Ściana, która oddaje ciosy

Brązowe medale mistrzostw Małopolski juniorek odebrały siatkarki Sandecji Nowy Sącz. W decydującym meczu, po trzech wyrównanych setach, a dwóch luźniejszych, pokonały Wisłę Kraków.

Zrazu wydawało się jednak, że to ekipa „Biała Gwiazdy” zgarnie trzecie miejsce i to zdąży z tym przed nastaniem południa (mecz zaczynał się o g. 11). Szybko zrobiło się 4:1, potem 4:3, 7:4, 12:6. Rej wodziły skrzydłowe, Justyna Frączek i Beata Lelek, ta druga do ataków dołożyła sytuacyjną wystawę. W razie konieczności (np. 13:9) Aleksandra Szeląg uruchamiała środek, gdzie pojawiła się rekonwalescentka, Aleksandra Petryka-Fijałkiewicz. Inna wiślaczka, którą męczyła ostatnio choroba, Joanna Żądło stawiła się już wczoraj, lecz tylko w charakterze kibica – „po cywilnemu”, choć w kwadracie rezerwowych. Stała osowiała i ponura, ale niezależnie, czy było to spowodowane resztkami dolegliwości, czy postawą jej drużyny – dzisiaj odzyskała wigor i pełniła obowiązki libero. A na tablicy zmieniało się 18:11, 20:13, 25:15, 21:15, 21:18 i 25:18 – w efekcie akcji Natalii Stańko na siatce i asa Lelek.
W drugim secie, po wstępnym 1:4, 4:7 i 6:8 zrobiło się 9:8, a z 9:10 – 16:10. Stańko serwowała (2 asy), Lelek kontrowała, rywalek popełniały błędy (zresztą i przedtem i potem same wybijały się z uderzenia, psując zagrywki). Przed tą partią ich trener Tadeusz Wcześny skorygował ustawienie, zamieniając pozycjami Katarzynę Kraczkiewicz i Monikę Olbrycht, co dawało coraz lepsze efekty w defensywie. Ta pierwsza i Sylwia Janusz były skuteczne w ataku, więc różnica malała – 16:12, 17:14, 18:16 i 19:20 po asie Sylwii. Frączek i Gabriela Mastek pociągnęły Wisłę (22:21), lecz odtąd punktowały tylko: Janusz (zbiciem) z Agnieszką Piworowicz (krótka i blok). 22:25.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Drużyna z Reymonta jeszcze raz zaczęła spokojnie i uważnie, korzystając z własnych ostrych podań i pomyłek przeciwniczek w tym elemencie. 5:0, 8:2, 11:4, lecz odtąd krakowianki musiały się godzić z faktem, że przyszło im walczyć ze ścianą. Każdy pewnie odbijał piłkę o ścianę, nogą bądź ręką. Bywa to monotonne, ale nie jest niebezpieczne. Groźnie się robi, gdy ściana oddaje ciosy. A Sandecja tak dzisiaj miała: dziewczyny broniły albo bardzo dobrze, albo rewelacyjnie, podbijały piłki mierzone w dziewiąty metr bądź – ze środka – w czwarty. A późnej znienacka odpowiadały, ewentualnie stawiały zasieki już nad siatką. Dwa asy Olbrycht, dwie „czapy” Piworowicz i 11:9. W bloku tę ostatnią uzupełniały partnerki, na czele z Karoliną Wojtą, więc było 13:10, 13:14, 14:16, 16:19. Kiedy Agnieszka w pojedynkę zatrzymała krótką – 18:22, a gdy dołożyła asa – 20:24. Krakowianki odrobiły kilka punktów, ale Magdalena Wojta usunęła zacięcie, wypuszczając siostrę w pierwsze tempo.
Co ciekawe, w Sandecji są aż cztery pary siostrzane: Magda i Karolina Wojta, Agnieszka i Anna Piworowicz, Aleksandra i Natalia Majowska, a także Kinga i Karolina Choma. Nie wszystkie dzisiaj wystąpiły, a ta ostatnia w tym sezonie boryka się z kontuzją. Do tego dochodzi Sylwia Janusz, siostra… Marcina Janusza, rozgrywającego Effectora Kielce.

W czwartej odsłonie role się odwróciły, bo to „Sisters team” częściej prowadził – 4:3, 6:4, 6:8, 10:9, 11:13, 12:15, 17:17, 21:19, 23:21 – aż zapewnił sobie dwa meczbole (24:22). Oba obroniła Mastek, po każdym jej uderzeniu Wcześny brał przerwę, jednak po chwili było już 25:24 dla Wisły. Odwróciła rezultat dwiema krótkimi Aga Piworowicz (25:26, po czym zaczęła cieszyć się entuzjastycznie z zawodniczkami i trenerem, ale prędko zreflektowali się, że brakuje im jeszcze jednego „oczka”). Przy 26:26 i ataku po bloku „Białej Gwiazdy” sędziowie nakazali powtórzenie akcji, bo działo się to tak szybko, że nie zdążyli uchwycić, czy piłka dotknęła linii.
Stańko rozwiązała sytuację krótką, Szeląg zwyciężyła w przepychance nad taśmą, 28:26 i tie-break. Był on jednostronnym popisem dynamiki niewysokiej Kraczkiewicz, rozwagi Janusz, wyczucia Karoliny Wojty. 6:0, 6:2, 8:6, 10:3, 14:4, 15:5.

Siostrzany zespół w hali Kampusu Wielickiego poza brązowymi krążkami zdobył prawo występu w ćwierćfinałach mistrzostw Polski. W dniach 26 lutego – 1 marca weźmie udział w turnieju w Dabrowie Górniczej, gdzie najpierw, w podgrupie spotka się z tamtejszym Tauronem Banimex MKS (mistrz Śląska) i ŁKS MG13 Łódź, a drugą podgrupę stworzą: Impel Wrocław (mistrz Dolnego Śląska), Częstochowianka i NTSK Nysa.
Szansę na grę w fazie ćwierćfinałowej ma również Wisła: jeśli zgłosi się na listę rezerwową, jeśli stworzą się wakaty po wycofanych drużynach (uczestników na tym poziomie jest 48) i jeśli zostanie zakwalifikowana do wypełnienia jednego z nich.
Relację z finału można znaleźć TUTAJ, z półfinałów TUTAJ, a z fazy grupowej TUTAJ i TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

Galerię z mistrzostw można zobaczyć TUTAJ.

SANDECJA Nowy Sącz – WISŁA Kraków 3:2 (18:25, 25:23, 25:23, 26:28, 15:5)
Sędziowali: Piotr Kasprzyk (Libiąż) i Adam Kot (Kraków). Widzów: 70.
SANDECJA: M. Wojta, Janusz, K. Wojta, Kraczkiewicz, Olbrycht, Ag. Piworowicz oraz A. Majowska (l), Maciuszek, An. Piworowicz. Trener: Tadeusz Wcześny.
WISŁA: Szelag, Lelek, Stańko, Mastek, Frączek, Petryka-Fijałkiewicz oraz Żądło (l), Wąsik, Ćwiklik. Trener: Iwona Urbańczyk.

Komentowanie zablokowane.