Romanow Sanchezem Stawowego

Tylko przez dwa sezony łącznie będą ważne kontrakty dwóch nowych piłkarzy Cracovii, ale też wszystko co dla niej najważniejsze ma się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych czterech i pół miesiąca.
Półroczny kontrakt podpisał w poniedziałek Michał Zieliński, natomiast teraz na półtora roku związał się z „Pasami” Bułgar Władisław Romanow. – Możliwość przedłużenia jest otwarta, jednak dalsze postępowanie będzie determinowała postawa drużyny i sytuacja w lidze – tłumaczy oględnie wiceprezes klubu Radomir Szaraniec, przyznając, że przede wszystkim będzie to zależało od awansu do ekstraklasy. – Trochę to trwało; wydawało się, że transfery zostaną załatwione wcześniej, ale takie są realia – zwierza się.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Zieliński współpracował z trenerem „Craxy”, Wojciechem Stawowym w GKS Katowice, na co obaj się powołują, miło wspominając tamten okres. – Lubi grać w piłkę, a zwłaszcza tacy ludzie mnie interesują – podsumowuje szkoleniowiec krótką charakterystykę 28-letniego napastnika. Zieliński najdłużej występował w Concordii Knurów i Polonii Bytom; ma 111 meczów i 15 goli w ekstraklasie – poza Polonią, także w Koronie Kielce i Górniku Zabrze (Szaraniec: „Kibice znają go z bramek jakie strzelał Cracovii; liczę, że teraz poznają go z bramek zdobywanych dla nas”).
– Według mnie, jest tutaj najsilniejszy zespół w I lidze, a warunki organizacyjne są na poziomie ekstraklasy – przekonuje Michał. – Chciałbym potwierdzić opinie, że będę wzmocnieniem składu.

Wypowiedź Romanowa dała szkoleniowcowi okazję do komentarza: „Myślę, że na boisku będzie mniej nieśmiały„. Bułgar bowiem przepraszał początkowo za swój angielski, a wypowiadając – w całkiem przyzwoitym języku – kilka uprzejmych zdań był zestresowany jak na egzaminie maturalnym. Ewidentnie jest jednak kandydatem na jednego z ulubieńców Stawowego. Musiał przekonać go swymi umiejętnościami, gdyż zwykle nieufnie podchodzi do zawodników, z którymi nie miał do czynienia wcześniej.
– Jako że jest to już drugi Władek, po Boljeviciu, więc żeby się nie myliło, nazwałem go Sanchezem. To będzie mój Sanchez, fizycznie go przypomina, oby jeszcze grał podobnie – trener pozując do zdjęcia klepał swojego Alexisa Sancheza po głowie.
Romanow (o jego przeszłości informowaliśmy już TUTAJ) zwierza się, że kiedy dostał ofertę od Cracovii, pytał o zdanie Cwetana Genkowa, swojego byłego kolegę z Lokomotiwu Sofia, a teraz napastnika Wisły: – Opowiedział mi dużo dobrych rzeczy o klubie i mieście.

Na tapecie jest ciągle kwestia bramkarza, o której pisaliśmy TUTAJ. – Mamy jeszcze prawie dwa dni, może uda się to załatwić i pojedzie z nami w sobotę na obóz – mówił dzisiaj po południu Stawowy. – Generalnie jednak, najważniejszą cechą przy takich sprawach jest cierpliwość. Wolę poczekać tydzień dłużej, ale mieć takiego piłkarza, jakiego bym chciał. Nie prowadzę drużyny, w której trzeba urządzać rewolucję personalną, więc tym bardziej nie potrzebujemy wyścigów transferowych. Będę robił spokojnie to co ma służyć osiągnięciu celu. I będę to robił po swojemu.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.