Rysy na Murowanej Goślinie

W barwach wielkopolskiego klubu nie wystąpiły w sobotnim meczu I-ligowym trzy podstawowe siatkarki, a czwarta zakończyła po nim karierę. Dzisiejsze spotkanie stron nie przyniosło zmian w tej sytuacji.

W ubiegłym tygodniu KS Murowana Goślina podjął z zawodniczkami renegocjacje warunków wynagradzania. – Rozmowy z kandydatem na sponsora strategicznego bardzo się przeciągają, nie wiadomo, czy i kiedy zostaną sfinalizowane – wyjaśnia wiceprezes klubu, Andrzej Miciul. – Chcieliśmy uniknąć późniejszych roszczeń, więc zaproponowaliśmy obniżenie pensji.
Część siatkarek zgodziła się na to rozwiązanie, a część nie. Jowita Jaroszewicz, Magdalena Hawryła i Sylwia Chmiel nie uczestniczyły w piątkowym treningu i nie zagrały w sobotnim meczu z Karpatami Krosno. – Nie chciałyśmy się zgodzić na nową ofertę i nie wyszłyśmy na mecz, bo przede wszystkim nie miałyśmy dotąd kontraktów podpisanych przez klub. A w ubiegłym tygodniu przedstawiono nam umowy zawierające duże obniżenie warunków w porównaniu z tymi, jakie uzgadniałyśmy w lecie, przed przyjazdem do Murowanej Gośliny – uzasadniają Chmiel i Jaroszewicz, z którymi udało nam się skontaktować.

W konfrontacji z Karpatami na środku wystąpiła Patrycja Grocholewska, atakująca z drugoligowych rezerw, na ławce usiadły również jej koleżanki z tego zespołu. Ekipa z Murowanej Gośliny była mimo to bliska sukcesu, prowadząc 2:0 w setach, a ostatecznie ulegając 2:3 (13:15 w tie-breaku). Całe spotkanie zaliczyła na parkiecie doświadczona środkowa, Dominika Golec, jednak po ostatnim gwizdku… zakończyła karierę podczas uroczystej ceremonii.
– To nie miało związku z kwestiami finansowymi, bo z nią umawialiśmy się już w październiku – zastrzega wiceprezes. – Jednak borykała się też z problemami zdrowotnymi, pełne wyleczenie miało zająć jeszcze sporo czasu. Pozostawiłem jej wolną rękę i postanowiła, że zrezygnuje z siatkówki teraz, a dzięki temu wcześniej zacznie realizować nowe plany zawodowe i prywatne.

Efekt jest taki, że zespół został bez czterech bardzo dobrych zawodniczek, które miały stanowić znaczną część jego siły. Klub możliwości finansowe ma ograniczone i już pewne zaległości. Jak wyjaśnia Andrzej Miciul, 2/3 obecnego budżetu pokrywa gmina, resztę grupa firm. – Musieliśmy też spłacać długi, jakie pozostały wcześniej po przedwczesnym wycofaniu się głównego sponsora – zaznacza.
Dzisiaj doszło do jego ponownego spotkania ze wspomnianymi zawodniczkami, jednak strony nie doszły do porozumienia. – Podałem im takie same warunki jak w ubiegłym tygodniu, a one chciały nieco lepsze – twierdzi wiceprezes. – Pozostałem przy swojej propozycji, mają się nad nią zastanowić do jutra.
Nie chcemy w tej chwili szerzej komentować tej sprawy, ani przewidywać jaka jutro będzie decyzja – mówią siatkarki.

Sytuację dodatkowo utrudnia fakt, że Przepisy Sportowo-Organizacyjne PZPS nie umożliwiają zbyt ożywionego ruchu transferowego; jest on uzależniony od tego, na jakich zasadach (licencja czy certyfikat) są zgłoszone zawodniczki, od spełnienia pewnych dodatkowych warunków, a w części przypadków – gdzie miałyby trafić (jaka liga, polska czy zagraniczna). Ma to wpływ na położenie wspomnianej trójki, a jednocześnie na ewentualne uzupełnienia składu przez KS Murowana Goślina. – Mam swój pomysł – ucina wiceprezes Miciul.
Jak widać, to kolejny smutny akcent w ogólnym, kiepskim obrazie I ligi siatkarek, o czym pisaliśmy choćby wczoraj – TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.