Przez leśne górki do „money time”

Od minionej niedzieli trenują koszykarze AGH Alstom Kraków, ale zanim zaczęli przygotowania do II-ligowego sezonu – jeszcze raz przewróciła się cała jego organizacja. Stwarzając jednak ciekawe perspektywy…

Urządzili coś w rodzaju mini-zgrupowania „dochodzeniowego”; na ogół przedpołudnia spędzają na obiektach AGH przy Piastowskiej, a wczesne wieczory w Lasku Wolskim i nad Rudawą. – W trakcie dnia jest ostatnio zbyt gorąco, żeby wychodzić w teren – tłumaczy Piotr Biel, odpowiadający za przygotowanie fizyczne akademickiego zespołu. – Robimy tam wytrzymałość biegową i siłę biegową.
W odwodzie pozostaje jeszcze siłownia. – Na razie nie robimy klasycznej siły, bo są za duże obciążenia wynikające z innych treningów. Kiedy one zmaleją, dołożymy siłownię – wyjaśnia Biel, który w Wiśle trenował koszykówkę, zdobywając wicemistrzostwo Polski juniorów w 1999 r., a później w AZS AWF skakał wzwyż i w dal. – Nie skakałem, tylko podskakiwałem, skakanie zaczyna się od 220 cm – prostuje żartobliwie pracownik Studium WFiS AGH, trener lekkoatletyczny.

O składzie drużyny sportkrakowski.pl pisał obszernie TUTAJ; Damian Kalinowski, zatrzymany w domu przez sprawy prywatne, dołączy do niej jutro. Z kolei Michał Potrawski ze Znicza Basket Pruszków i silny skrzydłowy, Przemysław Stecko, który występował w Siemaszce Piekary, są – jak to nazywa szkoleniowiec AGH Alstom, Wojciech Bychawski – na „okresie próbnym”. – Na przełomie sierpnia i września, w krótkim czasie, rozegramy cztery sparingi, które pokażą nam ostatecznie przydatność zawodników aspirujących, a po drugie określą, co zrobiliśmy i co jeszcze musimy zrobić na zajęciach – opowiada Bychawski. Wspomniany czteromecz zacznie się w czwartek, 30 sierpnia, kiedy o godz. 18 w hali przy Piastowskiej akademicy zmierzą się z pierwszoligowym MOSiR Krosno. Następnego dnia zagrają w Jaworznie z tamtejszym MCKiS, w niedzielę, 2 września, o godz. 17.30 podejmą jaworznian w Krakowie, natomiast 5 września pojadą z rewizytą do Krosna.

Latem PZKosz nie mógł zdecydować się na projekt organizacji drugoligowych rozgrywek. Pierwotnie z trzech grup miały powstać dwie duże, szesnastozespołowe. Ostatnio jednak wszystko diametralnie się zmieniło – będą jednak trzy grupy, a AGH Alstom (jak również Wisła Kraków) zakwalifikowano do grupy C, gdzie znalazło się w sumie 10 ekip. Po dwurundowym sezonie zasadniczym, osiem z nich weźmie udział w play off, którego zwycięzca awansuje do I ligi. Już sam podział – jak się wydaje – sprawił, że konkurencja będzie mniejsza (Bychawski: „Bez śląskich drużyn powinno być łatwiej, ale i tak zostanie kilka bardzo mocnych, zwłaszcza Piaseczno i Legia Warszawa„), przede wszystkim jednak regulamin ułatwia kwalifikację do play off i kładzie wyraźny akcent na plany przygotowań. – To prawda, przygotowujemy się głównie do play off; dopiero to będzie, jak w moim ulubionym powiedzeniu: „money time” – uśmiecha się trener. – Nie możemy jednak odpuścić zupełnie części zasadniczej, choćby dla jak najwyższej pozycji wyjściowej do play off.

Przedstawia harmonogram pozostałych sparingów wrześniowych, kiedy jego podopieczni zmierzą się po dwukrotnie (u siebie i na wyjeździe) z UMKS Kielce i GTK Gliwice, ponadto będą gościć Hawajskie Koszule Żory i zagrają w Tychach z GKS. Według terminarza, który Związek niedawno rozesłał do klubów, akademicy zaczną ligę 6 października konfrontacją z rezerwami ekstraklasowej Rosy, w Radomiu. – I od razu możemy mieć strasznie ciężką przeprawę. Nie wiadomo, kto wyjdzie po drugiej stornie na parkiet, bo regulamin pozwala im na wystawienie dziesięciu zawodników z pierwszej drużyny, tylko bez cudzoziemców – analizuje Wojciech Bychawski.

13 października odbędzie się inauguracja w hali przy Piastowskiej – spotkanie z Handlopex Politechniką Rzeszów. A po 18 kolejkach nadejdzie ów „money time”, jak w slangu NBA określa się „czas, kiedy zawodnicy pokazują swoją wartość”. Ciekawe jaką pokażą…
Tu naprawdę nie chodzi o butę; hołduję starej zasadzie powtarzanej przez moją babcię: „Jeśli ktoś chce rozśmieszyć Pana Boga, niech sobie coś zaplanuje i powtarza to głośno” – uderza się pięścią w pierś szkoleniowiec. – Ale z drugiej strony, niech każdy zobaczy, jak te chłopaki wbiegają w lesie pod górki, pod które normalny człowiek drapałby się pazurami, niech zobaczy, jak zasuwają w sali. Przy takim wysiłku mamy nie walczyć o awans?! Żeby się utrzymać, wystarczyłyby dwa treningi tygodniowo. Musimy się bić o najwyższe możliwe miejsce!
PAWEŁ FLESZAR

Tekst o Wojciechu Bychawskim można przeczytać TUTAJ

Komentowanie zablokowane.