Przyspieszenie po rzeszowsku

Gospodynie turnieju o awans do I ligi, siatkarki Developresu pokonały lokalnego przeciwnika, Karpaty, 3:0, po meczu chwilami bardzo efektownym, a jeszcze częściej – zaciętym.
Krośnieńscy kibice od początku zdominowali dopingiem trybuny, ale na parkiecie kontrolę przejęła Karolina Filipowicz, która wykreowała zupełnie inną niż wczoraj grę, płaskimi wystawami gubiąc blok rywalek. Barbara Adamska, Paula Szeremeta i Magdalena Olszówka wjeżdżając skrzydłami miały do wyboru otwarte kierunki. Szeremeta dwukrotnie zbiegła od prawej na 3/4 długości siatki i przyłożyła w 4. metr. Olszówkę przez całe spotkanie przyjezdne nękały serwisem, ale zwykle radziła sobie bez zarzutu, a w pewnym momencie – po własnym przyjęciu – ścięła z podwójnej krótkiej, potem dołożyła cios i kiwkę z szóstej strefy oraz uderzenie z lewej flanki, wyciągając piłkę daleko zza antenki. Było 3:2, 6:3, 8:7, 11:7, 13:8, 17:10, 17:13, 21;13, 22:15, 23:17, 25:17. Po drugiej stronie w miarę równo prezentowała się tylko libero Sylwia Bielecka, broniąc dobrze lub świetnie (wrzutkę Filipowicz tuż za siatkę i strzał Szeremety z II linii). Jej vis a vis Paulina Peret też podbiła sporo ważnych piłek, zwłaszcza w 3. partii.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

O ile ładny, techniczny futbol oparty na dużej ilości podań nazywa się na rodzimy użytek „krakowską piłką”, to szybka, kombinacyjna siatkówka powinna nosić miano „rzeszowskiej”. Wszak wylansowała ją tutejsza Resovia w latach 70., kiedy występował w niej m.in. Jan Such, pomagający na tym turnieju trenerowi miejscowych, Tomaszowi Kamudzie. – Postąpiliśmy va banque tym przyspieszeniem akcji, nie mieliśmy innego wyjścia. Było to trochę niebezpieczne, bo gdyby Karpaty nadążyły za nami, to zniszczyłyby nas blokiem – analizuje Kamuda.
Resovia w swojej wielkiej epoce (można o niej poczytać TUTAJ) nieustannie doprowadzała do rozpaczy przeciwników. Młode rzeszowianki utrzymały ten styl w pierwszym secie, a w dwóch kolejnych – przebłyskami. Poza tym pozostała im ciężka walka z zespołem, który rzadko się poddaje.
W drugiej partii – dzięki czujności w bloku Natalii Perlińskiej i umiejętnie zwalniającym rękę w ataku Joannom, Bedzie i Paluch – wyszły na 15:12. Po akcjach Szeremety i Olszówki na tablicy świeciło się z kolei 18:16 na korzyść Developresu. Kiedy jednak obie trafiły w blok lub aut, a Aleksandra Witkoś umieściła asa idealnie w narożniku boiska – odwróciło się na 18:21. Wyrównały znowu dwie „armaty” miejscowych, po bloku Izabeli Cieśnik zrobiło się 22:21, jej krótka dała wyrównanie 23:23, za to zepsuty serwis – setbola krośniankom, 23:24. Reszta jednak należała do Szeremety (ścięcie z ponowienia) oraz Katarzyny Warzochy i Filipowicz (bloki). 26:24.

Paula Szeremeta długimi okresami trzymała dzisiaj ciężar gry. – Taką mam rolę – wzrusza ramionami. – Czy to już dawna moja forma? Zbliżam się do niej, ale jeszcze trochę brakuje; mam nadzieję, że przyjdzie w pierwszej lidze, jeśli wystąpię w niej w barwach Developresu… W piątek zawaliłyśmy mecz, wszystkie po kolei, można pochwalić ewentualnie środkowe. Siebie na pewno nie będę tłumaczyć niczym, każda ma swoje zadanie, ja mam kończyć, a tego nie robiłam. Dzisiaj już było dużo lepiej, jutro nie możemy już odpuścić.
Jeszcze w trzeciej odsłonie jej drużyna miała problemy, bo wystartowała od 2:0, 8:4, 9:7, ale świeżo upieczona maturzystka Ola Witkoś zmieniła rozegranie przyjezdnych (wystawy częściej wędrowały na II linię, co pozwoliło ominąć blok rzeszowianek). Przy niezłej skuteczności Iwony Grzegorczyk i Paluch było 9:11, 11:13, 14:13 (trzy akcje Cieśnik), 15:16. Po bloku Warzochy i kontrze Olszówki nastąpił kolejny zwrot – 20:17, przy 20:19 krośnianki dwie piłki wyrzuciły w aut), a Warzocha dołożyła asa – 23:19. Jeszcze Grzegorczyk i Dziadosz zmniejszyły różnicę na 23:22, ale kolejny punkt straciły za przejście linii środkowej, a ostatni po asie Filipowicz – 25:22.

Developres jest w dosyć klarownym położeniu: jutro o g. 11 zmierzy się z Politechniką Częstochowa i zwycięstwo 3:0 lub 3:1 da mu promocję do I ligi bez oglądania się na rezultat konfrontacji Karpaty – Zawisza Sulechów (g. 13.30). Krośnianki muszą wspiąć się na znacznie wyższy poziom w rywalizacji z bardzo groźnym i stojącym tuż przed awansem Zawiszą (relacja z jego meczu z Politechniką znajduje się TUTAJ).
– Nie możemy znaleźć dyspozycji sprzed dwóch tygodni, z półfinałów; przeciętnie zaprezentowaliśmy się nawet wczoraj, wygrywając z Politechniką – ocenia szkoleniowiec Karpatek, Dominik Stanisławczyk. – Dzisiaj choćby zagrywka nie była tak silną naszą bronią, jak zazwyczaj. Ciągle jednak mamy swoje marzenie, a ja liczę, że jeden mecz na tym turnieju nam wyjdzie…
PAWEŁ FLESZAR

DEVELOPRES Rzeszów – PWSZ KARPATY Krosno 3:0 (25:17, 26:24, 25:22)
Sędziowali: Tomasz Flis (Kraków) i Adam Mituta (Oświęcim). Widzów: 300.
DEVELOPRES: Filipowicz, Olszówka, Cieśnik, Szeremeta, Adamska, Warzocha oraz Peret (l), Myjak, Grzelak, Ag. Wilk. Trener: Tomasz Kamuda.
KARPATY: Nadziałek, Paluch, Al. Wilk, Grzegorczyk, Beda, Perlińska oraz Bielecka (l), Dziadosz, Witkoś, Czarnowska. Trener: Dominik Stanisławczyk.

Komentowanie zablokowane.