Siedemnaście mgnień przyszłej wiosny

W bardzo ciekawym finale XV Mistrzostw Podkarpacia Koszykarzy Miasto Szkła Krosno pokonało gospodarzy turnieju, Sokoła Łańcut, 90:81, odrabiając 15-punktową stratę z drugiej kwarty i przypuszczając decydujący szturm w czwartej.

Niezależnie, ile razy powtórzyłoby się i jak odmieniło frazy „sparing” i „turniej towarzyski”, chyba trudno byłoby przekonać większość zawodników, trenerów i kibiców obu drużyn, że to obniża rangę ich własnej konfrontacji. Od pierwszych minut zaczęła się twarda walka na granicy faulu (lub poza nią). Inicjatywę mieli łańcucianie – 2:0, 6:3, 11:10, 15:12, 22:15, 25:18 – którzy pięciokrotnie wcelowali z półdystansu, najczęściej ze środkowego korytarza. Świetne wejście zaliczył Przemysław Wrona, witając się „trójką” i dwukrotnie odnajdując pod koszem. Goście zbilansowali to częściowo kilkoma akcjami 2+1, a dwa rzuty Bartosza Czerwonki za trzy wyrównali Dariusz Oczkowicz i Filip Małgorzaciak.
Za to na natarcie Rafała Kulikowskiego pod swoją deskę krośnianie nie mieli już odpowiedzi. W drugiej kwarcie zdobył sześć „oczek” z rzędu, najefektowniejsze – wbiegając z obwodu i płynnie przechodząc od zbiórki do dobitki. 37:24 i zaraz 39:24, a miejscowi dotąd sporymi fragmentami kontrolowali sytuację po obu stronach parkietu.
Wówczas nastąpił pierwszy kluczowy moment spotkania, bo w ciągu niespełna trzech minut przyjezdni zniwelowali ponad 2/3 z tej różnicy. „Go! Go! Go!” albo „Tempo! Tempo spada, szybciej!” – popędzał już wcześniej prowadzący ich Michał Baran, a wtedy – rozkładając zdobycze pomiędzy wszystkich obecnych na parkiecie (do przerwy najskuteczniejszy był u nich Oczkowicz: 10 pkt.) – zbliżyli się na 42:38.

Jedną z cech rywalizacji łańcucko-krośnieńskiej jest falowanie wyników na przestrzeni serii play off, spotkań, kwart. A dzisiejsza trzecia była dla tego zjawiska charakterystyczna – 44:38, 46:43, 48:43, 48:47, 55:47, 64:56, 64:60. To Patryk Pełka „kłuł” odchodząc daleko, a zaraz wsadem przypominał, że jest nominalnym podkoszowym, to Krzysztof Jakóbczyk sam wygrał fragment 7:0, pięć punktów zdobywając w jednej akcji (najpierw „3”, a potem dwa w ponowieniu, po faulu).
Tuż przed syreną zza linii 6,75 m wcelował Tomasz Fortuna, w trakcie przerwy zaś wściekły trener krzyczał na Przemysława Galewskiego. A ten czwartą odsłonę zainaugurował „trójką” i zaraz odnalazł się pod deską. – Najwyraźniej reprymenda dobrze na niego działa – uśmiechał się później Baran.
Bezbarwny w pierwszej połowie Dariusz Wyka stopniowo stawał się najjaśniejszą postacią na placu – ściągał piłki pod własną tablicą i donosił je do „sita” pod przeciwną. Tak, po 27 minutach prowadzenia Sokoła, wyrównał na 67:67, a wsadem dał swoje drużynie drugie prowadzenie – 72:70 – w tym meczu (po 3:2 na samym początku). – Mieliśmy duże problemy z obroną pick’n’rolla, to jest do poprawy. Poza tym oni trafiali z otwartych pozycji, co nam się nie udawało – analizował potem szkoleniowiec gospodarzy, Dariusz Kaszowski. – Generalnie, defensywa szwankowała; nie możemy sobie pozwolić na tracenie 90 punktów we własnej hali, nawet z tak silnym zespołem.
Na finiszu jego podopiecznym nadzieję dawały rzuty za trzy: Jerzego Koszuty (na 73:74) i dwa Czerwonki (drugi na 81:86), ale krośnianie za bardzo się rozpędzili. Małgorzaciak, wybrany później MVP, prostował rękę jak na ćwiczeniach, a w ostatnich 30 sekundach Oczkowicz zaliczył dwa osobiste i przechwyt, po którym Pełka zamknął konfrontację wsadem. 81:90. – Długo nie mogliśmy złapać swojego rytmu w ataku, ale po przerwie graliśmy fajny basket – skwitował opiekun zwycięzców.

