Rien ne va plus

Siatkarki MKS MOS Wieliczka są jedyną juniorską drużyną z Małopolski, która awansowała do fazy półfinałowej mistrzostw kraju. Poza nimi, podczas turnieju odbywającego się w „Mieście Soli”, promocję wywalczył MKS SAN-Pajda Jarosław.

Zawodniczka MKS MOS, Magdalena Jaszkowska część nocy poprzedzającej konfrontację z Szóstką Biłgoraj spędziła na studniówce, ale poza fryzurą śladów po tradycyjnej zabawie nie było u niej widać. Nogi nosiły ją dobrze, w tempie szybszym od poloneza, większość wystaw wykonywała w wyskoku. Po jej ataku było 7:4, a kiedy Sylwia Obszyńska i Aleksandra Stanecka wymieniły się asami – 7:6 i 9:6. W ekipie gości świetnie funkcjonowało ustawienie blok-obrona, a zdeprymowane gospodynie przy ponowieniach akcji bądź w kolejnych akcjach nie zakończonych powodzeniem – nierzadko psuły. Było 10:12, 12:15, 15:18, 16:20. Miejscowe zbliżyły się na 19:20, ale w końcówce znacznie skuteczniejsze od rywalek były Dominika Leszczyńska i Obszyńska – 20:22, 21:22, 22:25.

Na początku drugiego seta ciągle losy się wahały – 1:3, 6:3 (as Pauliny Tkaczyk i krótka Staneckiej po oddaniu piłki „darmo”), 6:5, 7:6 – aż za linię końcową poszła Alicja Grabka. Przy jej ostrych podaniach, kontrach Olgi Klocek i gromkich śpiewach kilkudziesięciu kibiców wieliczanki wreszcie przejęły kontrolę nad meczem. 15:6, 18:8, 18:10, 20:10, 23:12, 25:13.
Dalej trudno było im zrobić krzywdę przy pewnej postawie linii przyjęcia: Weronika Olipra, Tkaczyk, Klocek. Olga na dodatek, po kiepskim początku spotkania, teraz niemal każdą dotkniętą w ataku piłkę przerabiała na punkt. Po serwisach Tkaczyk i Staneckiej na tablicy świeciło się 4:0 i 9:1; potem ta druga pokazała serię przytomnych zachowań na środku. 17:7, 20:8, 23:11, 24:12, 25:15.

Biłgorajanki jednak starały się wyrwać rywalkom mecz, a już na pewno – zdobyły tytuł najwaleczniejszej drużyny turnieju. Na czele z Leszczyńską, która w swoich brawurowych interwencjach kilka razy zaliczyła bolesne kontakty z podłożem, a jedną akcję zakończyła leżąc w wąskim przejściu między drabinkami i ławką rezerwowych. Od dłuższego czasu utykała, ale nie przeszkadzało jej to zbijać ze skrzydła. Miejscowe przeważały po podaniach Olgi Stasiak (12:7 w tym as), kiedy Obszyńska siedmioma zagrywkami z wyskoku (2 asy) przekręciła licznik na 12:15. Z powrotem odwróciły go bloki i ścięcia Grabki (od 14:16 do 20:16), lecz Obszyńska pięcioma zbiciami nie pozwalała rywalkom oderwać się – 21:19, 22:20, 23:22, 24:22, 24:23. Na koniec znowu znalazła się w polu serwisowym, ale Olipra dokładnie odebrała jej strzał, Jaszkowska rzuciła piłkę na lewe skrzydło, a Tkaczyk uderzyła po przekątnej. 25:23.

Dzielnie bił się również zespół Legionovii, najmocniej doświadczony przez los. W sobotę kontuzji doznały obie podstawowe przyjmujące, Magdalena Dąbrowska i Aleksandra Rasińska. Przed niedzielną konfrontacją z MKS SAN-Pajda Jarosław, decydującą o awansie, Wojciech Lalek przemodelował skład. Na lewej flance ustawił atakującą, reprezentantkę Polski juniorek – Justynę Antosiewicz, a na prawą przeniósł środkową Aleksandrę Omelaniuk. – To nie tylko konieczność; musiałem coś pozmieniać, bo nas przeciwnicy „rozpisywali” – wyjaśniał.
Jarosławianki, które po fatalnej inauguracji imprezy, drugiego dnia odzyskały szansę promocji biły z taką werwą jak wczoraj (opisywaliśmy to TUTAJ), lecz rzadziej mieściły się w boisku. Było 3:1, 3:4, 4:6, 7:8, 8:12, 10:14. Miały jednak w swych szeregach Katarzynę Saj, która śmiało – gdyby tylko wyraziły zgodę odpowiednie instytucje – mogłaby nosić drugie imię: „Constans”. Na parkiecie jest właśnie stała – utrzymuje się na równym dobrym poziomie, bardzo rzadko popełnia dwa niewymuszone błędy z rzędu. Seria jej zagrań na środku i zza linii końcowej zmieniła rezultat na 18:16, a Kasia miała na koncie 1/3 dorobku zespołu. Dzięki Jagodzie Materni z 18:19 zrobiło się 23:22, jednak Antosiewicz kilkakrotnie wyrównywała – w tym na 24:24. Wówczas kiwnęła Karolina Kupczak, a Karina Chmielewska, która wniosła dużo ożywienia wchodząc z rezerwy, wykorzystała setbola (zresztą jej zasługą był też poprzedni). 26:24.

