Siatkówka dla cierpliwych

W konfrontacji rozpoczętej i zakończonej o nietypowej porze siatkarki Wisły Kraków pokonały w hali przy Reymonta SMS Sosnowiec, 3:1, awansując na 7. miejsce w tabeli I ligi.
Ponadgodzinny poślizg wziął się ze… zbyt mocnego hamowania. Po prawej stronie każdego z boisk został na powierzchni klej z reklam sponsora koszykarek, przez co zawodniczki czepiały się parkietu. Nie pomogło zużycie kilkulitrowej butli rozpuszczalnika, powodzenie przyniósł dopiero pomysł przyklejenia w tym miejscu innych reklam, a na nich – czerwonych linii, wyznaczających kraniec placu. Fair zachowała się ekipa Szkoły Mistrzostwa Sportowego, godząc się na rozpoczęcie spotkania po godzinie 20. – Jesteśmy w tej lidze, żeby się uczyć grać, a nie kombinować. Poza tym nawet przełożyć nie było już na kiedy, bo w najbliższych dwóch tygodniach mamy cztery mecze, a potem dziewczyny rozjeżdżają się do macierzystych klubów na juniorskie mistrzostwa województw – opowiada trener sosnowiczanek, Grzegorz Kosatka.
Zresztą spotkanie zostało już raz przełożone – z soboty na poniedziałek, bo jego podopieczne uczestniczyły w odbywającej się w Spale studniówce, jako towarzystwo maturzystów z tamtejszej SMS.

Całkiem nieźle bawiły się również dzisiaj, w pierwszej partii – zwłaszcza Paulina Bałdyga: to kiwką, to blokiem, to asem. A przede wszystkim kierowała akcjami, które przynosiły jej drużynie prowadzenie 3:0, 5:2, 9:6, 15:10, 17:12. Dobrą zmianę dała jednak Magdalena Tyrańska, zaliczając serię trudnych serwisów, na siatce dobrze spisywały się Edyta Rzenno i Sandra Biernatek. 16:17, 19:19, po dwa ciosy wymieniły Kornelia Moskwa (ze środka) i Magda Żochowska (z prawego skrzydła), a potem wiślaczki przeskoczyły z 21:23 do 24:23 (m.in. plas Biernatek z 6 metrów i as „Żosi”).
Ekipa gości obroniła jednak dwa setbole, potem miała dwa własne (25:26 po ścięciu w głęboki skos Kingi Stronias i 26:27 po dobitce Moskwy). Aż wreszcie Kornelia, najrówniejsza dzisiaj siatkarka SMS, pokazała kolejne swoje firmowe wejście w pierwsze tempo, a Malwina Smarzek po długiej wymianie obiła ręce gospodyń. 27:29.

Drugiej odsłony prawie nie było, gdyż Magda Tyrańska w dziewięciu podaniach zaksięgowała trzy asy, obejrzała też kilka udanych kontr koleżanek i zepsutych – „Szkoły”. 11:1, 12:2, 12:5, 14:6, a od 15:6 poszła za linię końcową Biernatek, natomiast przeciwniczki niemal wszystkie – nieźle przyjęte – piłki posłały w aut bądź taśmę.
Przewaga „Białej Gwiazdy”, choć nie tak spektakularna, trwała w następnej części – 4:1, 7:3, 10:6. Juniorki doszły na 11:10, ale choć podbijały mocne strzały miejscowych, to nie radziły sobie z lekkimi, a także nie potrafiły rozwinąć się w ataku, nękane skrótami serwisowymi w pas trzech metrów za siatką. – To się nazywa taktyczna siatkówka, którą ja lubię nazywać też „memłaniem”. Plasy, kiwki, skróty – wszystkie te elementy zdały egzamin w Mysłowicach, gdzie zwyciężyliśmy 3:0, więc zastosowaliśmy je i dzisiaj – uśmiecha się Tomasz Klocek, trener Wisły, która zachowywała bezpieczną różnicę, 15:10, 17:11, 18:14, 21:14, 22:16, 24:16, 25:17.

Cierpliwi, którzy poczekali na rozpoczęcie meczu i dotrwali do jego zakończenia (trudno przypomnieć sobie sytuację, żeby w ostatnich dwóch dekadach – niezależnie czy w II lidze, czy w ekstraklasie – wiślaczki schodziły z boiska niemal o 21.40) zobaczyli jeszcze trochę walki. Wprawdzie Rzenno ścięciami ze środka i kąśliwymi zagrywkami parła do jak najszybszego finału (3:0, 8:6), ale Smarzek wcale się do domu nie śpieszyło. Biła z wyskoku zza linii końcowej, jej koleżanki załatwiały resztę z przodu i tak obróciły licznik na 8:13, a miały jeszcze w górze kolejną piłkę, którą zmarnowały.
Po chwili było 12:13, Edyta – tym razem blokiem – podjęła przerwane dzieło (19:15). Krakowianki sporo też broniły, wskutek czego po interwencji Tyrańskiej piłka wpadła w pole „Szkoły”, a jej zawodniczki znowu zaliczyły parę autów. 21:16, 23:17, 25:18.

Jutro zapowiada się znaczący dzień dla SMS, bo do w miarę normalnych zajęć (z uderzaniem prawą ręką) ma wrócić jedna z liderek juniorskiej reprezentacji, Magdalena Damaske, która praktycznie od początku jesieni borykała się z poważnym urazem barku. – Na ligę wpuściłem ją tylko jako libero, żeby poczuła trochę atmosfery. Przez cztery miesiące ćwiczyliśmy za to przyjęcie, więc może ten okres nie okaże się zupełnie stracony – ma nadzieję Kosatka.
Liczy, że w przyszłym tygodniu podejmą treningi inne skrzydłowe, wyłączone od ferii świątecznych, Klaudia Grzelak i Karolina Piśla.
Z konieczności, jakiś czas temu, przestawił na przyjęcie dotychczasową atakującą, Malwinę Smarzek. – Gdy tamte się wyleczą, pewnie jeszcze pogra na ataku, ale obecna pozycja jest jej przyszłością. Dosyć pewny odbiór przy takich parametrach i zasięgu, to wielka wartość – uważa szkoleniowiec. Po opisywanym na wstępie okresie wypełniania zobowiązań ligowych i klubowych zacznie przygotowania do eliminacji mistrzostw Europy juniorek, które w kwietniu zostaną rozegrane we Włoszech.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – SMS Sosnowiec 3:1 (27:29, 25:6, 25:17, 25:18)
Sędziowali: Anna Banaś i Paweł Zajc (Radom). Widzów: 80.
WISŁA: Kuskowska 1 pkt, Biernatek 13, Mysiak 4, Żochowska 16, Gądek, Rzenno 19 oraz Borek (l), Tyrańska 11, Postrożny. Trener: Tomasz Klocek.
SMS: Bałdyga 5, Stronias 8, Moskwa 11, Antosiewicz 9, Smarzek 15, Śmieszek 2 oraz Pasiut (l), Nowakowska, Pacak 2, Krzeszewska, Wańczyk 1, Trocińska 1. Trener: Grzegorz Kosatka.

Komentowanie zablokowane.