Przez Bochnię do Bełchatowa*

Po ciekawym meczu Contimax MOSiR pokonał w tie-breaku SMS Spała. W ekipie gości wystąpił utalentowany Maciej Muzaj, który wkrótce może dołączyć do wicemistrzów Polski.*

Reprezentacja Szkoły Mistrzostwa Sportowego zjawiła się w Bochni w składzie zbliżonym do tego, jaki robi furorę w Młodej Lidze (zabrakło skrzydłowego Aleksandra Śliwki), ale rywalizacja z bardziej doświadczonymi seniorami, nawet w II lidze, to już inna para kaloszy.
Choć paradoksalnie, w końcówce wyrównanego I seta (2:2, 4:5, 8:11, 12:12, 13:15, 16:15, 18:17, 19:19, 21:20), to gospodarzom zabrakło zimnej krwi: wyrzucili dwa serwisy i atak w aut (22:23), a potem dwukrotnie nabili się na blok linii: Nikodem Wolański, Mateusz Bieniek, Bartosz Filipiak (22:25).

Druga partia miała już należeć do nich. Jakub Habel przeforsował ofensywę środkiem przez Damiana Nowaka (przy 12:6 miał na koncie 4 krótkie, w tym 3 z rzędu), wychodziło im tez sporo zagrań sytuacyjnych: Karolowi Galińskiemu uderzenie z II linii po wystawie „dyszlem” zza boiska, Hablowi najpierw kiwka jedną dłonią w 9. metr, a zaraz klasyczna, oburącz, w środek. Na dodatek Galiński pilnował wyniku, ścinając na 13:8, 14:9, 18:12 i 20:14.
Uczniowie „Szkoły” mają w sobie jeszcze trochę wczesnomłodzieńczej niezgrabności, ale za to – poza fantastycznymi warunkami fizycznymi – cechują się też dużą walecznością. Najlepiej oddała to sytuacja, gdy we czwórkę pobiegli za piłką opadającą daleko pod ścianą przestronnej hali MOSiR, a że nie udało się jej podbić – jeden z wściekłością ją kopnął. Teraz też nie poddali się; przy podaniach Wojciecha Sieka  doszli na 20:19 (w tym as), potem mierzący 208 centymetrów leworęczny Muzaj przygrzmocił ze skrzydła w trzeci metr (21:20). Kiedy bardzo skoczny Bartosz Bednorz wjechał miejscowym praktycznie nad blokiem, a zaraz dołożył asa – zrobiło się 22:23. Jeszcze Galiński sprytnie kiwnął (23:23), ale na koniec to on dostał „czapę” (23:25).

W kuluarach mówiło się, że wspomniany Muzaj, wychowanek Gwardii Wrocław, jest w orbicie zainteresowania Skry Bełchatów, której działacze starają się ściągnąć go do kadry ekstraklasowego zespołu. Sprawa – potrzebna jest zgoda nie tylko Gwardii, ale również na odejście z SMS – ma rozstrzygnąć się już wkrótce.*
Ewentualny transfer do ekipy wicemistrzów kraju chyba go mocno rozkojarza, gdyż w trzeciej odsłonie kilka razy spudłował, zatrzymywał się też na rękach przeciwników, a kiedy po odpoczynku w kwadracie wrócił na parkiet – skończył atak na 25:25, ale w dwóch następnych zaliczył „czapę” i aut (27:25). Opiekun SMS, Maciej Zendeł narzekał, że wystawy w ważnych momentach nie były kierowane do bardzo pewnego Bednorza. – Przesunęliśmy Muzajowi blok bardziej na skos, nie mógł już wchodzić „na czysto”, zaczął kombinować i przez to się mylił – analizował szkoleniowiec Contimaksu, Robert Banaszak.
Jego zespół wprawdzie znowu regularnie tracił w tamtym secie przewagę (6:5, 8:6, 8:8, 12:9, 12:11, 16:13, 18:15, 18:17, 20:18, 20:20, 22:21, 22:22, 24:23, 24:24), ale już wtedy wyrastali w nim nowi bohaterowie. Adam Szałański staje się bocheńskim „człowiekiem orkiestrą”, na dodatek poświęcającym się dla drużyny – to zdolny, wysoki rozgrywający, który z konieczności występował już na prawym skrzydle, teraz wszedł na środek, gdyż Nowak podkręcił kostkę, a Sebastian Sobaniec ma naderwany mięsień łydki. I Adam zachowywał się jak rasowy center – od razu w 1. akcji przytomnie dobił (21:20), potem punktował z krótkiej (25:24) i wspomnianym blokiem na Muzaju (26:25).

