Rotacje pełne atrakcji

W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego MKS MOS Wieliczka uległ AGH Galeco Wiśle Kraków 0:3 (19:25, 18:25, 17:25). W spotkaniu przeważnie ciekawym, a chwilami wyrównanym sporo było przetasowań personalnych, które dodały mu atrakcyjności.
Gros z nich skupiło się w ekipie Białej Gwiazdy. Rozgrywała rezerwowa ostatnio Adrianna Szady, która spokojnie kierowała akcjami, a przede wszystkim przypomniała jak trudnym serwisem dysponuje (dzierży bodaj palmę pierwszeństwa w zespole, wraz z Sabiną Rusinek). Swoim „flotem” fundowała rywalkom przykre powitanie każdej partii, a i w ich trakcie nie zachowywała się uprzejmiej. Tymczasem nominalna pierwsza wystawiająca Aleksandra Stachowicz obserwowała mecz na leżąco, z uniesioną nogą, którą podkręciła w czasie rozgrzewki. Uraz nie jest jednak zbyt poważny, bo Ola zmieniała strony stąpając dosyć pewnie, bez utykania, podobnie opuszczała później halę.
Po raz pierwszy od listopada jako podstawowa libero wyszła Aleksandra Guzikiewicz i przez dwa sety swojego pobytu na parkiecie była niemal bezbłędna w przyjęciu.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

I wreszcie Magda Jagodzińska, która zawodniczką jest podstawową, lecz w lutym miała różnego rodzaju kłopoty zdrowotne, grała mniej. Dzisiaj wróciła w wysokiej formie, była zdecydowanie najlepsza w drużynie w ataku (dużo rzadziej niż koleżanki wplatała zepsute próby między skuteczne) i bloku (jest wręcz rzucana na najgroźniejsze na siatce przeciwniczki, w niektórych sytuacjach zostając np. na lewym skrzydle). To od jej akcji zaczęły się odjazdy Wisły w pierwszej odsłonie (od stanu 16:17, przy podaniach Rusinek, która zanotowała asa) i drugiej (przy 13:13 – jedno, a przy 15:18 – dwa zbicia). Nieco brakuje jej dawnych mocnych podań z wyskoku, lecz i w ten sposób stworzyła przewagę – dwa asy pomiędzy 6:6 a 6:11 w trzecim secie.

W rotacji uczestniczyły dzisiaj aż cztery krakowskie środkowe, a to dlatego, że pierwszy raz od odniesionej 10 grudnia kontuzji stawu skokowego wystąpiła Karolina Surma. Weszła przy stanie 16:20 w drugiej partii i od razu skończyła atak, niedługo zanotowała blok, a na finał – punktowy serwis. W międzyczasie odbyła się najbardziej widowiskowa akcja meczu, z kilkoma ponowieniami i spektakularnymi zagraniami rodem z innych dyscyplin. Najpierw Ola Guzikiewicz przejechała pół boiska na brzuchu jak bojer i błyskawicznie włożyła rękę między parkiet, a opadającą nań piłkę, a kolejną beznadziejną sytuację uratowała Ada Szady podbijając tuż za siatką piłkę… piętą, niczym brazylijscy wirtuozi futbolu.

Gospodynie, które dzisiaj zawitały do swej „starej” hali gimnazjum, nie dały się wbić w parkiet. Widać, że swoisty efekt synergii daje im obecność dwóch siatkarek z doświadczeniem ekstraklasowym: Marty Urbuś (3. mecz w MKS MOS) i Marty Lach (drugi). Ta pierwsza chodzi już do ataku jak w czasach występów w dawnym Dalinie Myślenice, brakuje jej tylko jeszcze tamtej siły ciosu. Druga zaliczyła dzisiaj mnóstwo obron w polu.
Wyraźnie dużo pewniej czują się przy nich partnerki. W pierwszej partii odrobiły straty od 1:5 i 3:7 na 8:7 (kilka kontr Magdaleny Tyrańskiej) i walczyły równo do 15:15. W drugiej, przy zagrywce Katarzyny Durbas, wyszły z 7:11 na 12:11, a potem 13:13.
Ze słabszym przeciwnikiem niż Wisła, wiele „zerowych” dzisiaj akcji może im przynieść punkty.

