłonie) miała Justyna Antosiewicz, po asie Joanny Pacak straty zmalały do 14:18, ale akcje Valiente przewróciły starą tendencję – 14:22, 17:25.

I na tym się skończyło (choć Peruwianki przed wspólnym grillem poodbijały jeszcze chwilę piłkami, a potem poćwiczyły na siłowni), bo obie strony wcześniej umówiły się na cztery sety. – Dziewczyny są już trochę przemęczone, poza tym nie chciałem za bardzo forsować jedynej rozgrywającej, którą dzisiaj dysponowałem – tłumaczył Kosatka.
Niedługo w ośrodku olimpijskim „Kolna”, w którym przebywają oba zespoły i odbył się dzisiejszy mecz, zostanie 16 polskich zawodniczek; po Poli Nowakowskiej, o której przypadku pisaliśmy TUTAJ, ze zgrupowania wyjedzie Monika Bociek cierpiąca na bóle kręgosłupa i naciągnięcie mięśni pośladkowych. Szkoleniowiec w czwartek ma ogłosić dwunastkę, która weźmie udział w Europejskich Igrzyskach Młodzieży w Utrechcie.
W piątek reprezentacja wyjedzie do Warszawy, skąd w sobotę poleci do Holandii. Wprawdzie wylot do Tajlandii na mistrzostwa świata nastąpi zaraz następnego dnia po powrocie z „Kraju Tulipanów”, ale Grzegorz Kosatka twierdzi, że jeszcze w ostatniej chwili będzie mógł dokonać zmiany w składzie na MŚ. – To element mobilizacyjny; nie chcę, żeby którakolwiek przestała się starać, kiedy w tym tygodniu zostanie wytypowana do dwunastki – tłumaczy. – Teraz odzyskujemy dawną dyspozycję, musimy jeszcze poprawić skuteczność ataku.

Najbardziej bezpośrednia konkurencja panuje między libero. Są dwie – Kinga Pasiut i Klaudia Kulig – w każdym z turniejów weźmie udział tylko jedna, cały czas następuje między nimi rotacja na boisku (w dwóch ostatnich sparingach – co trzy ustawienia). – To nie jest moja przeciwniczka, ale koleżanka – podkreśla 17-letnia Kinga, wychowanka Popradu Stary Sącz. – Tyle czasu spędzamy razem, jesteśmy w jednym zespole, że na pewno nie patrzę na nią krzywo, ani nie życzę jej niepowodzenia.
Klaudia ma 16 lat, jest z Orła Marlbork, bierze udział w drugim swoim zgrupowaniu z reprezentacją kadetek. – Przy wyborze będą się liczyły w dużej mierze statystyki z wszystkich sparingów – a materiału mamy dużo – ale też cechy charakteru, odporność na stres – wyjaśnia Kosatka.
W kadrze kadetek Kinga jest swoistą „Primus inter pares” („Pierwszą wśród równych”). Na parkiecie rywalizuje z partnerkami, a w sosnowieckiej Szkole Mistrzostwa Sportowego osiągnęła w tym roku najwyższą średnią ocen ze wszystkich uczennic SMS – 5,5. – Nie chodzi o to, żeby ją za bardzo chwalić; ale to jeden z przykładów, że każdy, na miarę swoich możliwości, może godzić naukę ze sportem wyczynowym – przekonuje Janusz Pasiut, dumny tata i pierwszy trener licealistki.
PAWEŁ FLESZAR

POLSKA – PERU 2:2 (25:22, 25:20, 21:25, 17:25)
Sędziowali: Jacek Nowakowski i Zbigniew Rybicki (Kraków).
POLSKA: Bałdyga 1 pkt, Damaske 10, Fojucik 8, Smarzek 9, Piśla 4, Moskwa 4 oraz Pasiut (l), Kulig (l), Grzelak 1, Śmieszek, Antosiewicz 8, Pacak , Barszcz 7, Kazała 5, Wańczyk. Trener: Grzegorz Kosatka.
PERU: Almeida, Del Valle 8, Urrutia 2, Frias 12, Leyva 19, Valiente 5 oraz Delgado (l), Villacorta (l), Regalado, Cuba 1, Briceno 7. Trener: Natalia Malaga.

Komentowanie zablokowane.