Siatkarskie pożegnanie „starej budy”

Bbliski dopięcia składu na nowy sezon jest MKS MOS Wieliczka, który prowadzi jeszcze rozmowy ze skrzydłowymi Martą Lach i Eweliną Warzechą oraz kilkoma juniorkami. Przed wakacjami siatkarki z Miasta Soli czeka jeszcze turniej rangi mistrzostw Polski.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Prezes klubu, Jerzy Janeczek doszedł do porozumienia z Armaturą Kraków w sprawie przejścia Alicji Nabielec, 21-latki, która występowała na różnych pozycjach, a w MKS MOS wróci na pierwotną – środkowej. Z kolei na skrzydło powędruje ambitna Katarzyna Świeży, która na środku notowała bardzo dobre występy w play out, lecz na tę pozycję jest nieco za niska. – Na treningach ćwiczyła jako przyjmująca i robi szybkie postępy – ocenia trener zespołu, Grzegorz Stareńczak.
Pozostanie zadeklarowała Marta Urbuś, do tego samego działacze namawiają drugą z zawodniczek, które zimą odmieniły zespół – Martę Lach (Stareńczak: „Chcielibyśmy, żeby pomagała nam od czasu do czasu„). Nie wiadomo też, co postanowi Julia Sapalska, utalentowana juniorka wypożyczona z krakowskiej Wisły.

Do wielickiej drużyny przymierzana jest wysoka (185 cm) skrzydłowa z rocznika 1991, Ewelina Warzecha. Jest wolną zawodniczką, bo kiedyś została przerejestrowana z macierzystego Piasta Szczecin do tamtejszej Osiemnastki. W 2010 roku na sezon trafiła do Wisły, a poprzedni spędziła znowu w Piaście. Do Krakowa ciągną ją również rozpoczęte na Uniwersytecie Jagiellońskim studia na kierunku: ukrainistyka (jej sylwetkę można znaleźć TUTAJ).
Dwie zdolne siatkarki zgłosiły też akces do grup młodzieżowych klubu. Pierwsza to środkowa z Dobrego Wyniku Kraków, Aleksandra Stanecka, która przez jakiś czas była nawet w kadrze województwa na ogólnopolską olimpiadę młodzieży, gdzie wiodący jest teraz jej rocznik – 1996. Druga to libero krakowskiego Salosu, urodzona w 1995 r. Weronika Olipra, która w trakcie minionego sezonu zrezygnowała z gry, ale dwa lata temu zdobyła z tym zespołem brązowy medal mistrzostw Polski młodziczek. – Zobaczymy jak się to potoczy, nie chodzi nam o wyciąganie dziewczyn z innych klubów – zastrzega szkoleniowiec MKS MOS. – Te zgłosiły się same i na pewno byłyby dla nas dobrym nabytkiem, ale musi być też wola tamtych klubów, żeby nie czuły się poszkodowane.

W najbliższy weekend zespół wybiera się na trzy dni do Krynicy. – To coś pomiędzy mini-zgrupowaniem regeneracyjnym, a wycieczką w nagrodę za utrzymanie w II lidze – wyjaśnia Stareńczak. – Posiedzimy na basenie, pogramy w siatkę, pospacerujemy, pokibicujemy Euro przed telewizorem.
Zgoła nierelaksowo będzie za to tydzień później, 15-17 czerwca, kiedy gros zawodniczek MKS MOS wystąpi w ogólnopolskim finale Licealiady, reprezentując I LO im. Jana Matejki. W marcowym finale wojewódzkim uległy III LO z Krakowa, ale wezmą udział w turnieju jako organizator – już drugi rok z rzędu odbędzie się on na trzech boiskach hali „Solne Miasto”.
Kilka z nich, maturzystek, w ten sposób pożegna się ze „starą budą”, będą także bronić trzeciej lokaty sprzed roku, ale konkurencja szykuje się silna. Sporo szkół – choćby z Rzeszowa, Mysłowic, Bydgoszczy, Sulechowa, Gdańska, Opola, Polic, Świdnicy – ma w składzie dobre siatkarki II-ligowe. Dotyczy to również wspomnianego III LO, gdzie grają dziewczyny z Pogoni Proszowice i – niegdyś – Wisły. – To powinien być bardzo ciekawy turniej, na dobrym poziomie – podsumowuje Grzegorz Stareńczak.
PAWEŁ FLESZAR

Skomentuj