Pytania przedreferendalne

Po pierwszym dniu turnieju siatkarek w Rzeszowie, w którym wszystkie mecze były bardzo zacięte, każda z czterech drużyn ma po jednym zwycięstwie i może w niedzielę zająć pierwsze miejsce.

Już pierwsza seria spotkań dobitnie pokazała, że dzisiaj w hali V LO przy ul. Hetmańskiej zwrotów wydarzeń będzie mnóstwo i niewiele spraw potoczy się zgodnie z oczekiwaniami. Najpierw siatkarki Grupy Azoty PWSZ Tarnów prowadziły z występującą w Młodej Lidze Kobiet ekipą miejscowego Developresu 2-0 w setach, by stracić następne dwa i „prześlizgnąć się” w tie-breaku 16:14.
Niebawem podobny scenariusz przerobiły dziewczyny z MKS SAN-Pajda Jarosław, z tym że one już „popłynęły” do końca, w tie-breaku również minimalną różnicą, 13:15 (wszystkie wyniki znajdują się pod tekstem).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Po południu młodzież przystąpiła do odzyskiwania straconego terytorium. Zrazu ta najmłodsza, wszak w rezerwach Developresu występują roczniki 1997-1999. Szesnastolatką jest m.in. leworęczna atakująca Izabela Wisz, która napsuła sporo krwi tomaszowiankom, a potem pałeczkę przejęła od niej dwa lata starsza Agnieszka Cur, mająca już za sobą udane chwile w konfrontacji z Grupą Azoty.
Rzeszowianki – jak na swój wiek – prezentowały się bardzo twardo w ataku i bloku. W pierwszej odsłonie zbudowały kilkupunktową przewagę dzięki ostremu serwisowi i miały inicjatywę aż do stanu 15:11 w drugiej. Wówczas jednak do głosu doszło doświadczenie przeciwniczek, którego zasób powiększyła 28-letnia środkowa Małgorzata Hajduk. Dołączyła teraz do Tomasovii, a w przeszłości grała w I lidze w macierzystym MKS Łańcut, a klasę niżej: w Tarnowie, Sędziszowie i Tarnobrzegu. I to jej krótka i as zaczęły przechylać szalę, asa dołożyła też Karina Róg. Po dobitce Marty Jasiewicz zrobiło się 17:20, a kilka błędów gospodyń rozwiało wątpliwości – 18:23, 19:25.
Wydawało się, że i w kolejnej części przełom nastąpi w jej połowie. Po 8:8 i 13:13 rozgrywająca Tomasovii Elżbieta Szymańska, która wychowała się w tej hali, błysnęła serią akcji: m.in. „czapą” i rozprowadzeniem kontry z 6. strefy (do Katarzyny Marcyniuk) po własnym wybloku. 13:16, ale miejscowe nie pozwoliły odskoczyć na długo (18:18), potem to przyjezdne wpakowały dwie piłki w taśmę (22:20), dzieła dokończyły zaś Cur i Małgorzata Makiewicz.
A gdy w czwartym secie Tomasovia zbliżyła się dzięki Róg z 15:10 na 15:14, to właśnie ta ostatnia wraz z Kingą Stronias skończyły po 3 ataki. Ważny punkt zdobyła również 17-latka Wiktoria Dziadosz, przytomnie zatrzymując dobitkę.

Jarosławianki są nieco tylko starsze (wobec braku Emilii Pisarczyk, w składzie znalazły się tylko trzy 20-latki) i nie były ani odrobinę gorsze od poprzedniczek, zwłaszcza w bloku. W pierwszej partii konfrontacji z Grupą Azoty nastąpił okres, gdy ich szóstka zrobiła pełne kółko, a każda wzięła przynajmniej jeden skalp.
Latem z MKS San-Pajda odeszły do zespołów juniorskich i młodoligowych skrzydłowa Jagoda Maternia (Pałac Bydgoszcz) i rozgrywająca Dżesika Rój (Budowlani Łódź). Na tę drugą pozycję została przestawiona pierwszy raz w życiu, akurat niedługo po maturze, Gabriela Macek. Bywała już środkową i skrzydłową (w obu przypadkach – z przyjęciem) i potrafi szczelnie ryglować przestrzeń nad siatką. 18:12 i 21:14, tarnowianki zmniejszyły przewagę do 22:18, ale wówczas dobrze dysponowana Magdalena Trojnar w jednej akcji zaprezentowała bodaj wszystkie siatkarskie zagrania, w tym nurkowanie w ratunkowej obronie i klepnięcie piłką po rękach przeciwniczek, aby spadła na aut po jej stronie. Ona też zamknęła sprawę dobitką na 25:20.

