Przymiarka jak u dobrego krawca

Piłkarze Cracovii dołączyli do wiślaków w czołowej szesnastce Pucharu Polski. Awans dała im odniesiona w niezłym stylu wyjazdowa wygrana z liderem I ligi, Zawiszą, 2:0.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

To było 30 lipca 2004 roku, kiedy „Pasy” pokonały efektownie w Lubinie Zagłębie 5:2 w 1. kolejce Idea Ekstraklasy. Na kolejną zwycięską inaugurację sezonu ich kibice musieli czekać do dzisiaj. Tak jak wtedy, po sześcioipółletniej przerwie, trenerem zespołu jest Wojciech Stawowy, jednak nie ta klamra jest najważniejsza dla jego pracy przy Kałuży, ale piętno jakie znowu odciska na podopiecznych. Dzisiaj przez prawie całą pierwszą połowę i część drugiej, kontrolowali przebieg wydarzeń na stadionie w Bydgoszczy, swobodnie operując piłką.

W 17. minucie najlepiej w gęstwinie zaopiekował się nią Vladimir Boljević, prostopadle wypuścił Bartłomieja Dudzica, który płasko uderzył do siatki. Była to już kolejna próba zdobycia prowadzenia – cztery minuty wcześniej Sławomir Szeliga w podobny sposób obsłużył Boljevicia, ale skutecznie interweniował Andrzej Witan, a niedługo później przyjezdnym przeszkodził były obrońca Cracovii, a teraz kapitan Zawiszy – Łukasz Skrzyński.
Najlepszą sytuację na podwyższenie miał w 44. minucie Boljević, który lobował golkipera, jednak piłkę z linii bramkowej wybił znowu „Skrzynia”.

Innym patentem na zdobycie twierdzy nad Brdą były strzały z dystansu; między 30. a 38. minutą salwę oddali Sebastian Steblecki (z 25 metrów, złapał Vidan), Marcin Budziński (z tego samego miejsca, minimalnie chybił), Krzysztof Danielewicz (z niemal 30 m, z lewej strony, trafił w boczną siatkę), Boljević (z wolnego, też z prawie 30 m, niecelnie).
Był to natomiast jedyny sposób gospodarzy, jednak uderzenie Rafała Leśniewskiego zza pola karnego obronił Krzysztof  Pilarz, a bomba Pawła Zawistowskiego z wolnego nieznacznie minęła „okienko”.

Na druga połowę krakowianie wyszli tylko ciałem i przez dwanaście minut miejscowi dominowali na murawie, jednak – na czele z najaktywniejszym Kamilem Drygasem – nie potrafili sfinalizować swoich poczynań sensownym strzałem.
Najbardziej irytujące w postawie „Pasów” było z kolei nie samo cofnięcie się pod własną bramkę, ale indolencja przy wyprowadzaniu piłki, szybko kończącym się niecelnym podaniem bądź odbiorem przez przeciwnika.
W 58. minucie przyjezdni skonstruowali jednak wreszcie ciekawą akcję, bydgoszczanie nie pozostali im dłużni i – wśród kilku takich wymian – mecz byłby bardzo ładny, gdyby nie wiele fauli, częściej ze strony miejscowych.

W chwilach zagrożenia dobrze zachowywali się obrońcy Cracovii i Pilarz, a kiedy minął się on z piłką w 81. minucie, Drygas kopnął niecelnie. Wreszcie Adam Marciniak wszedł zdecydowanie lewą stroną, dośrodkował, a niezbyt wysoki, ale skaczący z wyczuciem Rok Straus główką podwyższył na 2:0.
Tym samym, poza awansem 1/8 Pucharu Polski, krakowianie zaliczyli bardzo udaną przymiarkę do rozgrywek I ligi, których nie było dane im jeszcze zacząć – pokonali ekipę typowaną na ich największego konkurenta w walce o awans i liderującą w tabeli po niezwykle efektownym sukcesie w Nowym Sączu (5:0 z Sandecją).
PAWEŁ FLESZAR

ZAWISZA Bydgoszcz – CRACOVIA 0:2 (0:1)
Bramki: Dudzic 17, Štraus 89. Sędziował: Marcin Szrek (Kielce). Żółte kartki: Mąka, Błąd – Żołądź, Štraus.
ZAWISZA: Witan – Mąka, Hrymowicz, Skrzyński, Petasz – Ostalczyk (68. Wójcicki), Zawistowski, Drygas, Gevorgyan (68. Masłowski), Błąd – Leśniewski (69. Abbott). Trener: Jurij Szatałow.
CRACOVIA: Pilarz – Struna, Żytko, Kosanović, Marciniak – Danielewicz, Budziński, Szeliga (52. Żołądź), Boljević, Dudzic (84. Štraus) – Steblecki (87. Suvorov). Trener: Wojciech Stawowy.

Wyniki pozostałych meczów Pucharu Polski i terminarz kolejnych rund można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.