Szałański dobrze radził sobie do finału, a drugim objawieniem był Roman Kącki („Zagrał dzisiaj życiówkę” – chwalił go trener). W czwartej partii od stanu 20:20 po jego zbiciach zrobiło się 24:21, a zacięcie (24:23) usunął Habel uruchamiając w pierwszym tempie Michała Nieckarza (25:23).
W tie-breaka Romek wprowadził kolegów niemal za rękę: przy zmianie stron było 8:4, a on miał na koncie 5 „oczek”. Habel zablokował, próbującego dobijać, wyższego o głowę środkowego (10:6), po „czapie” Nieckarza wyszli na 12:6, a sprawę zamknął ze skrzydła Krystian Kmiecik (15:10).

Warto nadmienić, że gospodarze stosowali oryginalne rozwiązanie taktyczne – libero Mateusz Mrozowski bronił w szóstej, a nie piątej strefie, natomiast gdy atakowali z pipe’a – cofał się, a skrzydłowy nadbiegał po łuku z „piątki”. Było to trudne do „przeczytania” dla rywali, z powodzeniem zbijali w ten sposób Galiński i Jakub Czubiński. – Podpatrzyłem to, w siatkówce dzisiaj już chyba nie da się wymyślić niczego nowego – przyznawał szkoleniowiec bochnian. – Jednak przede wszystkim chodziło mi o obronę. W tym ustawieniu Mateusz miał w zasięgu więcej piłek lecących po przekątnej boiska – i bardzo dobrze wywiązał się z zadania, znaczną część z nich podbijając.
Już w najbliższą sobotę, o godz. 18, siatkarzy Contimax MOSiR czeka jeszcze bardziej interesująca konfrontacja – podejmą Wandę Kraków, której wysłannicy nagrywali dzisiejsze spotkanie. – Stawką jest bezpieczniejsze miejsce w tabeli – podsumowuje Banaszak.
PAWEŁ FLESZAR

* W późniejszej rozmowie telefonicznej prezes Skry, Konrad Piechocki nie chciał jednak konkretnie komentować tej sprawy. – Nie zaprzeczę tym pogłoskom, ale też nie chcę publicznie podnosić tematu ewentualnego przejścia Muzaja do naszego zespołu. Chodzi mi przede wszystkim o to, żeby nie zaszkodzić samemu chłopakowi, nie powodować szumu, który mógłby zakłócać jego sportowy rozwój – wyjaśnia znany działacz. – Nasza kadra liczy 11 zawodników i staramy się ją uzupełnić. Jest kilka wariantów, raczej nie będzie to transfer zagraniczny. Okienko transferowe jest otwarte do końca grudnia, myślę jednak, że sprawa rozstrzygnie się w ciągu 10-12 dni.

CONTIMAX MOSIR Bochnia – SMS Spała 3:2 (22:25, 23:25, 27:25, 25:23, 15:10)
Sędziowali: Bartosz Serwatko (Sanok) i Damian Lic (Żołynia).
CONTIMAX: Habel, Galiński, Nowak, Kmiecik, Czubiński, Nieckarz oraz Mrozowski (l), Kącki, Szałański. Trener: Robert Banaszak.
SMS: Wolański, Filipiak, Bieniek, Muzaj, Bednorz, Nowakowski oraz Kowalski (l), Siek, Smolarczyk, Siemiątkowski. Trener: Maciej Zendeł.

Komentowanie zablokowane.