Serwis to trzy Ćwiertnie powodzenia

Rezerwy krakowskiego Hutnika pewnie pokonały Kęczanina, 3:0, umacniając się na pozycji wicelidera grupy 2 trzeciej ligi siatkarzy.

Lesław Ćmikiewicz, znakomity futbolista ery lat 70. i niezgorszy kpiarz, będąc trenerem zwykł mawiać do podopiecznych: „Jeśli nie wiesz, co zrobić z piłką, oddaj ją przeciwnikowi, niech on się martwi”. Początek piątkowego spotkania pokazywał, że tę radę śmiało można brać również poważnie. Hutnicy objęli prowadzenie 5:0 po podaniach Dawida Fremela i niemrawej postawie gości, by za chwilę remisować 5:5 – wystarczyły podania Adriana Puchały, a resztę załatwiali sami, pudłując.
Sięgnęli więc po sukces, posyłając na drugą stronę pociski bez adresu powrotnego. Po asie Daniela Żuchowskiego zrobiło się 11:6, po dwóch asach Wojciecha Daniela – 15:7, a po festiwalu Tomasza Ćwiertni – 22:9. Zaliczył w nim 4 asy, raz dobitkę „na patelni” dostał Michał Pysz, a raz koledzy mieli kontrę z „darmówki”. Aż Tomek znudzony tą monotonią poszukał innego kierunku i wyrzucił w aut. Co nie zmieniło obrotu spraw – 23:12, 25:14.
W drugim secie asów gospodarzy było o połowę mniej, ale zawsze robiły różnicę przy wyrównanym zapisie. Żuchowski ustalał go w ten sposób na 5:3 i 13:10, a Ćwiertnia na 8:6 i 18:14 (tu dołożyły się inne błędy kęczan). Do tego Maciej Jedwabny inteligentnie atakował z lewej flanki (kiwka, plas, zwolnienie ręki), a kiedy wreszcie pofolgował sobie przy dobitce, na tablicy pokazało się 22:17. Jeszcze nadzieję dał kolegom Konrad Nycz, który zza linii końcowej wcelował w ostatnie centymetry placu i drasnął rywala (23:11), ale rozwiał ją dwoma uderzeniami – w tym z sytuacyjnej wystawy „dyszlem” – Daniel.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Zagrywka, zagrywka, zagrywka. Wreszcie weszła! – opiekun miejscowych, Łukasz Przybyła cieszy się, że zafunkcjonował element ćwiczony na treningach. – Tomek Ćwiertnia potrafił „zagotować” po kolei paru przyjmujących.
W trzeciej partii ciągle była ona niezła, choć bez tak spektakularnych efektów. Nie brakło za to humorystycznych zdarzeń. Goście nie wiedzieli, kto ma serwować, nawet podpowiedź sędziowską zrozumieli opacznie, przymierzał się Nycz, aż wziął piłkę w ręce Puchała i… zanotował asa. U miejscowych, po kiepskim odbiorze partnerów, Piotr Fenoszyn musiał rozgrywać z bocznej krawędzi boiska z 5. metra, co też mu nie wyszło, bo wystawa poszybowała po skosie na drugą stronę siatki. Kęczanie zlekceważyli ją, uznając, że wyjdzie na aut, a ta… spadła na linię boczną. – Nie wstydź się! Punkt to punkt – żartobliwie pocieszał podopiecznego Przybyła. A Piotrek po chwili zdobył „oczko” w sposób zaplanowany i błyskotliwy – blokując samotnie wyciągnął prawą ręką pionowo, ale drugą przesunął w lewo i nią skasował atakującego.

4:4, 8:5, 11:9, 15:9, 15:11, 18:11. Po dwie „czapy” rozdali Dawid Banaś i Pysz, a Patryk Waloch, który wcześniej był bohaterem kilku interwencji w defensywie, teraz palcami w wyskoku podrzucił do Ćwiertni, a ten przygrzmocił z pipe’a. Na finiszu przyjezdni odrobili część strat (20:14, 22:17, 23:19), jednak znowu przerwał im Daniel, a potem zepsuli zagrywkę. 24:19, 25:20.
Dla zawodników Kęczanina rekrutujących się z roczników 1997 i 1998 (wiosną zdobyli mistrzostwo województwa juniorów) była to druga porażka w ciągu doby, wszak późnym czwartkowym wieczorem ulegli na własnym parkiecie Kłosowi Olkusz, 1:3. – Wątpię, żeby brak siły miał tu znaczenie. To raczej konsekwencji brakło, zdecydowania. Najpierw nie możemy nic przyjąć, a potem przyjmujemy ciosy bez problemu – analizuje szkoleniowiec gości, Ireneusz Sidło. – Ci chłopcy są ciągle juniorami i trzecia liga sporo im daje, bo w swojej kategorii wiekowej mają mało meczów. Niektórzy zostali też poprzestawiani na pozycjach. Teraz coś musi „zatrybić”.
Nowohuckiej ekipie z trybuny kibicował Tomasz Gargula, leczący kontuzję kostki skręconej niedawno podczas campu kadry narodowej 15-latków.
PAWEŁ FLESZAR

HUTNIK II DOBRY WYNIK Kraków – KĘCZANIN Kęty 3:0 (25:14, 25:21, 25:20)
Sędziowali: Piotr Sobieraj i Andrzej Sobieraj. Widzów: 20.
HDW: Fremel, Jedwabny, Żuchowski, Daniel, Ćwiertnia, Pysz oraz Waloch (l), Pawelec, Walenciak, Fenoszyn, Kołodziej. Trener: Łukasz Przybyła.
KĘCZANIN: Szłapa, Puchała, Kowalczyk, K. Banaś, D. Banaś, Krupa oraz Przybycień (l), Dźwigoń (l), Wątroba, Kalinicz, Nycz. Trener: Ireneusz Sidło.

Komentowanie zablokowane.