Przed habilitacją powrót na ławkę

Znany krakowski szkoleniowiec, Tomasz Klocek poprowadzi w najbliższym sezonie siatkarki Wisły. Dzisiaj odbył z nimi pierwsze zajęcia.

Wszystko poszło bardzo szybko – rano klub skontaktował się z trenerem, po południu doszło do jego spotkania z prezesem, Ludwikiem Mięttą-Mikołajewiczem, a wieczorem ćwiczył już z zawodniczkami w hali przy Reymonta. – Nie było sensu długo się zastanawiać, bo to strata czasu, a musimy ostro ruszyć z przygotowaniami – tłumaczy Klocek, który w latach 2008-2012 prowadził zespół z Uniwersytetu Ekonomicznego, wszedł z nim do I ligi, gdzie dwukrotnie zajął 4. miejsce.
Tam jego podopiecznymi była cała czwórka, z którą obecnie zetknął się znowu w Wiśle: Iwona Kuskowska, Lucyna Borek, Sandra Biernatek, Magda Żochowska. Wszystkie zaliczyły pod jego okiem najlepszy okres kariery, a dwie pierwsze również – bardzo duży awans sportowy.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Fajnie jest pracować z takimi ludźmi, jak one, z dziewczynami, które nie boją się zmęczyć. Zresztą Sandra dzwoniła do mnie wstępnie w piątek i pomyślałem, że skoro one mnie chcą, to jeśli pojawi się propozycja: pewnie ją przyjmę – opowiada szkoleniowiec, którego czeka teraz kompletowanie składu. Wyjawia, że w orbicie zainteresowań są Magdalena Tyrańska z Powiatowego Parku Rozwoju Wieliczka i Anna Postrożny, która w minionym sezonie występowała w Sandecji Nowy Sącz.
– Rozmowy się toczą, wiele telefonów wykonują dziewczyny, zwłaszcza Sandra czy Magda – wyjaśnia Tomasz Klocek. – Przede wszystkim potrzebujemy środkowych. Poza tym miałem dzisiaj na zajęciach cztery zawodniczki z roczników 1996-97 z Wisły, podopieczne Karoliny Surmy, i jestem mile zaskoczony ich umiejętnościami. Nie wiem, czy wejdą do kadry I-ligowej, ale może choć będą z nami trenować. Naprawdę ciekawe dziewczynki.

Sytuację „Białej Gwiazdy” opisywaliśmy TUTAJ – I liga została uratowana, ale budżet jest skromny. – Nigdy nie byłem w siatkówce dla pieniędzy, a kiedy pracowałem z młodzieżą, to przez długie lata wręcz do tego dokładałem – zaznacza trener. – Teraz też zgodziłem się łatwo na zaproponowane warunki.
Wśród tych wszystkich problemów personalno-organizacyjnych, krakowiankom sprzyja system rozgrywek – nikt w tym roku nie spada bezpośrednio z I ligi, a ostatni zespół zmierzy się w barażu z drugoligowcem. Teoretycznie więc do tego czasu można ponosić porażki i przygotowywać się do decydujących meczów… – My nie zamierzamy wszystkiego przegrywać – zastrzega Klocek. – Poczekajmy jednak z wszelkimi prognozami, zobaczymy jaki będziemy mieli skład i co zdążymy zrobić do początku października. Nie jest zresztą przesądzone, że nic nie zmieni się później. Trwają poszukiwania kolejnych sponsorów. Gdyby znalazły się środki, moglibyśmy jeszcze kogoś zakontraktować nawet później, przed końcem grudnia, kiedy zamyka się okienko transferowe.

W maju ubiegłego roku nie przedłużono z nim umowy w Eliteskach UEK. Następne kilkanaście miesięcy poświęcił zajęciom na krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, na kursach trenerskich, tworzenie materiałów dla Polskiej Akademii Siatkówki. Przede wszystkim jednak – przygotowywanie habilitacji. – Większość już zrobiłem; prawie skończyłem pisać książkę, jeszcze we wrześniu powinna pójść do recenzji, a wtedy zostanie ogłoszona dalsza procedura – opowiada. – Do końca kwietnia mam „deadline” – muszę się habilitować.
Bardzo rzadko się zdarza, aby dydaktycy ze stopniami naukowymi, zasiadali na ławce trenerskiej w ligach centralnych. Aktualnie można wymienić przykłady docenta Krzysztofa Czapli (Politechnika Śląska Gliwice) czy doktora Jarosława Bodysa (PLKS Pszczyna). – Nie zastanawiałem się nigdy, czy to atut, czy przeszkoda w tej pracy – zwierza się Klocek. – Natomiast na pewno w obu tych zawodach skorzystałem na tym, że byłem siatkarzem.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.