Dopiero w ostatniej kolejce zostało rozstrzygnięte, że MKS MOS zmierzy się w play out z Dalinem (dwa pierwsze mecze w Myślenicach, 10 marca o g. 18, 11 marca o g. 11). Stawką rywalizacji prowadzonej do trzech zwycięstw jest utrzymaniem w II lidze, natomiast przegrany będzie musiał walczyć w dalszych barażach.
Od dawna natomiast wiadomo, że przeciwnikiem krakowianek w półfinale play off będą Karpaty. Za to kilka dni temu, w wywiadzie dla serwisu siatka.org, trudną do zrozumienia wypowiedź na temat krośnianek zawarł trener AGH Galeco Wisły, Marcin Wojtowicz:
Najlepsze chyba w tej sytuacji są słowa Alberta Einsteina: „Jeśli czegoś nie można zrobić, to musi przyjść człowiek, który o tym nie wie”. Nie wiem, że są nie do przejścia, więc chcę je pokonać. Dla mnie to będzie pierwszy mecz z Wisłą przeciwko Karpatom – pierwszy, czyli najważniejszy.

Rzecz w tym, że ostatni mecz z Karpatami – 2,5 miesiąca temu – Wisła wygrała i to na wyjeździe, co najdobitniej świadczy o tym, że są one do przejścia. Na dodatek w bilansie trzech ostatnich sezonów, kiedy przeciwko krośniankom gra pierwszy zespół „Białej Gwiazdy” panuje remis w triumfach w play off (1-1), zwycięstwach (6-6) i zwycięstwach wyjazdowych (3-3), a w wygranych setach nawet minimalnie prowadzi Wisła (27:26).
Nie ma więc po co wyważać drzwi, które są otwarte, tylko należy przez nie przejść, jak to już niejednokrotnie bywało. Co oczywiście nie będzie łatwe.
Gwoli ciekawostki na zakończenie: w podstawowym składzie krakowskiej ekipy wychodzą nawet cztery zawodniczki – Klaudia Janota, Sabina Rusinek, Paulina Stojek i Karolina Tokarczyk – które, z dwoma drobnymi wyjątkami, uczestniczyły we wszystkich wspomnianych spotkaniach.
PAWEŁ FLESZAR

Wywiad z nową siatkarką MKS MOS, Martą Lach, można przeczytać TUTAJ.

MKS MOS Wieliczka – AGH GALECO WISŁA Kraków 0:3 (19:25, 18:25, 17:25)
Sędziowali: Bartosz Serwatko (Sanok) i Michał Pasterz (Jasło). Widzów: 150.
MKS MOS: Borowska, Tyrańska, Świeży, Urbuś, Lach, Bałucka oraz Windak (l), Durbas, Antos. Trener: Grzegorz Stareńczak.
WISŁA: Szady, Biernatek, Leszek, Jagodzińska, Stojek, Rusinek oraz Guzikiewicz (l), Tokarczyk (l), Pytel, Surma. Trener: Marcin Wojtowicz.

Przebieg meczu – I set: 0:3, 1:3, 1:5, 3:7, 8:7, 8:9, 10:9, 11:10, 11:12, 13:14, 14:15, 15:15, 15:17, 16:17, 17:21, 18:22, 19:22; II set: 0:3, 2:3, 2:5, 3:5, 3:9, 5:9, 5:10, 7:10, 7:11, 12:11, 12:13, 13:13, 13:17, 15:18, 15:20, 16:21, 18:22; III set: 0:2, 2:2, 3:3, 3:5, 4:6, 6:6, 6:11, 7:13, 8:14, 11:14, 12:15, 12:17, 13:18, 14:18, 14:21, 15:21, 15:23, 17:23.

Skomentuj