Pułapki na mysz z Trójmiasta

Koszykarze AZS AGH Alstom Kraków odnieśli spokojne zwycięstwo nad rezerwami ekstraklasowego Asseco Gdynia. W tym czasie Wisła zaliczyła połowę weekendowego dwumeczu.

Chyba głównym pytaniem ostatnich kilku dni było: „W jakim składzie Asseco przyjedzie do Krakowa„. Na inaugurację fazy finałowej, w Trójmieście, klub wystawił w rezerwach pięciu zawodników mających solidne przetarcie w Tauron Basket Lidze, a oni po ciężkim boju pokonali akademików. W sobotę przy Piastowskiej ich zabrakło, choć przyjechało kilku doświadczonych koszykarzy plus świeżo upieczeni wicemistrzowie Polski juniorów U-20. Na dodatek ich szkoleniowiec, Tane Spasev – przy którego bałkańskim temperamencie Wojciech Bychawski z AGH mógłby udawać potulnego baranka – wyrzucił do szatni w trakcie konfrontacji Wojciecha Czerlonko i Chrisa Paredesa.
Goście wprawdzie na wstępie zaświecili na tablicy 3:7, ale potem defensywa rywali wycisnęła z nich wszelkie nadzieje na korzystny wynik. Krakowianie odbierali im piłkę i wyprowadzali kontry, w których najczęściej wyżywał się Andrzej Urban. A gdy przyszło do ustawiania akcji, Maciej Maj po ofensywnej zbiórce ustawił sobie przeciwnika prawym barkiem i lewą ręką wrzucił do kosza. 13:7, 18:10, 22:12.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

To z jego udziałem gospodarze stosowali z powodzeniem tzw. trapy: center wyskakiwał znienacka na obwód, podwajając krycie. Raz jednak rozmontował taką pułapkę Daniel Grujić – wbiegł między dwóch i wydłużony dwutakt uwieńczył potężnym „pakunkiem”. Młodych gdynian chwilami unosiła fantazja; 17-letni Michał Kołodziej nabiegając z lewego skrzydła próbował dobić rzut wsadem oburącz. Nie trafił dobrze w piłkę, która odbijała się od obręczy, a chłopak cały czas huśtał się poniżej.
„Agiehowcom” też jeszcze mnóstwo brakuje do mentalnych staruszków. Choćby borykającemu się z bólami pleców Michałowi Borówce, który w ostatnich sekundach pierwszej kwarty wybijał w połowy, wymienił podanie z Majem i trafił po ośmiometrowym wjeździe. Tak się rozochocił, że wyrwał piłkę przeciwnikowi i dołożył „trójkę”, jednak sędziowie skarcili go za to odgwizdaniem faulu, a trener – reprymendą (choć później chwalił go za ogólny efekt).
Ta część skończyła się wynikiem 31:16, następna zaczęła od 38:16 po trafieniach za trzy „Borówy” i Grzegorza Dudzika, więc zanosiło się na pogrom. Miejscowi jednak zwolnili nieco obroty, a przede wszystkim nie forsowali jednej, przynoszącej korzyści taktyki, tylko ćwiczyli sporo różnych założeń. – Jesteśmy już rozpisani, „zeskautowani” na siódmą stronę. Nie da się zresztą wymyślić czegoś zupełnie nowego, po prostu próbowaliśmy inne warianty dotychczasowych zagrywek w obronie i ataku – tłumaczy Bychawski.

Wśród przyjezdnych coraz odważniej poczynali sobie Jakub Kietliński i Jakub Nowaczek. W trzeciej odsłonie zbliżyli się na 47:35, ale Maj pięć razy odnalazł się pod ich „deską” – w tym dwukrotnie po pick’n’rolach z Jakubem Krawczykiem i raz oszukując defensora na jednej nodze.
Robert Kolka i Maj szukali kilka razy wsadu po alley-oop’ie, lecz nie znaleźli. Punktami nie zakończyły się również dwie inne błyskotliwe akcje: seria dryblingów, głównie za plecami, Tomasza Orlickiego (strata) i parada zwodów Kolki, który znienacka znalazł się pod samą „dziurą”, wysłał w powietrze dwóch obrońców, ale chybił.
Po intensywnej trzeciej kwarcie, krakowianie znów nieco poluzowali czwartej.