Sokół bronił tytułu Mistrza Podkarpacia; w ciągu czternastu dotychczasowych edycji zebrał ich zresztą najwięcej w województwie. – Ostatni był szósty, a przy poprzednim dostaliśmy puchar na własność, bo regulamin stwierdzał, że przysługuje to albo za trzy mistrzostwa z rzędu albo za pięć w ogóle – wspomina Kaszowski.
Według Barana, dla jego klubu to drugi triumf w historii. W tegorocznym okresie przygotowawczym nie poniósł jeszcze porażki. – Kto wygrywa turnieje, ten w lidze nie istnieje – tryskając humorem przytacza rymowankę. – Pasowałoby jakiś sparing przegrać.
– Gdzie planuje pan to zrobić?
– Jedziemy do Lublina, może tam się uda – żartuje.
Sokół natomiast zostaje w Łańcucie, gdzie już w najbliższą środę i czwartek będzie gościł pierwszoligowe rezerwy Rosy Radom oraz drugoligowe: AGH Kraków i Gimbaskets Przemyśl. Program turnieju można znaleźć pod tekstem, podobnie jak statystyki meczów o 3. i 5. lokatę XV Mistrzostw Podkarpacia.

Poza pewnym prestiżem ten turniej daje przetarcie przed ligą, ale i jej swoistą zajawkę.W niedzielne wrześniowe popołudnie niejedną odsłoną pokazał, że wiosna może być fascynująca. Do Miasta Szkła wrócą kontuzjowani Jakub Dłuski i Krzysztof Krajniewski, których brak podkreślał ich trener. Oba zespoły mają też rezerwy, jeśli chodzi o dyspozycję niektórych zawodników, czy optymalne miejsce na boisku innych. W sezonie zasadniczym na pewno zmierzą się dwukrotnie, ale jest prawdopodobne, że spotkają się również w ważnej fazie play off.
– Chyba nie chciałbym tego – zwierza się Michał Baran. – Mam jeszcze w pamięci przegrany półfinał, który bardzo bolał. Do dzisiaj powtarzam, że to był przedwczesny finał, bo wzięły w nim udział dwa zespoły prezentujące najlepszy basket.
– No to może teraz w finale?
– Jak będzie trzeba, to zagramy z Łańcutem w finale…
PAWEŁ FLESZAR

Relację z pierwszego dnia mistrzostw można przeczytać TUTAJ, a z drugiego – TUTAJ.

o 1. miejsce:
SOKÓŁ Łańcut – MIASTO SZKŁA Krosno 81:90 (25:18, 17:20, 25:22, 14:30)
Sędziowali: Damian Myszka, Damian Kuziora, Michał Szybisty. Widzów: 350.
SOKÓŁ: Jakóbczyk 15 (1×3), Kulikowski 14 (1×3), Koszuta 13 (1×3), Fortuna 6 (1×3), Klima 3 oraz Czerwonka 14 (4×3), Wrona 11 (1×3), Pisarczyk 3, Pławucki 1, Balawender. Trener: Dariusz Kaszowski.
MIASTO SZKŁA: Pełka 17 (2×3), Wyka 16, Oczkowicz 12 (1×3), Bręk 9, Rduch 8 (1×3) oraz Małgorzaciak 17 (4×3), Galewski 9 (1×3), Baran 2. Trener: Michał Baran.

o 3. miejsce:
meritumkredyt POGOŃ Prudnik – SIARKA Tarnobrzeg 84:76 (26:17, 21:20, 18:14, 19:25)
Sędziowali: Krzysztof Sokulski, Marcin Wajgiel, Szybisty.
POGOŃ: Bogdanowicz 16, Nowakowski 8, Mordzak 6, Leszczyński 2, Cichoń 2 oraz Stalicki 13, Madziar 11, Bodziński 9, Chmielarz 8, Kasiński 5, Moczulski 4. Trener: Tomasz Michalak.
SIARKA: Młynarski 23, Patoka 23, Zalewski 21, Pandura 7, Rycerz oraz Wolski 2. Trener: Zbigniew Pyszniak.

o 5. miejsce:
STAL Stalowa Wola – GIMBASKETS Przemyśl 73:63 (24:18, 21:18, 16:20, 12:7)
Sędziowali: Myszka, Kuziora, Sokulski.
STAL: Konieczny 19, Pietras 13, Chamera 12, Łabuda 7, Wojtanowicz 2 oraz Czopor 7, Pawlus 6, Szwedo 5, Nowak 2, Karlik. Trener: Bogdan Pamuła.
GIMBASKETS: Płocica 17, Mikołajko 14, K. Majka 6, Krzywdziński 5, Dratwa 1 oraz Szubart 13, Reichert 3, Siwak 2, Strzępek 2, W. Majka. Trener: Maciej Milan.

Program turnieju kontrolnego w Łańcucie
środa, 16 września
g. 16: ACK UTH Rosa Radom – Gimbaskets Przemyśl
g. 18: Sokół – AGH Kraków
czwartek, 17 września
g. 16: AGH – Gimbaskets
g. 18: Sokół – Rosa
* wszystkie mecze w hali MOSiR przy ul. Armii Krajowej 57

Komentowanie zablokowane.