Pusto w kasie „Ekonomicznej”

– W tej chwili mamy niewiele: licencję i obiekt… – zawiesza głos prezes AZS UEK, Bartosz Wanat. Ze sponsorowania klubu wycofały się właśnie Zakłady Przemysłu Cukierniczego „Skawa”, finansowego wsparcia nie da też Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Kapitulacja nie wchodzi jednak w grę: szukamy inwestora, który przejmie klub, bo zobaczy, że w najbliższym sezonie jest większa niż kiedykolwiek szansa awansu do ekstraklasy – deklaruje człowiek, który 8 lat temu założył na uczelni drużynę ligową.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Wadowicka „Skawa” była mecenasem siatkarek z Rakowickiej od 5 lat, występowała też w nazwie zespołu – od trzech sezonów promując swoją markę „Eliteski”. – Rada nadzorcza firmy podjęła decyzję, że ze względu na sytuację na rynku odstępuje od finansowania naszego klubu – wyjaśnia Wanat.
W minionym sezonie „Skawa” oraz Uniwersytet Ekonomiczny zabezpieczyły gros I-ligowego budżetu, który był podobny jak w rozgrywkach 2011/12 i wyniósł nieco poniżej 900 tysięcy złotych. Kiedy na początku lata okazało się, że ze sponsorowania wycofa się „Armatura”, a kontrakty z zawodniczkami były już podpisane – uczelnia wzięła na siebie część ciężaru. Prezes nie chce potwierdzać żadnych kwot, ale pytany, czy prawdą jest, ze gotówkowy wkład UEK wyniósł ćwierć miliona złotych, odpowiada: – Sporo więcej.
Już wczesną wiosną akademiccy działacze dostali sygnał, że w nadchodzącym sezonie nie będą mogli na to liczyć. Pozostaje tylko możliwość korzystania z hali i związanej z nią infrastruktury.
Budżet dopełniały bartery: z „Fitness Młyn”, gdzie siatkarki korzystały z siłowni i odnowy biologicznej, z dostawcą odżywek „Milkoshake” oraz z „Kryniczanką”.

– Klub jest do wzięcia; wierzę, że znajdzie się inwestor, który zajmie się siatkówką na zapleczu ekstraklasy – mówi prezes. Kilka razy powtarza, że liczy na pomoc uczelni, w ramach której AZS działa – przy poszukiwaniu i namawianiu firm chętnych do finansowania siatkarek. – UEK jest na czele rankingu obejmującego absolwentów zasiadających w zarządach i radach nadzorczych dużych spółek. To olbrzymi obszar potencjalnego sponsoringu. W czerwcu chcemy się spotkać z władzami uczelni i prosić o takie pośrednictwo – dodaje.
Od 2005 roku, kiedy wymyślił i zrealizował stworzenie IV-ligowej drużyny studentek, pod szyldem ówczesnej Akademii Ekonomicznej, klub cały czas szedł w górę, zarówno finansowo, jak i sportowo (z wyjątkiem kupna miejsca w II lidze w 2007 r.). Paradoks polega na tym, że kłopoty dopadły go po sezonie, w którym osiągnął największy sukces. Zwłaszcza propagandowy – awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski, gdzie zmierzył się Bank BPS Muszynianką, a w hali UEK zasiadł nadkomplet, 1200 widzów.
– Gdybyśmy mieli pojemniejsze trybuny, pewnie byłoby ich jeszcze trochę więcej. Ciekaw jestem, czy możliwa jest inna impreza organizowana przez uczelnię, zdolna zgromadzić taką widownię – zastanawia się Wanat. – To była wielka promocja także dla Uniwersytetu, myślałem, że stanie się milowym krokiem w naszym rozwoju i relacjach z władzami UEK. Mam nadzieję, że dorobek tych wszystkich lat będzie atrakcją dla jakiejś firmy, czy firm. Że władze uczelni zrobią wszystko co w ich mocy, żeby ten zespół funkcjonował w jej murach i odnosił sukcesy. Także akademickie – dwa lata temu zdobyliśmy złote medale organizowanych przez nas AMP, a w przyszłym roku znowu będziemy gospodarzem turnieju finałowego AMP siatkarek. Rok temu po raz pierwszy w historii wywalczyliśmy mistrzostwo Polski klubów AZS.

Drugi paradoks jest jeszcze boleśniejszy dla działaczy AZS UEK. Już w debiutanckim sezonie, 2010/11, zespół zajął w I lidze 4. miejsce, w dwóch następnych – kiedy mówiono przy Rakowickiej o walce o awans – był czwarty i trzeci. Za każdym razem jednak miał dużo silniejszych przeciwników (Wanat: „Najpierw Piła, potem Legionovia, a ostatnio Chemik były nie do przejścia„). Teraz, gdy konkurencja wydaje się nieporównanie słabsza, w kasie „Ekonomicznej” jest pusto. – Tak naprawdę do Orlen Ligi pozostał tylko krok, mam nadzieję, że znajdzie się sponsor, który zechce go wykonać. Przez rezygnacje bogatych klubów, sytuację na rynku powinny zmaleć stawki. Szacuję, że do walki o awans może wystarczyć nawet budżet rzędu 800 tysięcy złotych – uważa prezes.
31 maja kończą się kontrakty wszystkich zawodniczek. Pisaliśmy TUTAJ, że Katarzyna Połeć związała się z Pałacem Bydgoszcz. Ważną umowę na następny sezon ma tylko trener Jacek Skrok, który w ubiegłym roku podpisał ją na dwa lata. – Sondowałem już wcześniej dziewczyny, kilka na pewno chciałoby zostać w Krakowie – mówi prezes, który dzisiaj na popołudniowym spotkaniu zawiadomił zespół o wycofaniu się „Skawy”.

Podobna jest kondycja drugiego krakowskiego I-ligowego klubu, Wisły, o czym informowaliśmy TUTAJ. Bartosz Wanat wyjawia, że kilkanaście dni temu spotkał się z zarządem sekcji siatkówki „Białej Gwiazdy”. – Rozmawialiśmy o obecnych realiach w środowisku siatkarskim, ale na razie każdy na własną rękę próbuje poukładać swoje sprawy – twierdzi. – Choć może przyjdzie czas, kiedy oba kluby będą musiały się zastanowić nad czymś w rodzaju połączenia, aby uratować I ligę dla Krakowa.
Zwierza się, że analizował już, czy udałoby się „przeżyć” na zapleczu ekstraklasy z budżetem w wysokości 300 tysięcy, ale działa przede wszystkim z myślą o „opcji maksymalnej”. – Ambicja mnie zżera od środka i na pewno nie wchodzi obecnie w grę możliwość zwołania konferencji, aby ogłosić wycofanie z rozgrywek – deklaruje. – Gdyby w lidze panowały dawne warunki, to pewnie o tej porze już trzeba byłoby się pakować, ale nowa sytuacja daje spory margines czasu. Nie poddamy się co najmniej przez półtora miesiąca.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.