Skrzydłowy łapie trzy sroki za ogon

Kapitan AGH AZS Kraków, Patryk Łaba wraca w rodzinne strony i będzie walczył o I ligę siatkarzy w barwach TSV Cellfast Sanok.
– Była rozmowa o ewentualnym pozostaniu w AGH, ale już na pierwszym spotkaniu stwierdziłem, że odchodzę, bo chcę zmienić otoczenie – opowiada 24-letni przyjmujący. – Wiadomo, jaki miałem sezon po kontuzji, ofert nie było zbyt dużo, za to działaczom z Sanoka zależało na moim przyjściu, byli bardzo konkretni. Kiedy w środowisku rozeszło się, że mogę tam trafić, nagle pojawiło się kilka pierwszoligowych propozycji: z Wrześni, Suwałk, Kęt. Nie chciałem jednak już zmieniać postanowień. Wydrukowałem kontrakt, podpisałem, zeskanowałem, wysłałem. Jestem ich.

Do Krakowa przyjechał po maturze, w 2010 roku. W pierwszym sezonie utrzymali się wraz z Politechniką Krakowską w II lidze, co było sporym osiągnięciem. Wtedy jeszcze występował na pozycji prawoskrzydłowego, a kiedy trafił do I-ligowego MCKiS Energetyka Jaworzno, Sławomir Gerymski przestawił go na lewą flankę. Od 2012 roku grał w AGH, w II, a potem w I lidze, długo był liderem zespołu.
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy musiał jednak znacząco zredukować oczekiwania. Po zakończeniu sezonu 2013/14 pojawiło się realne zainteresowanie ekstraklasowego Effectora Kielce. Poważny uraz kolana zniszczył te nadzieje. Dzięki własnemu zaangażowaniu rekordowo szybko doszedł do zdrowia, bo pierwszy mecz zagrał siedem miesięcy po zerwaniu więzadeł. Forma kazała jednak dłużej na siebie czekać.
Kontrakt w II lidze może być postrzegany jak krok w tył, ale może oznaczać mocniejsze odbicie do przodu. Sanoczanie mają wielkie ambicje. Myśleli o kupnie miejsca na zapleczu ekstraklasy od Kęczanina, ale w klubie z Kęt zapadła decyzja, że postara się o zgromadzenie budżetu i start w rozgrywkach (pisaliśmy o tym TUTAJ). W tej sytuacji TSV Cellfast chce przebyć tę drogę samodzielnie, buduje bardzo silny skład. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, poza Łabą do drużyny Piotra Podpory może trafić jeszcze kilku zawodników z I-ligowym doświadczeniem. – Cel jest postawiony jasno: tylko awans – mówi Patryk.

Jesienią zwierzał się, że kontuzja przyniosła sporo refleksji o sensie sportowej kariery. Widać, że stara się zabezpieczyć ją za pomocą kilku odskoczni. Zimą uzyskał dyplom inżyniera na Akademii Górniczo-Hutniczej, a od kilku tygodni rozwija w Jaśle własną firmę, Stal-Construct. Co ciekawe, działa ona w branży przemysłowej, ale jej korzenie tkwią w siatkówce.
– Dwa lata temu uruchomiłem działalność gospodarczą, bo poradzono mi, że tak będzie wygodniej zawierać kontrakt z klubem; wielu zawodników podpisuje umowy na prowadzenie usług marketingowych – wyjaśnia Patryk. – Wkrótce okazało się, że to dobry sposób w ekstraklasie, ale w realiach I-ligowych coś takiego jest nieopłacalne. Już wcześniej jednak tato doradził mi, żeby wpisać też inne rodzaje działalności. No i później rozwinęło się to prężnie właśnie w tamtych kierunkach.
Tata, Jerzy Łaba, notabene były siatkarz Resovii i Karpat Krosno, zajmował się firmą pod nieobecność syna. Teraz już Patryk będzie doglądał jej samodzielnie, także podczas występów w nieodległym Sanoku. – Zaczynaliśmy od dystrybucji gazów spawalniczych, teraz wchodzimy też na nowe tereny i całkiem fajnie to wygląda – cieszy się.

On sam wraca również na teren edukacji. Dostał się na dwuletnie studia magisterskie w rzeszowskiej Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania. Zajęcia na kierunku International Management są prowadzone w języku angielskim. – Czy czuję się pewnie w tym języku? Nie mam problemów, już wcześniej zrobiłem certyfikat FCE – przekonuje.
Bazą wypadową ma być właśnie Rzeszów, zresztą już w minionym sezonie mieszkała tam większość drużyny, podróżująca wspólnym busem na treningi i wracająca wieczorem. Studia są dziennie, ale od kolegów Patryk dowiedział się, że uczelnia jest elastyczna przy układaniu terminów zajęć. A jeszcze bliżej niż do Rzeszowa będzie miał z Sanoka do Jasła.
– Już dawniej powtarzałem, że przeciętność mnie nie interesuje. To się nie zmieniło – podkreśla. – Zamiast przeciętnie grać w I lidze, wolę wrócić tutaj. Spróbować osiągnąć coś w siatkówce na rodzinnym Podkarpaciu, pociągnąć studia, rozwinąć firmę. Łapię trzy sroki za ogon, ale wierzę, że się uda.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.