Nie wystąpił Tomasz Zych, któremu dolega uraz dłoni (Bychawski: „Gdyby była konieczność, mógłby wyjść na parkiet, był do dyspozycji, ale dobrze, że udało się go oszczędzić„), za to wrócił po kontuzji i zaprezentował się nieźle Damian Kalinowski. Od następnego meczu ma też być do dyspozycji Bartłomiej Podworski. Klub rozstał się natomiast z Kamilem Kameckim. – Podaliśmy sobie dłonie i umówiliśmy się, że nie będziemy komentować sprawy. Byłoby to zresztą z mojej strony nieeleganckie wobec „Kamyka”, którego szanuję – trener akademików udziela hermetycznych wyjaśnień.
Pytany, czy dzisiejsze zwycięstwo z Asseco II będzie zwiastunem dobrej passy w drugiej rundzie, tak jak kontynuacją wspomnianej na wstępie porażki były następne wyjazdowe niepowodzenia, dobitnie zaznacza: – Nie mam pretensji do zawodników za mecze w Gdyni, Toruniu i Inowrocławiu, bo nie graliśmy tam źle, w tym pierwszym przeszkodzili nam sędziowie. Sytuacja w grupie tak się ułożyła, że ciągle są szanse na drugie miejsce i baraż o I ligę. Do tego będziemy dążyć w pozostałych czterech spotkaniach.

Niemal równolegle Wisła Kraków zmierzyła się z Notecią Inowrocław, ulegając liderowi grupy E, 59:93 (statystyki z obu sobotnich można znaleźć pod tekstem). Ciekawie zapowiada się niedzielna konfrontacja „Białej Gwiazdy” z Asseco II, wszak staną naprzeciwko siebie dwa bardzo młode zespoły. Hala przy ul. Reymonta 22, 22 marca, godz. 17.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH ALSTOM Kraków – ASSECO II Gdynia 85:65 (31:16, 16:17, 25:10, 13:22)
Sędziowali: Adam Kołoszewski i Mariusz Kuniec. Widzów: 140.
AGH: Urban 15 (1×3, 5 zb, 2 prz.), Maj 15 (8 zb.), Kolka 10 (1×3, 5 zb., 4 as.), Krawczyk 9 (9 as., 5 zb.), Orlicki 8 (5 zb.) oraz Dudzik 12 (1×3, 6 zb., 4 prz.), Kalinowski 9 (7 zb.), Borówka 5 (1×3), Wasyl 2, Koperski. Trener: Wojciech Bychawski.
ASSECO II: Kietliński 10 (1×3, 4 as.), Paredes 10, Nowaczek 8 (15 zb.), Siewruk 5 (1×3), Czerlonko oraz Jęczmień 8 (4 zb.), Kołodziej 6 (2×3), Marczuk 5 (1×3), Wisiecki 5,Dalak 4 (5 zb.), Grujić 4 (4 zb.). Trener: Tane Spasev.

WISŁA Kraków – NOTEĆ Inowrocław 59:93 (21:24, 13:25, 13:20, 12:24)
Sędziowie: Michał Szybisty i Mariusz Godek.
WISŁA: Dąbek 23 (3×3), Żaczek 11 (3×3, 6 zb.), Zgłobicki 9 (6 zb., 4 prz.), Kolber 2 (5 zb.), Urbanek oraz Rerak 6 (4 zb., 2 bl), Gębala 3, Natkaniec 3 (1×3), Piotrowski 2, Chrabota. Trener: Łukasz Kasperzec.
NOTEĆ: Korólczyk 20 (4×3), Grod 14 (5 zb.), Słupiński 14 (7 zb.), Maciejewski 14 (1×3, 9 zb., 4 as.), Wierzbicki 6 (2×3, 5 zb., 3 prz.) oraz Pochocki 11 (4 zb.), Michałek 8, Kozłowski 4, Burdacki 2 (4 zb.), Filipiak (4 as., 2 prz.). Trener: Jakub Matuszak.

Komentowanie zablokowane.