Różne twarze motywacji

Siatkarki Elitesek UEK pokonały 3:1 Stal Mielec, dzięki czemu zajęły pozycję wicelidera I ligi, ale zwycięstwo przyszło im z dużym trudem.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Nie wiem, czy udałoby nam się jeszcze pozbierać; stracilibyśmy raczej trzy punkty, a nie jeden – zastanawiał się Jacek Skrok.
– Wcześniej graliśmy na pełnych obrotach, a potem mecz zaczął nam przelatywać przed oczami – kiwał głową Piotr Sobolewski.
W zgodnej opinii obu trenerów, końcówka drugiego seta przesądziła o losach spotkania. Mielczanki miały już wtedy zaksięgowaną po stronie aktywów pierwszą partię, a w następnej zajadle goniły. Od 23:18 na 23:21 wyciągnęła je Małgorzata Sobolewska, blokiem i dwoma serwisami – po pierwszym Jowita Jaroszewicz dobiła na siatce, po drugim wpadł as. Magdalena Sadowska przerwała jej passę atakiem 24:21, ale kolejne trzy akcje padły łupem przyjezdnych; ostatnia w przedziwnych okolicznościach: Katarzyna Wąsowska kiwnęła, Sobolewska rzuciła się do piłki i podbiła ją tak, że ta łukiem przewędrowała w narożnik boiska krakowianek. Przy 24:24 Barbara Kubieniec zepsuła zagrywkę, a Sadowska zaraz potem upolowała ją swoją – 26:24, remis w setach, wszystko się odmieniło.

Wbrew pozorom, było to zderzenie najlepszych zawodniczek w swoich zespołach. Kubieniec zanotowała dzisiaj 20 punktów, a Sadowska 17 i bodaj najlepszy dotychczas występ w barwach „Ekonomicznej” (zresztą drugi z kolei dobry, po derbowym). – Dziękuję za komplement, ale ja oceniam występy po tym, czy zespół wygrał i tylko wtedy jestem zadowolona. Uczę się tej ligi, przyzwyczajam, początki były trudne – zwierzała się. – Chcę podziękować kibicom Stali, którzy byli tu dzisiaj, że bardzo mnie zmobilizowali – dodawała z mieszaniną sarkazmu i goryczy. – Kiedy przed drugim setem stanęłyśmy obok ich trybuny, usłyszałam od nich wyzwiska, po których zrobiło mi się bardzo przykro, ale narodziła się też dodatkowa motywacja.
Sadowska przez dwa poprzednie sezony występowała w Stali, klub ma wobec niej zaległości finansowe. – Pomimo porozumień o spłatach, nie dostajemy pieniędzy – relacjonuje. – Postanowiłyśmy z kilkoma koleżankami, które są w tej samej sytuacji, że zgłosimy tę sprawę do PZPS.

W szeregach gości wyszły z kolei na boisko cztery siatkarki, które spędziły na UEK w sumie 8 lat: Kubieniec, Jaroszewicz, Żaneta Baran i Magdalena Hawryła. Do tego doszła rodowita krakowianka, wychowanka Wisły, Małgorzata Plebanek. Powrót też chyba był dla nich ostrogą, w każdym razie długimi okresami prezentowały się korzystnie.
W I secie trójka skrzydłowych trzymała wynik ścięciami. Hawryła pomyliła się wprawdzie, kiedy gospodynie wychodziły z 17:18 na 21:18 (punkty dołożyły wtedy również Wąsowska i –  uderzeniem z II piłki – Ewa Matyjaszek-Matela), ale za to cały finisz należał do niej. Zaliczyła dobitkę, blok i atak z obejścia na 21:23, przy serwisie Plebanek, a przy 22:24 sama zaserwowała tak, że wystawiła łatwą zdobycz blokowi Sobolewskiej i Jaroszewicz, bo „Ekonomistki” musiały rozgrywać z 8. metra.

Od drugiej partii nową jakość do krakowskiej drużyny wniosły rezerwowe, Katarzyna Połeć i Sandra Cabańska. Połeć uprzykrzyła życie przyjezdnym nad siatką i podaniami zza linii końcowej, raz nawet przyszło jej wykonać sytuacyjne zbicie z II linii. Cabańska pokazywała firmowe bomby serwisowe, ale potrafiła też zaskoczyć skrótem, zwalniając rękę, natomiast szkoleniowiec najbardziej chwalił ją za ustabilizowanie przyjęcia drużyny.
Na początku trzeciej odsłony zameldowała się na parkiecie Katarzyna Wawrzyniak i również pozostała na nim już do finału. – Początkowo chodziło mi o to, żeby Ewa złapała trochę powietrza przez chwilę, ale Kaśka rozgrywała świetnie – oceniał Skrok.
W trzecim secie właśnie od asa „Warzywka” zaczął się odjazd Elitesek, które potem aż do 20:12 napędzała Cabańska. Było jeszcze 22:14, 22:17, 24:17, 24:19 i 25:19. W czwartej gospodynie przeważały 2-3 punktami od 7:7, a przy 20:19 środkiem przebiła się Magdalena Fedorów, Sadowska zaserwowała w linię, a blok dał im 23:19. Ostatnie „oczko” to dobitka Cabańskiej, która po rękach rywalek wyszła w aut.

Wśród przyjezdnych na pochwałę zasłużyła, zwłaszcza za odwagę w obronie, młoda libero, Daria Michalak, ale generalnie brakło im atutu przeciwnego zespołu – wartościowych dublerek. Stal przyjechała do Krakowa w dziesiątkę, już jakiś czas temu zrezygnowała z długo testowanej Białorusinki, Anastazji Bogdanionak. – Są teraz  inne opcje; liczę, że w ciągu dwóch tygodni uda się ściągnąć klasową zagraniczną skrzydłową, kandydatkę już mamy – twierdzi Sobolewski.
Eliteski UEK następną konfrontację przed własną publicznością będą miały ze… Stalą, w Pucharze Polski, 14 listopada. Wcześniej, w lidze, czekają ich trzy wyjazdy, z czego ten z 3 listopada, do Chemika Police, został wymuszony ze względu na niedostępność hali przy Rakowickiej.
PAWEŁ FLESZAR

ELITESKI AZS UE Kraków – STAL Mielec 3:1 (22:25, 26:24, 25:19, 25:21)
Sędziowali: Anna Banaś i Paweł Zajc (Radom). Widzów: 350.
UEK: Matyjaszek-Matela, Skiba, Król, Sadowska, Wąsowska, Fedorów oraz Sroga (l), Urban, Cabańska, Połeć, Wawrzyniak. Trener: Jacek Skrok.
STAL: Sobolewska, Kubieniec, Jaroszewicz, Baran, Plebanek, Hawryła oraz Michalak (l), Czubak, Bejga. Trener: Piotr Sobolewski.

Komentowanie zablokowane.