Samobieżne generatory energii

Konfrontacja zespołów symetrycznie położonych w tabeli I ligi siatkarek nie odzwierciedlała tej różnicy, ale Proxima Kraków poradziła sobie z Karpatami Krosno, 3:1.

Jeszcze w pierwszym secie było wyraźnie widać, że druga drużyna mierzy się z przedostatnią. Zrazu na tablicy świeciło się wprawdzie 3:4, ale potem kolejne ostre podania posyłała Marzena Kropidłowska i nawet jeśli nie wpadły asy (z trzema tak się stało), to resztę załatwiały Gabriela Ponikowska, Katarzyna Bakuła, bądź błędy ekipy gości. 12:4, a dalej Adrianna Budzoń wysyłała do popilnowania wyniku tę koleżankę, która w danej chwili nawinęła się jej pod rękę – najczęściej Iwonę Krochmal. 16:8, 20:10, 22:11, 25:13.
Drugą partię czujne na siatce krośnianki zaczęły od niespodziewanego 1:5 i choć Jowita Jaroszewicz, blokując i trzepiąc ze środka w trzeci metr, odwróciła zapis na 13:11 i 15:13, to nie był koniec problemów jej drużyny. Dopiero przy stanie 19:19 Budzoń przechyliła szalę serwisami (1 as), wypuszczając do kontr Jaroszewicz, Krochmal i Paulę Słonecką. 25:19.

O widowiskowość zadbała broniąca akrobatycznymi paradami libero gospodyń, Kinga Wysokińska. Trzy jej cechy najbardziej rzucające się w oczy to: szybkość, szybkość i szybkość. Nic nie jest w stanie ich złamać. W pewnym momencie przyjęła cios tak piorunujący, że nie zdążyła podnieść do niego rąk (ale piłka wróciła na przeciwną stronę). Powinien wbić ją w podłoże, tymczasem wkrótce przebiegła od jednej linii bocznej do drugiej i udanie asekurowała. To był jej pierwszy w sezonie występ w pełnym wymiarze, bo na co dzień jest dublerką Angeliki Bulbak. – Trener powiedział mi w szatni przed meczem, że dzisiaj zagram od początku – opowiada 19-latka.
– To chyba dobrze, że tak późno, bo nie było czasu na tremę?
– Jednak zdążyłam trochę się zdenerwować.
– Rywalizacja z zawodniczką ze stażem w ekstraklasie mającą pozycję numer jeden jest frustrująca?
– Na pewno nie frustrująca! Mogę ją podpatrywać, uczyć się od niej.
– Tak się zwykle mówi… A czego konkretnie można się nauczyć w takiej sytuacji?
– Zachowań boiskowych, ustawiania się, zarówno przy przyjęciu, jak obronie, obycia. Sama dzięki temu staję się lepszą libero.
– Dobrze się uzupełniacie, bo jesteście na dodatek różnymi typami ludzkim. Starsza – cichsza i spokojniejsza.
– Też byłam dawniej cicha, ale w czasach juniorskich trenerzy ciągle kazali mi dużo więcej krzyczeć.