Niezależnie od przebiegu boiskowych zdarzeń, obaj trenerzy zdawali się szukać raczej odpowiedzi na pytania o stan przygotowań do sezonu, a nie najkrótszej drogi do zwycięstwa. W obu ekipach regularnie zmieniały się przyjmujące, rozgrywające i libero, a u studentek PWSZ także środkowe (zabrakło tylko Mai Bodzęty, która niedawno odniosła kontuzję ręki). W drugiej odsłonie weszła w ich szeregach Inez Pfeifer, która niewiele sobie robiła z bloku, dała też przykład, jak pognębić rywalki podaniami. Po jej asie wyszły na 14:10, po asie Joanny Bedy na 19:13, po sprytnym skrócie Adrianny Sobczak na 22:14 i wkrótce na 25:15.
W trzeciej partii ciężar wzięły na siebie Katarzyna Saj (udała się jej m.in. krótka z zawiśnięciem na czas potrzebny do wypicia małej kawy), a przede wszystkim Paulina Chmielarczyk. Na każdą piłkę, niezależnie od jej położenia, starała się skoczyć z maksymalną agresją i przyłożyć z największą siłą. Przynosiło to wyśmienite rezultaty, nawet kiedy staranowała platformę sędziowską. Wpadła w takie zapamiętanie, że przy 24:16 (wcześniej było 6:1, 9:2, 9:6, 12:8, 14:11, 14:13, 20:13) przebiegła osiem metrów, by zaasekurować piłkę przy siatce, wróciła, a w kontynuacji ścięła skutecznie z drugiej linii.

Przy 14:7 dla Grupy Azoty trudno było obstawiać inne rozwiązanie niż tie-breaka, wszak w polu serwisowym rządziły Patrycja Lipińska i Sabina Podlasek (w tej części była lewoskrzydłową, ale w przyjęciu pomagała prawoskrzydłowa Monika Kawa), a z przodu – Sobczak. Wszelkie przewidywania przekreśliła jednak Karina Chmielewska, rozmontowując tarnowianki zagrywką (3 asy) i wystawami do kontr (m.in. zupełnie „wyczyściła” siatkę Chmielarczyk).
14:13, po asie Joanny Waszyńskiej zapis odwrócił się na 15:17, po asie Saj było 16:19. Przeciwniczki próbowały gonić, ale na finiszu Weronika Słowik dołożyła blok, a Trojnar i Waszyńska po dwa zbicia. A niezależnie, która z koleżanek była bohaterką danego fragmentu – równo i dokładnie spisywała się libero MKS San-Pajda, Paulina Kłuś.

W niedzielę tomaszowianki zmierzą się z tarnowiankami, a rzeszowianki z jarosławiankami i każda z drużyn może jeszcze zwyciężyć w turnieju. Tyle że rozstrzygnięcia zapadną w innym miejscu. Jako że na obiekcie szkoły przy Hetmańskiej odbędzie się jutro głosowanie referendalne – mecze zostały przeniesione do dawnej sali Zelmeru przy ul. Hoffmanowej.
A przy szkole sportowej stoi już nowa, wielka hala, która w ciągu kilku tygodni ma zostać oddana do użytku.
PAWEŁ FLESZAR

Sobotnie mecze w kolejności rozgrywania: Developres MKS V LO Rzeszów – Grupa Azoty PWSZ Tarnów 2:3 (22:25, 22:25, 25:19, 25:19, 14:16), Tomasovia Tomaszów Lub. – MKS SAN-Pajda Jarosław 3:2 (21:25, 24:26, 25:21, 25:20, 15:13), Developres – Tomasovia 3:1 (25:20, 19:25, 25:23, 25:20), MKS SAN-Pajda – Grupa Azoty PWSZ 3:1 (25:20, 15:25, 25:16, 25:22).
Niedziela – g. 10: Grupa Azoty PWSZ – Tomasovia; pół godziny po zakończeniu poprzedniego meczu: Developres – MKS SAN-Pajda.

Komentowanie zablokowane.