Rozwiązany supełek żołądka

Drugiego dnia mistrzostw Polski juniorek siatkarki Gedani i Silesii Volley Mysłowice zaprezentowały najciekawszą z dotychczasowych ośmiu konfrontacji, a Sandecja pokazała drugą twarz, tak odmienną od poprzedniej, jak dzień od nocy.
Sądeczanki równie łatwo jak w środę uległy Silesii, dzisiaj przełamały opór Barnimu Goleniów. Walcowały go w pierwszym secie od stanu 7:7 (10:7, 10:8, 16:8), 19:9, 20:12, 25:13) i od startu drugiej – 2:0, 3:3, 6:3, 6:4, 13:4, 14:8, 17:9, 20:11, 21:14, 23:14, 25:15. Udane serie serwisowe zanotowały Ewelina Dyrek i Patrycja Gomułka (4 asy w drugiej partii, raz po raz zmieniając kierunek lotu piłki), z wysoka zbijała Aleksandra Wańczyk (później wybrana MVP, sekundowała jej Patrycja Gądek, swobodnie kierowała nimi Karolina Szczygieł.
W trzeciej odsłonie dziewczyny z Nowego Sącza odstawiły rzadki numer, bo prowadziły już 10:1 (po podaniach Gądek i Dyrek), 16:9, 18:10, by dać się doścignąć na 19:19 (Marcelina Wiązowska wkładała im po skosie każde ścięcie), a potem od 24:20 (dwa asy Szczygieł) na 24:23. Na finiszu jednak odpowiedzialność wzięła Jagoda Szkodny, kończąc trzy ataki od wspomnianego 19:19, w tym na 25:23.

Było to jednak tylko wyciszenie po ekscytacji z poprzedniego spotkania – gdańszczanek ze Ślązaczkami – które składało się niejako z trzech różnych meczów. Jeden mecz, w pierwszym i trzecim secie, to spokojna kontrola Gedani, a zwłaszcza jej dyrygentki Natalii Gajewskiej, która wykorzystywała atuty drużyny (zwłaszcza Magdalenę Damaske), wsparta kąśliwym serwisem (w trzeciej partii świetnie wychodziło to zwłaszcza Paulinie Majkowskiej, która już przy 6:1 miała w dorobku 3 asy, a potem go jeszcze wzbogaciła).
Drugi mecz zdarzył się w 4. odsłonie, kiedy grały oba zespoły, ale na zmianę. Gedania przeważała już 10:3, kiedy Majka Szczepańska zniszczyła ją siedmioma z rzędu podaniami z wyskoku. Teraz to Silesia wyszła na 13:12, po dwóch blokach na Damaske było 19:15, po skrócie Aleksandry Baron 21:16 i zaraz 22:17. Potem mysłowiczanki oddały kilka punktów pudłując (22:21), aż Martyna Pietrek trafiła w plac (23:21), „zgasiła” Damaske (24:22), a Baron uwieńczyła kontrą obronę koleżanek (25:22).

Trzeci „mecz w meczu” – w drugiej partii i tie-breaku – to czas, kiedy całe towarzystwo wsiadało do rollercoastera i gnało jak szalone z góry do dołu i z powrotem. W drugiej odsłonie cyfrowy zapis podróży wyglądał tak (z Gedanią na pierwszym miejscu) – 1:5, 5:5, 10:8, 10:10, 12:14, 14:17, 17:17, 19:18, 20:21, 22:24, 25:24, 26:25, 26:28. W ostatniej fazie Baron i Damaske prowadziły pojedynek w ataku, w który wmieszały się Szczepańska i Pietrek, „czapując” na finał Magdę.
A wszystkich, którzy czuli jeszcze wtedy niedosyt emocji, zaspokoił tie-break, zainaugurowany przez Silesię i Szczepańską (2 asy) od 5:0, a przy zmianie stron – 8:4. Wtedy jednak już wmieszała się w plany przeciwniczek druga – poza Gajewską – ostoja Gedani, Alicja Wójcik, wykorzystując zdobyte w I-lidze doświadczenie do kilku akcji nad siatką. Natomiast na 11:9 z 7:9 wyciągnęły team z Wybrzeża Marta Tucholska oraz Aleksandra Kaczyńska, która najpierw kiwnęła, potem rywalki „kupiły” od niej auta i wreszcie uderzyła po prostej. Dwa błędy gdańszczanek i blok zaowocowały jeszcze jednym prowadzeniem Silesii (13:12), ale Damaske przerwała niemoc, Majkowska zrehabilitowała się asem, a ta pierwsza w ponowieniu sfinalizowała ścięciem wystawę „dyszlem” od środkowej (15:13).

Wszystkie te przełomy kontrastowały ze stonowanymi nastrojami panującymi w gdańskiej ekipie. Zwłaszcza u młodziutkiej II trenerki, Marii Mróz, która pod nieobecność Witolda Jagły (zatrzymały go obowiązki nauczycielskie, w Jarosławiu zjawi się w piątek) samodzielnie – i bardzo oszczędnymi środkami wyrazu – prowadziła zespół. – Odprawę mieliśmy wcześniej, obejrzeliśmy film z Silesią, powiedzieliśmy sobie wszystko, więc teraz chodziło tylko, żeby uspokoić dziewczyny. Może nie pokazywałam tego po sobie, ale chwilami miałam żołądek taki – układa palce w organ tak mały, że niemal zawiązany na supełek. – Inna rzecz, że mogłyśmy wiedzieć jak serwuje Majka Szczepańska i co z tego…  Na szczęście mamy w składzie świetne dziewczyny. A nasza libero, Agata Nowak zaliczyła chyba najlepszy występ jaki kiedykolwiek widziałam – twierdzi Maria, która opiekuje się z jedną z klas sportowych w gdańskim gimnazjum i marzy o przyszłej pracy trenerskiej. – Są wprawdzie chwile, kiedy myślę „No nie, to nie na moje nerwy”, ale mimo wszystko chciałabym to robić – zwierza się.
W grupie B są jeszcze możliwe różne rozwiązania, choć oczywiście najwyższe notowania mają gedanistki, które o g. 18.30 zmierzą się z Sandecją, swoje losy uchwyci też w ręce Silesia, jeśli o g. 16 pokona Barnim.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z czwartkowych meczów grupy A można znaleźć TUTAJ.

ENERGA GEDANIA – SILESIA VOLLEY Mysłowice/Chorzów 3:2 (25:18, 26:28, 25:17, 22:25, 15:13)
Sędziowali: Piotr Kasprzyk (Libiąż) i Jacek Sęk (Kielce). Widzów: 100.
GEDANIA: Gajewska, Damaske, Wójcik, Tucholska, Kaczyńska, Majkowska oraz Nowak (l). Trener: Maria Mróz.
SILESIA: Wieczorek, Baron, Pfeifer, Szczepańska, Szostok, Pietrek oraz Szajer (l), Świstek. Trener: Rafał Kalinowski.

SANDECJA Nowy Sącz – BARNIM Goleniów 3:0 (25:13, 25:15, 25:23)
Sędziowali: Paweł Romanek (Lublin) i Mariusz Fiutek (Będzin). Widzów: 80.
SANDECJA: Szczygieł, Gądek, P. Gomułka, Wańczyk, Szkodny, Dyrek oraz Cięciwa (l). Trener: Łukasz Mężyk.
BARNIM: Wojtanek, Bartkiewicz, Kaczmarczyk, Mazur, Wiązowska, Głuchowska oraz Łach (l), Świt, Bladoszewska, Paluszkiewicz. Trener: Jan Staniucha.

Komentowanie zablokowane.