Sala wyszykowana na sobotni wieczór

Koszykarze AGH zamknęli trzeci tydzień przygotowań do debiutanckiego sezonu w I lidze sparingiem ze spadkowiczem z tej klasy, AZS AWF Mickiewicz Romus Katowice, wygranym 81:58.

Po raz pierwszy wystąpił w ich składzie pozyskany w czerwcu Maciej Adamkiewicz. Do Krakowa sprowadził się z żoną i dwumiesięcznym synkiem. – Jest bardzo spokojny, dużo śpi i nam daje pospać. Rozumie nasz tryb życia – uśmiecha się tata. – Powoli się aklimatyzujemy tutaj. Poprzedni sezon miałem niby udany, ale dla mnie kiepski treningowo. Przyjechałem do AGH, żeby popracować mocniej.
To kolejne podejście Maćka do I ligi. Liczy, że będzie pełne i szczęśliwsze niż poprzednie. Rok temu zaczął przygotowania z Miastem Szkła Krosno, ale musiał zrezygnować z powodów prywatnych. W 2014 r. ćwiczył ze Spójnią Stargard, ale wykluczył go poważny uraz stawu skokowego. – Noga się później „paprała”. Przez kontuzję wypadłem też z gry w trakcie sezonu 2013/14, w grudniu, kiedy byłem w I-ligowych Wilkach Morskich Szczecin – wspomina. – Czuję się tutaj bardzo dobrze. Jest fajna atmosfera, zawodnicy ambitni, z charakterem.

Adamkiewicz pozderzał się trochę z rywalami, zdobył 9 punktów, będąc drugim strzelcem po Bartoszu Wróblu, który zaksięgował aż sześć „trójek”, w tym w ostatniej sekundzie I połowy (statystyki znajdują się pod tekstem). Obaj wyszli w podstawowym składzie, podobnie jak świeżo upieczony student ochrony środowiska Akademii Górniczo-Hutniczej, Iwan Wasyl. Kiedy wyrwał katowiczaninowi piłkę pod jego koszem i wrzucił ją doń z obejściem, przy stanie 17:11 miał już na koncie 6 „oczek”. Wcześniej Marek Szumełda-Krzycki po własnym przechwycie wysłał go podaniem do przodu, poganiając gromkim „z góry!”, a Iwan „zapakował”, do czego nie trzeba go zbytnio namawiać.
Druga kwarta to był już czysty „wiatr”: kontry, penetracje przy ustawianych akcjach i 28:9 na liczniku. Akcje były efektowne, niektóre bardzo: choćby bloki (zwłaszcza Michała Borówki, który „przystemplował” przeciwnika do tablicy), czy błyskawiczne podanie Damiana Kalinowskiego do Bartłomieja Podworskiego w stylu siatkarskim, odbiciem palcami, oburącz.
– Jestem zadowolony z tego okresu, ale ciągle jeszcze jesteśmy daleko od taktycznej gry – podsumowuje prowadzący miejscowych Wojciech Bychawski. Dodaje, że potwierdzone jest pozostanie w kadrze Jakuba Pawlaka, który ustalił wszystkie warunki z prezesem KS AGH.

Opiekun AWF, Mirosław Stawowski wyjaśnia, że ćwiczą dopiero od tygodnia, poza tym nie stosowali żadnych zagrywek, żeby nie odsłaniać się przed grupowym rywalem w II lidze, R8 Politechniką Kraków, której trener (Rafał Knap) i lider (Michał Hlebowicki) siedzieli na trybunach. – Oni są faworytami razem z Polonią Bytom, a my będziemy próbowali popsuć im szyki. Może przyniesie to efekty nie w najbliższym, ale w kolejnym sezonie? – mówi o celach. – W porównaniu z końcówką I ligi odeszło od nas trzech dobrych zawodników, ale teraz mamy skład zbliżony do tego, który wywalczył awans w sezonie 2014/15 i odniósł komplet dwudziestu zwycięstw w rundzie zasadniczej.
Dodaje, że dwóch koszykarzy może jeszcze wrócić po kontuzjach, chwali pozyskanych latem Pawła Olczaka (z GKS Tychy) i Kacpra Majkę (Gimbaskets Przemyśl). Ten drugi, znany z występów w Wiśle Kraków, miał również propozycję z AGH, jednak uznał, że więcej minut spędzi na parkiecie w AWF, a przeciwko niedoszłym kolegom był bardzo aktywny.
Goście zwyciężyli w 3. i 4. odsłonie, kiedy gra bardzo się popsuła, a oni wykazali nieco więcej skuteczności i opanowania. Oba zespoły najchętniej podawały w ręce przeciwników, takie pojęcia jak „decyzyjność” i „selekcja rzutowa” otarły się o abstrakcję, popełniono też sporo fauli, także ofensywnych. Szkoleniowcy tłumaczyli to nawarstwiającym się zmęczeniem po ciężkich zajęciach siłowych.

A gdy w sobotni wieczór sparing się skończył, trenerzy AGH z pomocą kilku zawodników zaczęli… znosić i ściągać pełne wyposażenie meczowe hali przy Piastowskiej. Wszystkie trybuny rozkładane, ławeczki, stoliki sędziowskie, ławki rezerwowych. Na nowo rozbłysły tablice świetlne, zegary mierzące 24 sekundy, a nawet czerwone obwódki wokół „desek”, sygnalizujące, że minął czas przeznaczony na rzut. Tak wyszykowaną salę Zofia Flasińska, kierownik drużyny, obfotografowała z różnych perspektyw. To dokumentacja potrzebna do wniosku o przyznanie licencji I-ligowej dla hali Akademii. Znajdzie się w nim dotychczasowa, gumowa nawierzchnia, gdyż poniechano położenia parkietu. Jak dodaje Wojciech Bychawski, w planach jest natomiast zakup dodatkowych 200 krzesełek dla widzów.
Już w najbliższy wtorek czeka jego podopiecznych kolejny, najciekawszy z dotychczasowych, test. Zmierzą się w Łańcucie z tamtejszym Sokołem, aktualnym brązowym medalistą I ligi, a wicemistrzem sprzed roku.
PAWEŁ FLESZAR

AGH Kraków – AZS AWF MICKIEWICZ ROMUS Katowice 81:58 (25:18, 28:9, 12:13, 16:18)
Sędziowali: Arkadiusz Wojna, Michał Pogon, Jakub Heród. Widzów: 50.
AGH: Wróbel 18 (6×3), Adamkiewicz 9, Szumełda-Krzycki 7 (1×3), Maj 6 (2×3), Wasyl 6 oraz Zych 8 (1×3), Kalinowski 7 (1×3), Podworski 6, Zgłobicki 4, Pawlak 4, Borówka 4, Koperski 1, Krawczyk. Trener: Wojciech Bychawski.
AWF: Grzegorzewski 15, Piotrkowski 11 (1×3), Olczak 10, Szczypka 3 (1×3), Karpacz 1 oraz Nowak 8, Kurdubski 4, Kolenda 2, Majka 2, Mucha 2, Kołakowski, Bienioszek. Trener: Mirosław Stawowski.

Komentowanie zablokowane.