W trzeciej odsłonie Karpatki przejęły inicjatywę od stanu 6:2 i nie oddały jej aż do 18:25 (6:9, 7:12, 10:14, 10:16, 13:16, 14:19, 17:23). Wpłynęły na to zmiany dokonane przez ich szkoleniowca, Dominika Stanisławczyka w dwóch poprzednich partiach: wejście na środek Marty Szcześnik, a przede wszystkim stabilizującej rozegranie Klaudii Koniecznej. W tamtym okresie zaprzęgała do ciągnięcia wózka kolejno: Paulinę Głaz, Kingę Stronias i Agatę Kucharczyk, której nie zadrżała ręka w trzech finałowych atakach z rzędu.
Tu też bardzo ważną postacią była libero – Aleksandra Guzikiewicz, która lata 2011-2015 spędziła w Krakowie, reprezentując m.in. Wisłę, Bronowiankę i Akademię Górniczo-Hutniczą, gdzie studiowała. Razem z Wysokińską generują tyle energii, że w mroźny lutowy dzień byłyby w stanie ogrzać nawet halę o kubaturze „Suchych Stawów” (akurat nie było takiej potrzeby). Ola emituje ją nieco inaczej, za to bez ustanku. W trakcie przerw to podskakuje, to przestępuje z nogi na nogę. Natomiast przy rotacjach ze środkowymi, zdarzających się często w trakcie meczu, za każdym razem po zejściu z boiska biegnie najpierw do kwadratu rezerwowych, przybija oburącz „piątki” ze wszystkimi przebywającymi tam zawodniczkami i dopiero w tym samym tempie osiąga ławkę, gdzie wykonuje ten sam rytuał.
Z jednej strony chcę podtrzymywać łączność z całą drużyną, a z drugiej: pobudzam się w ten sposób i wracając na parkiet nie jestem „przymulona” – tłumaczy. – Wszystkie moje zachowania służą temu, żeby nagle nie zastygnąć.
Jej team na fali entuzjazmu wywołanej sukcesem w trzeciej części, był o kroczek z przodu również na starcie czwartej. Dopiero akcje Ponikowskiej przełamały tendencję, a przy zagrywce Krochmal, która popisała się też udanymi obronami, krakowianki odskoczyły na 15:10. Przyjezdne nie poddały się, redukowały różnicę przy 20:15 i 21:17, aż po dwóch „czapach” Szcześnik zbliżyły się na 21:20. Wtedy Budzoń wystawiła po razie do Kropidłowskiej, Krochmal i Ponikowskiej, a czwartej partnerki już nie musiała szukać, bo rywalki uderzyły w aut. 25:22.

Do końca sezonu zasadniczego pozostały trzy kolejki, w najbliższej Proxima pauzuje, a pięć punktów w dwóch następnych zagwarantuje jej drugie miejsce przed play off (może wystarczyć nawet mniej). Wszelkie możliwe scenariusze można prześledzić za pomocą terminarza i tabeli znajdujących się w linku umieszczonym pod spodem.
Krośnianki w tym czasie będą bić się o utrzymanie. Bywały jesienią „czerwoną latarnią” zaplecza ekstraklasy, ale teraz ich pozytywne nastawienie po dwóch wcześniejszych wygranych i dzisiejszym niezłym występie najlepiej oddają słowa Oli Guzikiewicz, która nazywa to: „walką o udział w play off”, a nie „walką o uniknięcie play out”. Aby zakwalifikować się do czołowej ósemki (nie będzie w niej klasyfikowany SMS Szczyrk) muszą wyprzedzić MKS Kalisz lub Nike Węgrów. Jest niewielka szansa, że zdołają przeskoczyć obydwa, a wtedy w pierwszej rundzie zmierzyłyby się z Proximą. – Fajnie byłoby znowu tu przyjechać, proszę trzymać kciuki – uśmiecha się Aleksandra. – Najważniejsze mecze przed nami, ale czuję, że idzie to w dobrym kierunku.
PAWEŁ FLESZAR

PROXIMA Kraków – KROSNO GLASS KARPATY 3:1 (25:13, 25:19, 18:25, 25:22)
Sędziowali: Robert Nowicki (Bielsko-Biała) i Benedykt Cieślik (Sosnowiec). Widzów: 100.
PROXIMA: Budzoń, Bakuła, Jaroszewicz, Krochmal, Kropidłowska, Ponikowska oraz Wysokińska (l), Słonecka, Widera, Boguszewska. Trener: Alessandro Chiappini.
KARPATY: A. Mikołajewska, Kucharczyk, Jurczyk, Głaz, Stronias, Lewandowska oraz Guzikiewicz (l), Szcześnik, D. Mikołajewska, Konieczna. Trener: Dominik Stanisławczyk.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.