Podobny był obraz drugiej odsłony – jarosławianki co rusz odskakiwały (nawet na 9:4 po dwóch asach Magdaleny Pajdy, potem 12:9, 18:15, 19:17), a ciągnięta przez Antosiewicz Legionovia ambitnie goniła – 12:13, 15:15, 18:17, 19:19. Na finiszu znowu najszybsza była Saj, która z pięciu ostatnich „oczek” zdobyła cztery (w tym na 25:21): blokiem, ścięciem z prawej strony i dwiema krótkimi – przesuniętą i zawieszoną.
W trzeciej partii ekipa z Legionowa, której brakowało możliwości roszad personalnych, chyba nieco osłabła, a Pajda i Maternia rozbijały ją uderzeniami zza linii końcowej i ze skrzydeł. 4:2, 8:4, 10:6, 13:7, 16:8, 20:10. Zryw rywalek zmniejszył starty do 21:16 i 22:17, ale Chmielewska i Maternia uzyskały meczbola, a po dwóch autach koleżanek, sprawy w swoje ręce znowu wzięła Kupczak. Kiwką podsumowała swój dobry występ i awans – 25:19.
– Podnieśliśmy się z kompletnego, piątkowego zera, to naprawdę coś – cieszył się Paweł Pajda, pomagający tacie Piotrowi w prowadzeniu drużyny, m.in. w roli statystyka.
– Szkoda, że tak się to potoczyło, ale tym bardziej jestem dumny z dziewczyn – zwierzał się Wojciech Lalek, który z większością podopiecznych, jakie zjawiły się w „Mieście Soli” niedługo weźmie udział w finale Mazowsza w kategorii kadetek i tam również ma duże szanse kwalifikacji do fazy ogólnopolskiej.

Tymczasem MKS MOS Wieliczka jest jedynym z siedmiu małopolskich klubów, który wszedł do czołowej szesnastki juniorskich mistrzostw kraju, która będzie rywalizować 14-16 marca. Wśród kobiet odpadły: Poprad Stary Sącz, Maraton Krzeszowice i Pogoń Proszowice, a u mężczyzn: Wawel Kraków, MKS Andrychów i Kęczanin. Z czego tylko Poprad i Wawel przedostały się do niedzielnych meczów o awans.
Jednak i dla wieliczanek w tej chwili skończył się czas, kiedy losy zależały od nich samych. Jak przy ruletce, kiedy krupier mówi: „Rien ne va plus” („Więcej nie wolno już stawiać”), kręci kołem i puszcza kulkę. Według tegorocznego, nieracjonalnego regulaminu faza półfinałowa jest w całości – gospodarze i skład czterech turniejów – losowana. Powinno się ono odbyć już wkrótce. Później podobnie będzie z grupami w turnieju finałowym.
Ale nie ma tu znaczenia, jak akurat tym razem wypadnie losowanie i jakie będą jego skutki: czy faworyci się „powycinają”, czy przejdą gremialnie do finałów. Przyjęto po prostu niesprawiedliwą zasadę rozstrzygania o rezultatach czyjegoś wysiłku, grożącą wypaczeniem rywalizacji.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z pierwszego dnia ćwierćfinałów można znaleźć TUTAJ, a z drugiego – TUTAJ.

O awans do fazy półfinałowej MP:
MKS MOS Wieliczka – SZÓSTKA Biłgoraj 3:1 (22:25, 25:13, 25:15, 25:23)
Sędziowali: Jacek Nowakowski i Maciej Kolendowski (Kraków). Widzów: 130.
MKS MOS: Jaszkowska, Klocek, Stanecka, Grabka, Tkaczyk, Stasiak oraz Olipra (l), Dziedzic, Palonek. Trener: Jerzy Janeczek.
SZÓSTKA: Frączek, Obszyńska, Kapuśniak, Zarczuk, Leszczyńska, Tomaszewska oraz Dworniczak (l), Dębińska. Trener: Zbigniew Różański.

MKS SAN-PAJDA Jarosław – LEGIONOVIA Legionowo 3:0 (26:24, 25:21, 25:19)
Sędziowali: Kolendowski i Nowakowski. Widzów: 60.
MKS: Kupczak, Chmielarczyk, Brzezińska, Maternia, Pajda, Saj oraz Trojnar (l), Bar (l), Chmielewska, Rój. Trener: Piotr Pajda.
LEGIONOVIA: Nowak, Salamonik, Paszyńska, Omelaniuk, Antosiewicz, Oleszczuk oraz Pietraszkiewicz (l), Krzywańska, Piłatowicz, Maziopa. Trener: Wojciech Lalek.

O 5. miejsce:
POGOŃ Proszowice – JEDYNKA Ostrowiec Św. 3:1 (25:21, 23:25, 25:16, 25:19)
Sędziowali: Kolendowski i Nowakowski.
POGOŃ: Kośmider, Szkodny, Leśniak, Skowron, O. Pasternak, Noga oraz Zimny (l), M. Pasternak. Trener: Dariusz Pomykalski.
JEDYNKA: Kaczmarska, Kapusta, Urbańska, Mazur, Świerczyńska, Nowak oraz Okoń (l), Szewczyk (l), Migus, Ćwiklińska, Sałatowska, Kowalska. Trener: Wojciech Gawron.

Komentowanie zablokowane.