Sezon rezerwowych

Jeśli spojrzy się na ten film z przymrużeniem oka, przez szparę można zobaczyć zabawną komedię, ze sporą porcją bezpretensjonalnego – co nie znaczy, że idiotycznego – humoru.

Intryga zasadza się na rozwiązaniu, na które nie zdobyłby się pewnie nawet niezapomniany Jesus Gil z Atletico Madryt. Zawodnicy żądają podwyżek, właściciel klubu nie chce ich dać, więc ci zaczynają strajk. No to on wpada na szatański pomysł, jak im dopiec – stworzy nową drużynę, swoistych „łamistrajków”. Zatrudnia starego trenera, który ostatnio miał kontakt wyczynem w latach 80., a ten rekrutuje skład wśród zawodników „wyplutych” przez ligę, plątających się gdzieś.
Mowa o futbolu amerykańskim, najbardziej fizycznej grze świata (no, może obok spokrewnionej z nim rugby), więc taki zabieg jest nierealistyczny. Za to stwarza nieograniczone pole dla komizmu słownego („- Przecież on nie grał od lat. – To znaczy, że jest wypoczęty”), a przede wszystkim – komizmu postaci i sytuacyjnego.

Jeden skrzydłowy jest głuchoniemy (ale dzięki temu na pewno nie wyleci z boiska za wrzaski), drugi nie łapie piłki (właściwie to nic nie łapie). Na obronę znaleziono zapaśnika sumo, któremu koszulka nie zakrywa brzucha. Natomiast do ataku przyszedł facet, który nawet występował kiedyś w Minnesocie, ale pobił policjantów i trafił do więzienia. Tutaj będzie grał w ramach 5-tygodniowego próbnego zwolnienia.
Najbardziej kompetentnym futbolistą jest quarterback, który niegdyś świetnie się zapowiadał, lecz poniósł klęskę podczas finałów uniwersyteckich, załamał się i wycofał. Mieszka na łodzi, z dala od ludzi, utrzymuje się z czyszczenia innych łodzi.
Ta ekipa jest bezkonkurencyjna podczas bójki w barze, a jak poradzi sobie na placu warto zobaczyć na ekranie. Pamiętając, że Amerykanie są mistrzami filmów sportowych i nawet z takiego materiału potrafią stworzyć coś zajmującego, a chwilami nawet poruszającego.

Przede wszystkim jednak – śmiesznego.
Równolegle prowadzony jest casting do zespołu cheerleaderek.
– Tańczyłaś w musicalu „Cats”?
– Nie, w „Pussycat”, to taki klub.
– W jakim stylu tańczysz?
– Nie wiem. Taniec na udach to styl?

Trenera gra Gene Hackman, który jednak niezbyt dobrze czuje się w komediowym repertuarze, z jakby kurczowym i niepewnym uśmiechem na twarzy. Za to ma w filmografii główną rolę w najlepszym obrazie sportowym, jaki kiedykolwiek nakręcono – „Mistrzowskim rzucie”. Można o nim przeczytać TUTAJ, a obejrzeć go wręcz należy.
Utalentowanym, ale zagubionym rozgrywającym jest Keanu Reeves, również mający na koncie inną sportową, lecz dużo poważniejszą rolę – w „Hardball”, o którym pisaliśmy TUTAJ.
Trzeci człowiek ze znanym nazwiskiem związany z „Sezonem rezerwowych” to David Bowie. Nie pojawia się tu jednak osobiście, ani nawet jego głos, a tylko jego piosenka „Heroes”. Leci ona w finale filmu, ale o tym, że „The Wallflowers” wykonali ją z większą energią, niż w oryginale można przekonać się od razu – TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

SEZON REZERWOWYCH. Tytuł oryginalny: The Replacements. Produkcja: USA. Rok: 2000. Reżyseria: Howard Deutch. Scenariusz: Vince McKewin. Zdjęcia: Tak Fujimoto. Muzyka: John Debney. Obsada: Keanu Reeves, Gene Hackman, Brooke Langton, Orlando Jones, Faizon Love, Michael Taliferro, Ace Yonamine, Jon Favreau, Rhys Ifans.
*stopka na podstawie filmweb.pl

Komentowanie zablokowane.