Przepowiednia pierwszego seta

Siatkarki Salosu Kraków pokonały w piątkowy wieczór MKS Andrychów, 3:0, ale bardzo szybko muszą się zmobilizować ponownie, bo po upływie kilkunastu godzin czeka je kolejny III-ligowy mecz.

Seria trzech zwycięstw z rzędu osiągnięta przez dziewczyny z Ruczaju nie jest długa, ale cenna, wszak w ciągu niespełna dwóch tygodni powiększyły swoje konto punktowe o 150%. Przede wszystkim jednak ustaliły ciekawą prawidłowość: wszystkie pięć wygranych osiągnęły rozstrzygając na swoją korzyść pierwszą partię, a wszystkie sześć porażek poniosły – tracąc ją!
O pozytywną przepowiednię pierwszego seta musiały niekiedy mocno się starać. Choćby przed tygodniem (można o tym przeczytać TUTAJ), ale i dzisiaj. Kiedy już KarolinySobaniec i Zaremba – odebrały im wyraźną przewagę (od 15:9 i 17:13 do 18:19), do konkursu na bohaterkę tej części spotkania stanęły Aleksandra Pietrzyk i Magdalena Gibas. Ola zatrzymała pochód andrychowianek wspólnym blokiem z Małgorzatą Serek, a potem serwisami wyciągnęła wynik na 22:19, nie pozwalając się zdekoncentrować przerwą wziętą przez szkoleniowca MKS, Romana Rupika. Magda trzema zbiciami lewą ręką ze środka wyrównała na 22:22, akcja na 23:23 to jej dwa wybloki i błąd zniecierpliwionych rywalek, w kolejnej zaś obroniła ich atak, a w ponowieniu uderzyły w aut. Setbol, zagrywka Gibas, piłka wraca „darmo”, lecz błąd niweczy szansę (24:24), a Wioletta Maślanka i Dominika Bednarczyk kontrami ściągają przeciwniczki na ziemię (26:24).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Na powitanie drugiej odsłony Katarzyna Angielska kiwnęła, poszła za linię końcową i zaproponowała inny konkurs – na punkty zdobyte bezpośrednio podaniem. Od razu zaliczyła dwa: na 2:0 i 5:0. Sobaniec przyjęła wyzwanie (kolejne dwa, do 5:3), a Barbara Łęcka zasugerowała pewne utrudnienie – as po tym, jak piłka „smyrnęła” po taśmie (6:5). Zaakceptowały je: Pietrzyk (9:7), Żaneta Jewuła (11:8) i Maślanka (15:13). Bednarczyk dopisała sobie asa nietypowego (przyjezdne nie przebiły piłki przez siatkę po jej serwisie i 20:14), natomiast Pietrzyk już jak najbardziej klasycznego – pod linię końcową, na 24:16.
Skończyło się 25:16, ale andrychowianki otrząsnęły się po tym bombardowaniu i twardym atakiem – m.in. w wykonaniu nowej na parkiecie, Katarzyny Moskal – raz po raz odrywały się od gospodyń (0:0 – 0:3; 3:3 – 3:6, 4:8; 9:9 – 9:11, 11:11 – 11:13). Miejscowe jednak coraz lepiej broniły; kiwka i as Angielskiej oraz dwie kontry Maślanki dały im pierwsze prowadzenie (15:13), już w poprzedniej odsłonie dobrą zmianę dała Katarzyna Smolińska. A kiedy rywalki zbliżyły się z 18:14 na 19:17 – znowu ustawił sprawę serwis Pietrzyk – 23:17. 24:18, 24:20 i kiwka Angielskiej na podsumowanie.
Tak się złożyło, że trzy ostatnie mecze Salosianek były zaległymi, przekładanymi, a już po upływie kilkunastu godzin czeka je w sobotnie popołudnie (g. 15) konfrontacja z Kęczaninem w Kętach.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – MKS Andrychów 3:0 (26:24, 25:16, 25:20)
Sędziowali: Andrzej Nowakowski i Krystyna Nowakowska (Kraków). Widzów: 25.
SALOS: Angielska, Maślanka, Bednarczyk, Pietrzyk, Jewuła, Serek oraz Gratkowska (l), Perkosz (l), Smolińska, Kubacka, Curzydło, Nowak. Trener: Michał Flaszowski.
MKS: Paulina Bury, Sobaniec, Łęcka, Zaremba, Kolasa, Gibas oraz Patrycja Bury (l), Moskal, Chałupnik. Trener: Roman Rupik.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.