Przerywamy transmisję, bo są derby

Po ponad sześciu latach przerwy koszykarze Wisły Platinium wygrali z AGH Oknoplast – znowu w jego hali, teraz 79:66, i są jedynym zespołem bez porażki w grupie C II ligi.

Wizytówkę tej konfrontacji w ciągu początkowych 75 sekund wydrukowali Jakub Żaczek i Konrad Mamcarczyk. Kuba prawym półhakiem uwieńczył dwutakt po ciasnym łuku z obrońcą utrzymywanym na barku, a „Mamcar” wjechał na wprost obręczy, będąc pod nią zamarkował, że wrzuci z lewej jej strony, a zrobił to z prawej.
I tak już było do końca: wiele płynnych akcji i efektownych zagrań; nawet jeśli nie kończonych skutecznie, to przyjemnych do oglądania. Wyrastających ponad drugoligowy poziom, a jednocześnie stanowiących miłe zaskoczenie. Na podstawie doświadczeń z przeszłości można było spodziewać się, że derby Krakowa będą brzydką bijatyką dwóch drużyn przygniecionych stawką i otoczką. – No cóż, to derby, lecz staraliśmy się traktować je jak zwyczajny, kolejny mecz. Trochę podtekstów było, ale udało się odsunąć je na bok – twierdzi Żaczek, kapitan Wisły. – Czy to nasz najlepszy występ w sezonie? Było ich dopiero cztery, więc nie ma co porównywać, zresztą najlepsze mają być w play off.
Sporej części zawodników udało się zostawić presję w szatni lub przynajmniej na ławce, także tym wchodzącym w niej. Po zapasach punktowych Sebastiana Bożenko z Arturem Włodarczykiem i Rafałem Zgłobickim oraz „czapie” oburącz Żaczka, za którą Mamcarczyk odkuł się wkrótce rzutem z obwodu, pojawił się na placu Jan Rerak. Dwukrotnie świetnie spenetrował, potem z osi boiska, z siedmiu metrów odnalazł pod „dziurą” Macieja Maja.
Było już 16:21, pierwsza kwarta zamknęła się wynikiem 19:21, a w drugiej szybko zaświeciło się 21:25 (znowu Rerak). Licytacja na wjazdy wygasła dopiero przy 26:29.


Książka będzie dostępna w sprzedaży od 24 października, a jej premiera i spotkanie z autorem odbędą się 26.10. Więcej informacji TUTAJ.

Konikiem i chlubą szkoleniowca akademików, Wojciecha Bychawskiego są rzuty z dystansu oddawane w trakcie tzw. transmisji ofensywnej, w kontrze. W spotkaniu, które długimi fragmentami nie układało się po jego myśli mógł czuć satysfakcję, kiedy w drugiej odsłonie jego podopieczni wcelowali cztery z kolejnych pięciu „trójek”, w tym trzy klasyczne, transmisyjne.
Zaczął Bożenko z ośmiu metrów, po ustawieniu, ale następne nie spóźniły się poza trzy sekundy trwania akcji. Mamcarczyk do Kacpra Nowaka i 34:29, Bożenko do Damiana Dyrdy i 37:29. Tak skompletowali run 11:0, który jednak wkrótce przyćmił Bożenko, bo mając przed sobą otwartą drogę do kosza zatrzymał się gwałtownie na 7. metrze, skoczył, leciał przechylony nieco na lewą burtę i tak przeczesał siatkę. 40:31.

