Przyłączyli się do swojej zmory

Siatkarze AGH 100RK AZS Kraków, w drodze na turniej do Świdnika, odbyli wczoraj w Rzeszowie wspólny trening z Asseco Resovią. Akademicki klub rozstał się z Pawłem Pietkiewiczem, a pozyskał Grzegorza Surmę.

Ten ostatni w czwartek przed południem przyjechał do Krakowa, rozmawiał z działaczami, potem uczestniczył w zajęciach z zespołem i wsiadł do autokaru do Rzeszowa. – Będzie naszym zawodnikiem – mówi Arkadiusz Jesionek, członek zarządu AGH 100RK AZS. – Czy podpisaliśmy już kontrakt? Nie komentuję. Doszliśmy do porozumienia, więc sprawa jest oczywista.
Grzesiek jest przyjmującym, ma 24 lata, mierzy 194 cm. Przygodę z siatkówką zaczynał w Jastrzębiu Boryni, z którym zdobył mistrzostwo Polski młodzików, a w reprezentacji województwa śląskiego – złoty i srebrny medal ogólnopolskiej olimpiady młodzieży. Jest absolwentem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale, gdzie w klasie był m.in. z obecnym „Agiehowcem”, Igorem Walczykowskim, a także z Fabianem Drzyzgą, Mateuszem Miką i Pawłem Zatorskim. Później występował w I-ligowym BBTS Bielsko-Biała (2009/10), II-ligowych Czarnych Radom (2010-12 – awans do I ligi), drugoligowym KS Milicz (2012/13 – awans do I ligi), I-ligowym TKS Tychy (2013/14).
– Teraz miałem grać w Slavii Svidnik, w ekstraklasie słowackiej – opowiada. – Wszystko już było niby dogadane, sprawa jednak się przeciągała, kilka razy prosili mnie o kolejną zwłokę. W tej chwili nie mogłem już dłużej czekać i dołączyłem do AGH. Przez ostatnie dwa i pół tygodnia ćwiczyłem sam, bez piłki. Głównie na TRX, bieganie…


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Dla akademików ta sytuacja jest realizacją powiedzenia: „Jeśli nie możesz kogoś pokonać, przyłącz się do niego”. Grzesiek od dwóch lat był dla nich straszliwą zmorą. W maju 2013 r. KS Milicz, w którym występował, odebrał im awans w ostatnim meczu turnieju finałowego (potem zostali zakwalifikowani do I ligi decyzją administracyjną). W lutym 2014 zaskakujące zwycięstwo TKS Tychy w Krakowie wyrzuciło ich z „bezpiecznej” ósemki po sezonie zasadniczym. To on był wtedy pierwszoplanową postacią tyszan, podobnie jak w marcowej serii play out, która spowodowała degradację AGH (zespół został przywrócony na zaplecze ekstraklasy w czerwcu).
Wczoraj Surma był mocno eksploatowany podczas treningu, jaki w hali przy Podpromiu jego nowa drużyna odbyła z wicemistrzami Polski. – Ma zaległości, jeśli chodzi o zrozumienie z rozgrywającym i jak najwięcej muszą pracować wspólnie – uzasadnia prowadzący krakowian, Andrzej Kubacki. – Byłem nim zainteresowany już w czerwcu. Jest nieźle przygotowany fizycznie, liczę, że przydadzą nam się nie tylko jego umiejętności, ale i charakter, waleczność.

Trzon składu Resovii ciągle uczestniczy w mistrzostwach świata, więc nie może ona rozgrywać klasycznych sparingów. Dlatego zaplanowane wcześniej mecze jej szkoleniowiec, Andrzej Kowal był zmuszony odwołać. Dzisiaj, kiedy oba zespoły rozgrywały fragmenty akcji (wiele było konstruowanych z dorzuconej z boku przez asystenta piłki i oddanej od razu przeciwnikowi „darmo”), w drugiej linii u rzeszowian stał „wypożyczony” Karol Galiński. Nie było też klasycznej punktacji, ale np. końcówka od stanu 16:16.
Krakowianie dzisiaj po południu spotkaniem z KPS Siedlce zaczynają w Świdniku udział w Memoriale Tragicznie Zmarłych Siatkarzy Avii, ale poza wczorajszymi dwoma treningami dzisiaj zaliczyli jeszcze jeden. Tyle że w małej sali Podpromia, bo na głównej arenie rozpoczął się turniej siatkarek organizowany przez Developres SkyRes. – Mamy zaległości i musimy dużo ćwiczyć – uśmiecha się Kubacki. – Zresztą wczoraj w południe mieliśmy tylko serwis i przyjęcie.
Nie maleją kłopoty zdrowotne jego podopiecznych. Wrócił po kontuzji dłoni Daniel Górski, za to uraz mięśnia dwugłowego wyłączył innego rozgrywającego, Jakuba Kośka. – To przeciążeniowa sprawa, wkrótce powinien być zdolny do gry – przekonuje szkoleniowiec. Dodaje, że podobnie powinno być z Pawłem Halabą, który cierpi na zapalenie przyczepu rzepki i nie pojechał z kolegami do Rzeszowa i Świdnika.
Ciągle nie jest gotowy do skakania wspomniany Galiński. – Spróbował, ale okazało się, że jednak nie da rady – kręci głową Kubacki. – Cóż, zapalenie okostnej tak łatwo nie minie. Szkoda, bo to fajny chłopak i przydałby nam się teraz na siatce, ale wiele umie i pomoże w innych elementach.

Z drużyną nie ma również Pawła Pietkiewicza, który przez chwilę – podczas turnieju rozgrywanego przy Piastowskiej – był jej kapitanem. Ćwiczył z nią jeszcze w tym tygodniu, lecz wczoraj przed południem spotkał się z zarządem AGH 100RK AZS i nie uczestniczył już w późniejszych zajęciach. – Nie będzie grał u nas – ucina Andrzej Kubacki, a po wyjaśnienia odsyła do Arkadiusza Jesionka.
Ten jednak jest równie tajemniczy: – Mogę potwierdzić, że Paweł nie będzie u nas grał, rozstaliśmy się w czwartek. W ogóle nie będę wypowiadał się na ten temat, wyjaśniał przyczyn; uważam, że tak będzie fair. I mam nadzieję, że on postąpi podobnie.
Nie bardziej wylewny jest Pietkiewicz: – Na razie, co najmniej na parę dni, wstrzymam się od wszelkich komentarzy dotyczących tej sprawy – kwituje.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.