Rozdarte serce Klaudii Niedźwiedzkiej

W „najbrudniejszym” meczu w dziejach hali krakowskiej AGH, w którym z obu stron doszło do 54 przewinień, w tym 9 technicznych i 3 niesportowych, a także wielu nieukaranych prowokacji i złośliwości, koszykarskie akcje złożyły się na wynik 73:68 dla Górnika Wałbrzych.

Początek w ogóle nie zapowiadał takiego obrotu zdarzeń. Akademicy ograniczyli poczynania jednego z dwóch najbardziej dominujących podkoszowych I ligi, Piotra Niedźwiedzkiego. „Masowali” go kolejno Bartłomiej Podworski, Michał Sadło, a po nich także Michał Borówka, ale nawet kiedy po zasłonie i przekazaniu lądował z którymś z „małych”, np. Tomaszem Zychem czy Konradem Mamcarczykiem, przekonywał się, jak dobrze są przygotowani atletycznie i trudno ich wepchnąć pod obręcz.
Zych rozmontowywał obronę przyjezdnych, notując 8 asyst w ciągu wstępnych 9 minut, a jego koledzy kończyli to bezpośrednio lub po osobistych. Prowadzili 7:1, 14:4, 18:6, 21:8, 23:12, po pierwszej kwarcie natomiast – 24:17.
Później jednak goście postawili strefę 2-3, a efektem niemrawych poczynań krakowian był brzęk żelaza po nieudanych próbach z dystansu i tylko 8 „oczek” w tej części. Przeciwnicy mieli lepiej naregulowane celowniki; Krzysztof Spała i Rafał Glapiński zaliczyli „trójki”, ich team – 16 pkt, a rezultat do przerwy brzmiał 32:33.

Spotkanie zaplanowano na g. 20 w niedzielę, ale zjawiło się na nim sporo ludzi, w tym kilkunastu fanów z Wałbrzycha, którzy poza dynamicznym dopingiem wnieśli dawkę zgryźliwego humoru. Do zawodnika, który spudłował z linii wolnych (a gospodarzom zdarzało się to dosyć często) krzyczeli: „Podejdź bliżej!”, a z wycierającego parkiet kpili, że w nagrodę dostanie zwolnienie z wuefu.
Jedna osoba denerwowała się dwa razy bardziej od innych zgromadzonych. Klaudia Niedźwiedzka jest koszykarką Wisły Can-Pack, ale jeśli ma wolne popołudnie czy wieczór, ściska kciuki na meczach AGH, bo tu występuje jej ukochany, Maciej Koperski. Tyle że na odległość kibicuje również Górnikowi, którego filarem jest brat, Piotr. – Od zawsze mój największy wzór i autorytet. To on mnie pociągnął do kosza, zabierał na treningi; byłam zafascynowana jego medalami i statuetkami, więc chciałam mieć takie same – uśmiecha się 20-latka. O pięć lat starszy Piotrek jest wicemistrzem świata U-17, jednak w tej chwili to ona ma wyższe notowania, będąc w czołowej drużynie ekstraklasy i reprezentacji Polski. – Proszę pamiętać, że przez dwa lata miał problemy z serduszkiem, które zastopowały jego karierę – prostuje szybko, słysząc, że przebiła brata. – Gdyby nie to, grałby w dobrym klubie gdzieś w Europie!
Zwierza się, że nie kibicowała dzisiaj żadnemu z zespołów, ale dwóm najbliższym mężczyznom; przede wszystkim – by żadnemu nic złego się nie stało. Były momenty, że zrywała się klaszcząc lub zaciskając prawą pięść. Zrazu w pierwszej odsłonie „szwagrowie” wymienili się punktami, natomiast trzecią Piotr zaczął od swojego klasycznego manewru łączącego siłę ze zwrotnością, po chwili dołożył do tego wsad. Maciek dwukrotnie zameldował się na łuku, nie pomylił się w osobistych. Za trzy trafili również Mamcarczyk i Iwan Wasyl, ten drugi w defensywie przybił do „deski” Marcina Wróbla. Przyjezdni jednak odgryzali się za każdym razem, piłkę do dziury dostarczali Jakub Der, Bartłomiej Ratajczak (m.in. wsadem po alley-oop’ie) i Damian Durski, a na tablicy po 30 minutach świeciło się 54:53.