Wisła przerwała transmisję ofensywną gospodarzy w najprostszy możliwy sposób: trafiając z bliska. Tak wróciła do gry jeszcze przed przerwą (40:37), a po niej objęła prowadzenie 41:40. Bardzo dobra zmiana Maja zaowocowała rezultatem 44:48, otwarcie się Zgłobickiego – 48:53, zaś fantazja Włodarczyka i przytomność Żaczka – 50:58.
Trudno było oprzeć się wrażeniu, że goście przestraszyli się coraz wyraźniej rysującej się perspektywy zwycięstwa. Razili nieporadnością, a przeciwnicy odrabiali straty, choć nie prezentowali się lepiej niż wcześniej. Jakub Czyż trafił z dystansu o „deskę”, a w ostatnich sekundach zebrał i dobił spod dolnej krawędzi tablicy.
56:59, a po dwuminutowej przerwie akademicy wyszli na 60:59 i 64:62. – W koszykówce zawsze zdarza się kilka przestojów podczas meczu – przekonuje „Żaku”. – Najważniejsze, że we wszystkich kluczowych momentach trzymaliśmy się założeń w obronie. Jesteśmy już bardziej doświadczeni, spokojniejsi, od paru sezonów występujemy w podobnym składzie, a Maciek Maj i „Włodar” wyraźnie nas wzmocnili.

Kapitan i najlepszy dzisiaj zawodnik „Białej Gwiazdy” (zdobył dla niej najwięcej punktów, a współczynnik efektywności miał najwyższy na placu) jest dubeltowym absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej: dwa lata temu zrobił licencjat na Informatyce i Ekonometrii, a w tym roku magisterium na Zarządzaniu Finansami. Zawsze ciągnęło go do ekonometrii, ale życie często weryfikuje takie marzenia. Kuba pracuje jako doradca finansowy w firmie Phinance, w środowe późne popołudnie zaś pokazywał kumplom jak ratować źle zainwestowane środki. W ostatnich sekundach dozwolonego czasu akcji dopadł uciekającą piłkę i wcelował nią zza łuku.
64:65, a wtedy, w najważniejszej chwili, „odkorkowali” się bezbarwni dotąd w ataku Wojciech Gorgoń i Michał Chrabota. Ten drugi zaliczył wjazd i blok, a drugi trafiał zza linii 6,75 metra na 64:68 i 66:79, plus osobistego za przewinienie techniczne miejscowych. Wcześniej miały miejsce zdarzenia zarówno symboliczne, jak brzemienne w konsekwencje: z boiska spadali za pięć fauli Mamcarczyk i Tomasz Zych, a Zgłobicki zabrał piłkę Bożence i popędził z nią sam na kosz.

Tak Wisła wygrała z AGH po raz pierwszy od 17 lutego 2013 roku (tamta konfrontacja również odbyła się w hali przy ul. Piastowskiej) i przerwała serię ośmiu porażek z lokalnym rywalem z rzędu. Jest też jedynym niepokonanym zespołem w grupie C II ligi.
Już w najbliższy piątek, o g. 20, zmierzy się przy Reymonta z Basket Hills Bielsko-Biała, natomiast „Agiehowcy” teraz mają wyjazd, potem pauzę, więc na własnym parkiecie pokażą się dopiero 9 listopada, podejmując tego samego przeciwnika.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH OKNOPLAST Kraków – WISŁA PLATINIUM Kraków 66:79 (19:21, 21:16, 16:22, 10:20)
Sędziowali: Damian Myszka i Dominik Hałka. Widzów: 280.
AGH: Bożenko 20 (2×3), Mamcarczyk 14 (1×3), Czyż 10 (1×3, 10 zb.), Deja 6 (8 zb.), Zych 2 (11 zb, 4 as, 3 prz.) oraz Dyrda 10 (2×3, 6 zb.), Nowak 4 (1×3), Jakubek, Medes. Trener: Wojciech Bychawski.
WISŁA: Żaczek 14 (1×3, 7 zb., 3 bl, 2 prz.), Zgłobicki 13 (1×3, 11 zb., 3 prz.), Gorgoń 11 (2×3, 2 prz.), Włodarczyk 11 (1×3, 6 as.), Chrabota 4 (6 zb., 3 bl., 2 prz.) oraz Maj 12 (5 zb.), Rerak 12 (5 zb.), Mozdyniewicz 2, Natkaniec. Trener: Piotr Piecuch.

Pozostałe wyniki i tabelę II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.