Siostra to coś więcej niż przyjaciółka

Siatkarki Trefla Proximy zdemolowały w Krakowie, 3:0 (25:20, 25:10, 25:20), MKS Dąbrowa Górnicza i zajęły dziewiąte miejsce na półmetku sezonu zasadniczego ekstraklasy.

Od początku niszczyły rywalki w sposób planowy i konsekwentny: serwisem na przecięcie stref „pięć” i „sześć” oraz kontrami po wybloku i/lub obronie. Kiedy jedną z nich Zsuzsanna Talas skończyła efektownym uderzeniem drugiej piłki lewą ręką – na tablicy świeciło się 10:3. Potem jeszcze 12:5, gdy przyjezdne zdołały rozwinąć się w ataku. Trzykrotnie jednak, dochodząc na odległość 3 pkt, zepsuły zagrywkę, a po raz czwarty dopuściły się tego przy stanie 19:17. Justyna Łukasik poprawiła z obejścia (21:17), a jej siostra Martyna w trudnej sytuacji mądrze zahaczyła dolatujący blok, sprawnie kierując piłkę nadgarstkiem (23:18). Kiedy przyłożyła już ostro z II linii, zrobiło się 24:19, a całość zwieńczyła Daria Paszek.
Z 25 „oczek” Proximy 5 stanowiły błędy ekipy gości, a z pozostałych 20 aż 13 zdobyły panny Łukasik: 8 – Martyna, a 5 – Justyna, która zanotowała 100% skuteczności na krótkiej.
Ta pierwsza po raz drugi w sezonie wyszła w podstawowym składzie i zaliczyła drugi bardzo udany występ z rzędu… – Stanie w kwadracie rezerwowych nie pozbawiło mnie pewności siebie i wiary w umiejętności, bo regularnie ćwiczyłam z koleżankami na treningach, a w trakcie meczów mogłam sobie spokojnie popatrzeć z boku i wyciągnąć wnioski – rezolutnie tłumaczy 18-latka.
– I jaki był najważniejszy wniosek?
– Na mojej pozycji należy podejmować ryzyko.
Dzisiaj Martyna żyła w zgodzie z powyższą refleksją; w drugiej partii znowu zdobyła 8 pkt, a po jej trzech ścięciach z rzędu wynik brzmiał 13:6. Bloki Eweliny Brzezińskiej i Talas powiększały przewagę do 19:8 i 21:9, a ostatnie akcje dąbrowianki oddały same. W całym secie popełniły 12 błędów…

Za to na trzeciego, po dziesięciominutowej przerwie, wyszły „nabuzowane”, mocno się wzajemnie mobilizowały okrzykami i gestami zaciśniętych pięści. Z 4:2 odwróciły rezultat na 4:5 – pierwsze swoje prowadzenie w sobotnie popołudnie. Pociągnęła je wtedy zbiciami z prawego skrzydła Aljona Martiniuc, po czym pałeczkę przejęła od niej na lewej flance Sanja Trivunović.
Było nawet 5:9, 9:13, a potem jeszcze – po 14:14 – 14:16 i 15:18, ale coraz częściej ogień, z którym zaczęły, przeradzał się w błędne ogniki na bagnach. Tu kilkumetrowy suw lądujący na siatce, tam jej dotknięcie, gdzie indziej atak w aut, a przede wszystkim – seria pomyłek w odbiorze podań Brzezińskiej, J. Łukasik i Aleksandry Szymańskiej. 18:18, 24:19, 25:20, Martyna zaś prezentowała się w skali od bardzo dobrze po świetnie. Znowu odmierzyła 8 punktów, osiągnęła finalną skuteczność 51% procent, po czym została wybrana MVP całego spotkania.