Poza niebagatelnymi umiejętnościami kapitan Górnika, Rafał Glapiński zawsze był znany z olbrzymiego cwaniactwa. Na jego numery nabierali się wszyscy, jeden z zabawniejszych zdarzył się zresztą w hali przy Piastowskiej. W październiku 2012 roku przyjechał tu w barwach Politechniki Rzeszów. W pewnym momencie wpakował się w odwróconego do niego tyłem i lekko pochylonego Przemysława Gworka, nabił piłkę o dolną część jego pleców, upuścił ją i przewrócił się, co zostało zakwalifikowane jako faul krakowianina. – To był najlepszy przechwyt pośladkami, jaki kiedykolwiek widziałem, a pan to zepsuł gwizdkiem! – krzyknął do arbitra jeden z widzów, wywołując gremialny rechot na trybunie.
U schyłku kariery jednak „Glapa” jest już dokładnie rozpracowany. Dzisiaj w pewnym momencie pierwotnie odgwizdano faul Koperskiego na nim, ale po konsultacji sędziowie uznali, że to 36-letni rozgrywający, kozłując, przesuwał sobie Maćka ręką. To było jego czwarte przewinienie, a zaraz dokleili mu piąte, za protesty. Wasyl demonstracyjnie klaskał, bo miał z nim zadawnione porachunki (Glapiński klepał go zamaszyście po tyłku, gdy Iwan zrobił błąd przejścia linii bocznej), więc i on zobaczył „dacha”.

Takich prowokacji i złośliwości, ręcznych lub słownych, było z obu stron mnóstwo, a pretensji do arbitrów – jeszcze więcej. Wśród dziewięciu technicznych po jednym dostali obaj trenerzy, jednego ławka Górnika, były też trzy przewinienia niesportowe. Plus po około dwadzieścia „zwykłych” fauli, a pięciu zawodników musiało opuścić boisko przed czasem, po wypełnieniu limitu. Durski już w drugiej kwarcie – podając piłkę sędziemu – rzucił ją w niego tak mocno, że zwrotnie złapał „dacha”. W czwartej części walki w parterze było nie mniej niż w powietrzu. Wróbel, który w tamtym okresie uratował dla gości strefę podkoszową, z takim impetem starł się z Wasylem, że wyrzucił go na stolik statystyków, a sam pojechał kilka metrów na plecach jak bojer i podciął sędziego głównego, Jacka Litawę, a ten upadł na niego, a dalej na parkiet.
Można już było w to wątpić, ale ostatecznie o wyniku rozstrzygnął jednak basket, a konkretnie umiejętności Huberta Kruszczyńskiego. Od stanu 60:57 zdobył 12 punktów; zaimponował dwiema „trójkami”, a przede wszystkim dryblingiem przez niemal całą defensywę krakowian, uwieńczonym lay up’em. Tak zrobiło się 63:63 (3 pkt dołożył wtedy Ratajczak), 63:70 i 65:72. Wprawdzie nadzieję miejscowych odżyły odrobinę po trafieniu Wasyla za trzy na 17 sekund przed końcem, lecz później już spudłowali, a Wróbel dołożył 1 osobistego.
– Trochę jest super, a trochę smutno. Wiedziałam, że tak będzie – odpowiada Klaudia na pytanie, czy miała rozdarte serce.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – GÓRNIK TRANS.EU Wałbrzych 68:73 (24:17, 8:16, 22:20, 14:20)
Sędziowali: Jacek Litawa, Michał Szybisty i Paweł Pacek. Widzów: 230.
AGH: Wasyl 18 (2×3, 4 zb.), Mamcarczyk 14 (2×3, 4 zb., 4 as.), Borówka 6, Podworski 4 (9 zb.), Zych 2 (10 as.) oraz Koperski 13 (3×3), Sadło 10 (6 zb.), Włodarczyk 1, Kędel, Czerwonka. Trener: Wojciech Bychawski.
GÓRNIK: Kruszczyński 16 (2×3, 8 zb.), Niedźwiedzki 14 (6 zb.), Ratajczak 8 (1×3), Der 7 (1×3), Spała 5 (1×3, 5 zb., 5 as., 2 prz.) oraz Wróbel 9 (11 zb., 2 bl.), Glapiński 8 (1×3), Durski 6 (6 zb.), Krzywdziński. Trener: Marcin Radomski.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.