Rebound – druga szansa

„Na każdego Michaela Jordana przypada jeden Earl Manigault. Wszystkim nie może się udać. Ktoś musi upaść. To byłem ja” – powiedział kiedyś jeden z największych niespełnionych talentów koszykarskich. Film biograficzny wyprzedził o dwa lata jego przedwczesną śmierć.

We wstępnej sekwencji Kareem Abdul Jabbar kończy karierę w objazdowym festiwalu pożegnań, jakie urządzają mu w każdym mieście, do którego zawitają Lakersi na ostatni mecz w sezonie. Chick Hearn, inna legenda NBA – tyle że mikrofonu, pyta, kto przez te kilkadziesiąt lat był najtrudniejszym z jego rywali. I podsuwa parę megagwiazd. A Kareem odpowiada: – Najlepszy był „Kozica”.
W następnej scenie Earl Manigoult (a nazwisko mówi pewnie tyle samo, co pseudonim „Kozica”), słania się na nogach, pada na ulicy, reanimują go po zatrzymaniu akcji serca.
I tak będzie też później: momenty chwalebne będą przeplatać się z dramatycznymi w biografii zawodnika przełomu lat 50. i 60., który nigdy nie dotarł do NBA mimo olbrzymich zdolności. Zarówno technicznych, jak fizycznych – „windę” miał taką, że w wyskoku zdejmował banknot z górnej krawędzi tablicy.

W 14. minucie filmu bohater trafia na imprezę z białymi kreskami wciąganymi nosem, jointami, a w hardcorowej wersji – także z heroiną wstrzykiwaną w żyłę w ubikacji. Dużo czasu mogło mu zająć, żeby sam zaczął brać? Nawet to jednak nie zapowiada, w jak przerażająca otchłań narkomanii wpadł.
To kolejny z filmów skłaniających do refleksji, na ile życie człowieka jest zbiorem kierujących nim przypadków, a na ile rządzi nim jakaś prawidłowość. I czy jest w stanie przezwyciężać zrządzenia pierwszego bądź drugiego – czy to siłą własnej woli, czy przy pomocy innych, życzliwych ludzi.
Można łatwo znaleźć w internecie informacje, jak wyglądało to w przypadku Manigaulta, ale też warto zobaczyć to w filmie, którego każda wersja tytułu zawiera człon „rebound”. To zbiórka, która w koszykówce jest swoistym symbolem nadziei po wykaraskaniu się z kłopotów – szansą na zdobycie punktów po tym, jak nie udało się to przeciwnikowi lub ponowną szansą po własnym niepowodzeniu.

„Rebound: The Legend of Earl ‚The Goat’ Manigault” – bo tak brzmi pełny tytuł oryginału – to też jeden z bardziej poruszających obrazów sportu w murzyńskim getcie. Asfaltowych boisk zamkniętych drucianą siatką, z betonową pustynią wokoło. I tamtejszej egzystencji. – Przetrwałem w Harlemie, to i Vietcong mi nie da rady – mówi jeden z bohaterów, wyjeżdżając na wojnę w Wietnamie.
To jeszcze jedna opowieść o diamentach, którym udało się zaświecić w popiele: jak choćby wspomniany Jabbar (wtedy jeszcze Lew Alcindor), Connie Hawkins, Billy Cunngham, dzisiaj członkowie Basketball Hall of Fame. I takich, które rozbłysły na moment i obróciły się w popiół.
PAWEŁ FLESZAR

REBOUND: THE LEGEND OF EARL ‚THE GOAT’ MANIGAULT. Produkcja: USA. Rok: 1996. Reżyseria: Eriq La Salle. Scenariusz: Allan Swyer, Larry Golin. Zdjęcia: Alar Kivilo. Muzyka: Kevin Eubanks. Obsada: Don Cheadle, Forest Whitaker, Eriq La Salle, Michael Beach, James Earl Jones, Clarence Williams III, Cress Williams, Colin Cheadle, Tamara Tunie, Nicole Ari Parker, Monica Calhoun, Michael Ralph, Daryl Mitchell.
* stopka na podstawie filmweb.pl

Komentowanie zablokowane.