Justyna jest o sześć lat starsza, więc początkowo siostra szła jej śladem. Najpierw do osiedlowego klubu, Jasieniaka Gdańsk („Rocznik Justyny był chyba pierwszym w jego historii” – zaznacza Martyna, pozdrawiając swoją tamtejszą trenerkę, Iwonę Wilkowską), a stamtąd do jednej z najlepszych w kraju szkół młodzieżowej siatkówki żeńskiej – Gedani. Od pewnego czasu walczą ramię przy ramieniu: wcześniej w Treflu Sopot, a teraz w Treflu Proximie. – Jak się gra z siostrą? Zawsze mogę na nią liczyć, że mi pomoże, podpowie, oceni – zwierza się młodsza. – To działa w obie strony, ale ona może mi więcej dać, bo ma większe doświadczenie, więcej widzi. Czy dodatkowo martwimy się nie tylko własnymi pomyłkami, ale i siostry? Owszem, jest stres, ale tutaj, po wyjściu na parkiet, trzeba już skupić się na sobie.
Symboliczne dla siostrzanej współpracy na parkiecie były dwie wymiany. W jednej przeciwniczki próbowały przedostać się środkiem, gdzie przyhamowała je starsza, ponowiły więc akcję lewą stroną, a tam młodsza skasowała je „czapą”. Innym razem Talas wyasekurowała się przytomnie, ale wyłączyło ją to z rozegrania, wobec czego Justyna przebiegła najdłuższy możliwy dystans na boisku, po przekątnej (była po wykonaniu serwisu z lewego rogu) i „dyszlem” podrzuciła piłkę do Martyny na II linię, a ta „pozamiatała”.
Latem ubiegłego roku wspólnie przejechały całą Polskę, razem mieszkają w Krakowie. Justyna wydaje się naturalną przywódczynią duetu, nie tylko ze względu na wiek, ale rzucającą się w oczy różnicę w ekspansywności i otwartości. – Nie ma przywódcy, staramy się ustalać różne sprawy na zasadzie kompromisu – przekonuje Martyna, zachowująca pokerową twarz zarówno na boisku, jak i podczas rozmowy. – A gdyby nas dokładniej poznać, przekonałby się pan, że obie jesteśmy jednakowo żywiołowe.
– A kto bardziej lubi słodycze i zje większą część tortu, który dostałaś jako nagrodę dla MVP?
– Tu też nie ma różnic…

W przyszłą sobotę, 20 stycznia, Trefl Proxima podejmie lidera Ligi Siatkówki Kobiet, ŁKS Łódź. Konfrontacja w hali na „Suchych Stawach” rozpocznie się o g. 14.45 i będzie transmitowana przez Polsat Sport. Powinna w niej wystąpić pozyskana niedawno (w miejsce Kingi Hatali, która odeszła do Budowlanych Toruń) konkurentka Martyny – Rebecca Pavan. Dzisiaj kanadyjska atakująca była tylko widzem.
Brakuje jeszcze potwierdzenia w jednej i drugiej federacji. Nawet pan sobie nie wyobraża, jak wiele najróżniejszych zgód jest potrzebne. Tydzień czasu okazało się na to za mało – wyjaśnia Joanna Mirek, menedżer krakowskiej ekipy.
PAWEŁ FLESZAR

TREFL PROXIMA Kraków – MKS Dąbrowa Górnicza 3:0 (25:20, 25:10, 25:20)
Sędziowali: Damian Lic (Rzeszów) i Grzegorz Janusz (Jasło). Widzów: 300.
PROXIMA: Talas 3 pkt, Paszek 4, Clement 1, M. Łukasik 24, Brzezińska 9, J. Łukasik 8 oraz Kulig (l), Szymańska 1. Trener: Alessandro Chiappini.
MKS: Tobiasz 2, Trivunović 10, Perlińska 2, Martiniuc 11, Polak 6, Purchartova 5 oraz Drabek (l), Michalewicz, Lipska, Ciesiulewicz. Trener: Andrzej Stelmach.

Pozostałe wyniki i tabelę Ligi Siatkówki Kobiet można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.