Rysunek na szkle

Zanosiło się na sensację, a skończyło niespodzianką – siatkarki PKCh PWSZ Tarnów uległy liderowi grupy IV drugiej ligi, Ekstrimowi Gorlice, dopiero po tie-breaku, 14:16.

Wcześniej gorliczanki straciły punkty tylko w dwóch pierwszych kolejkach (zwycięstwo 3:2 i porażka 1:3), na przełomie września i października, następnych dziewięć meczów wygrały „za trzy”.
Na to samo zanosiło się i dzisiaj, bo po wstępnym 2:2, 4:4 i 6:5 za linię końcową poszła Alicja Leszek, która reprezentowała tarnowski klub w minionym sezonie, i zgnębiła stamtąd byłe koleżanki, a resztę załatwiła linia pod siatką: Karolina Grzelak, Magdalena Pytel, Alicja Warchoł (też była tarnowianka). 6:13, a seria serwisowa Grzelak była już „dożynkowa” – 11:22, 12:25.
Gospodyniom również wiodło się ostatnio dobrze (wygrały w Rzeszowie i we własnej hali z Tomasovią), co zwiększyło ich pewność siebie – do drugiej partii przystąpiły jakby nic się nie stało. Rezultat się ustabilizował – 2:1, 2:3, 4:4, 4:6, 6:7, 8:7, 9:9, 11:9, 12:14, 14:14, 15:16, 16:18 – najrówniejsza u miejscowych była Agnieszka Brzezińska, a w Ekstrimie: Pytel i Leszek. Na 20:18 wyciągnęły Sabina Podlasek (as) i Sylwia Styrkowiec (2 kontry). Po kolejnej bombie Podlasek jej drużyna dostała piłkę „darmo”, ale odebrał ją blok Joanny Mokrzyckiej i Leszek. Po tym jak ta pierwsza wystawiła w bardzo trudnej pozycji, a Paulina Stojek zdążyła uderzyć na pustej siatce tuż przy antence, na tablicy świeciło się nawet 21:22, ale przejście zrobiła Brzezińska, a po asie Adrianny Sobczak był pierwszy setbol, oddalony przez Stojek. Następne ścięcie obroniła jednak Brzezińska, Ewelina Dyrek zaś przytomnie przebiła w drugim uderzeniu, zaskakując rywalki. 25:23.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W trzeciej odsłonie ostatnie ewentualne złudzenia co do łatwego sukcesu bardzo mocno wytłukła gorliczankom z głowy Podlasek, która przy stanie 10:5 miała na koncie cztery ciosy z prawej flanki i asa, którym poturbowała górną taśmę.
Już wcześniej i chwilami później, ale szczególnie w tamtym okresie, miejscowe pokazywały jak nieskomplikowanymi środkami można na poziomie II-ligowym lawinowo zdobywać punkty. Trudny serwis, trochę bloku i obrony plus kontry: mama dwójki dzieci Brzezińska i sekundująca jej Styrkowiec niszczyły ekipę gości najskuteczniejszym atakiem świata – blok-aut na swoją stronę. To lekcja poglądowa dla nieobytych z tą klasą rozgrywkową, że każde przefilozofowanie taktyczne w niej bez wspomnianych podstaw, jest jak aspirowanie do malarstwa pejzażowego i bajdurzenie o palecie barw bez umiejętności poprawnego rysowania.
Dystans utrzymywał się spory – 14:7, 14:9, 16:9, 16:12, 18:12, 18:14, 19:14, 19:16, 20:16, 23:17 – a kiedy Patrycja Lipińska włożyła przeciwniczkom piłkę za kołnierz, zrobiło się 24:18. Tu ekipa PKCh PWSZ się zacięła, najwięcej piasku w tryby podsypała jej Pytel, jednak przy stanie 24:22 Brzezińska uderzyła po rękach blokujących i broniących.

Zawodniczki Ekstrimu, które w znacznej części zaprezentowały się dzisiaj poniżej indywidualnych możliwości, wydobyły się z dołka bardziej chyba cechami wolicjonalnymi niż siatkarskimi. Zaczęły walczyć w polu, poczynając od Darii Bąkowskiej i Mokrzyckiej. W jednej z akcji Daria podbiła piłkę paradą, ale ta uciekała w bok, Joanna sięgnęła ją wypadem nogą, a Stojek turlając się po parkiecie posłała ją za siatkę. Zrazu nie osiągnęły kilkoma podobnymi ofiarnymi interwencjami efektu punktowego (było 2:1, 2:3, 4:3, 8:5, 9:8), ale odebrały impet miejscowym i dodały sobie animuszu.
Dopiero kilka serwisów Leszek, która zresztą po zaliczeniu drugiego asa została… zmieniona, trwale odwróciło tendencję. 9:14, 10:14, a po podaniach Mokrzyckiej – 10:20 i można było przygotowywać karteczki do wpisywania ustawienia na tie-breaka, podczas gdy Magda Pytel sprzątała resztki. 12:25.

Ostatnia odsłona stanowiła kwintesencję emocji całego spotkania, co uwidacznia choćby matematyczny zapis – 0:3, 4:3, 4:6, 9:6, 9:8, 10:10, 10:11, 13:11. Pokazała również, że tarnowiankom brakuje ataku z krótkiej, przez co rysunek ich opisywanej prostej gry niekiedy jest wykonany na szklanej tafli, wrażliwej na uszkodzenia. Wprawdzie Sabina Podlasek wydaje się „nie do zajechania”, ale na lewym – zbyt eksploatowanym – skrzydle brakło chyba nieco pary.
A przede wszystkim zespół gości miał jasny sygnał do działań w tyłach – kilka piłek podbiły Bąkowska i Grzelak. Z przodu natomiast punkty przyniosły: plas Warchoł, podanie Patrycji Silczuk (na 13:14), a Stojek, która dzisiaj nierzadko pudłowała, w decydującej fazie trzykrotnie ścinała skutecznie, w tym na 14:15 i 14:16.
PAWEŁ FLESZAR

PKCH PWSZ Tarnów – EKSTRIM Gorlice 2:3 (12:25, 25:23, 25:22, 12:25, 14:16)
Sędziowali: Rafał Pragłowski (Dębica) i Łukasz Lemiech (Rzeszów). Widzów: 350.
PWSZ: Lipińska, Brzezińska, Dyrek, Podlasek, Styrkowiec, Sobczak oraz Zemełka (l), Pfeifer, Lewandowska, Wyroba, Ruszel, Torbusińska. Trener: Lesław Kędryna.
EKSTRIM: Mokrzycka, Stojek, Pytel, Grzelak, Warchoł, Leszek oraz Bąkowska (l), Jasionowicz, P. Silczuk. Trener: Grzegorz Silczuk.

Komentowanie zablokowane.