Słonecka zaświeciła po 18

Siatkarki Proximy zostały pierwszymi w tym sezonie pogromczyniami Wisły Warszawa, pokonując ją 3:2 i przerywając jej passę 17 ligowych i pucharowych zwycięstw.

To był bodaj najbardziej ponury dzień tej zimy w Krakowie. Kombinacja mgły, smogu i wilgoci we wszechobecnej oprawie szarości tworzyła nastrój dla samobójców. Trochę lepiej świat zaczął wyglądać po zapadnięciu zmroku, bo oświetlały go lampy, a już w hali na „Suchych Stawach” daleko było do depresji.
Nawet jeśli któraś z drużyn osiągnęła niewielką przewagę (6:4, 6:8 – po dwóch asach Marty Wellny, 13:11), to od razu była ona kasowana przez przeciwnika. Gospodynie odsadziły się na 19:15 dzięki serwisom Iwony Krochmal (2 asy) i Marzeny Kropidłowskiej (sprytnie upolowała strzałem po prostej zasłoniętą przez dwie koleżanki przyjmującą). Dalej wyniku przypilnowały Paula Słonecka i Kropidłowska – 22:18, 25:20.
Chwilami nerwów i zaangażowania było chyba za dużo – trudno inaczej tłumaczyć ilość błędów w wykonaniu zawodniczek, z których dwanaście występowało na poziomie ekstraklasy w Polsce, Azerbejdżanie, Ukrainie, Białorusi, Rumunii, Austrii i Szwecji, a i dla pozostałych nie jest to pierwszy sezon walki o wysokie stawki. Według obliczeń statystyka Proximy, Dariusza Trocińskiego, oba zespoły zanotowały łącznie 75 wpadek. W drugiej partii zdarzyły się nawet takie „klopsy”, jak piłka przeciekająca przez palce w odbiorze, albo grzęznąca w „koszyczku” dłoni przygotowanych do odbicia.
– Myślę, że wszystko po kawałku się na to złożyło. To co pan mówi, plus trochę zmęczenia, trochę chorób – zastanawia się libero ekipy gości, Magdalena Saad, której akurat najmniej dotyczą zarzuty, bo nie poradziła sobie tylko z dwoma z 35 podań i osiągnęła 83% pozytywnego przyjęcia. – Nie chcę się usprawiedliwiać, ani w niczym ujmować krakowiankom, wygrały zasłużenie. Ale kiedy słyszę od naszego trenera, że w drugim secie miałyśmy trzynaście błędów, to… lepiej, żeby pan nie napisał, co o tym sądzę.
– Brało się to też z tego, że dużo ryzykowałyśmy. A trzeba było tak robić, żeby je „odgonić” od siatki. Ale dobrych zagrań też chyba było całkiem sporo, co? – uśmiecha się szelmowsko Słonecka.

Nawet więcej niż sporo. We wspomnianej drugiej odsłonie to miejscowe wyszły z ciosem z wymiany kiksów (15:11), po dwóch pojedynczych „czapach” Pauli prowadziły 20:15, a potem nawet 22:16. Kiedy przyjezdne zbliżyły się na 22:19, a z 24:19 na 24:23, przerywała im ze środka Jowita Jaroszewicz.
W rozpoczętym późnym popołudniem, o g. 18, spotkaniu długo najjaśniej świeciła właśnie Słonecka, kręcąca ręką w różnych kierunkach i zmieniająca siłę uderzenia. Żywiołowa w polu serwisowym i reakcjach: gdy po zaciętej wymianie, w niełatwej sytuacji, walnęła przed siebie stojąc za linią boczną i zmieściła się po drugiej stronie boiska, padła na kolana ze wzniesionymi pięściami.
To miło – lapidarnie skomentowała informację, że zdobyła dzisiaj najwięcej, 21 punktów. – Cieszę się jednak przede wszystkim ze zwycięstwa. Przyznam, że bałam się po porażce w trzecim secie, kiedy one otrząsnęły się z tego, jak na nie naskoczyłyśmy od początku.

Warszawianki znacznie lepiej broniły, a Elena Nowgorodczenko wykreowała inną grę w ataku, wykorzystując w obiegnięciu Alenę Łaziuk, a przede wszystkim, na krótkiej, Annę Łozowską, wbiegającą to przed jej twarzą, to za głową. Zabrakło u nich mocno związanej niegdyś z Krakowem Kingi Hatali, która się rozchorowała. Zastąpiła ją – przestawiona z lewego skrzydła, ale w przeszłości przez wiele lat występująca na prawym – Joanna Sobczak, przez co także na tej pozycji zmienił się styl ataku. Zbijając z szybszych wystaw Aśka zaksięgowała 19 „oczek”.
W trzeciej części Wisła odskakiwała na 3:5, 5:7, 7:9, 9:12, 15:17, 17:20, a Proxima zażarcie goniła, aż wreszcie – po zagraniach Kropidłowskiej – wyszła na 22:21. Cztery pozostałe akcje padły jednak łupem stołecznego teamu: po aucie i nieporozumieniu w szeregach miejscowych oraz ścięciu Karoliny Ciaszkiewicz-Lach i bloku Sobczak.
W czwartej partii krakowianki zrazu prowadziły (4:1, 7:4, 9:7), ale nie wytrzymały kolejnego szturmu przeciwniczek – 10:11, 11:14, 13:16, 15:18, 17:21, 18:24, 19:25. Skuteczna w tym okresie była Wellna.
Szkoleniowiec Proximy, Alessandro Chiappini wymienił wtedy połowę składu, a jedna z dublerek, libero Kinga Wysokińska zachowała nominację również na tie-breaka, w którym zaprezentowała się bardzo dobrze. Adrianna Budzoń forsowała wówczas w ofensywie obejścia w wykonaniu Gabrieli Ponikowskiej, która zapalała na tablicy 5:3, 6:4, 7:6 i 14:12. W pewnym momencie rezultat odwrócił się na 9:10 i 10:11, ale dwukrotnie opanowaniem wykazała się Kropidłowska, a sprawę zamknęło pudło wiślaczek. 15:12.

Dzisiejszy wynik można rozpatrywać na trzech płaszczyznach, z czego paradoksalnie najmniej istotny jest jego wpływ na tabelę (znajduje się w linku zamieszczonym na spodzie tekstu). Zarówno Saad, jak Słonecka, pytane, czy możliwe jest doścignięcie Wisły przez Proximę, używają słowa „ciężko”. Liderki mają 6 punktów przewagi i jeden mecz więcej do rozegrania, trudno sobie wyobrazić, by zanotowały aż trzy wpadki.
Za to konfrontacja klubów, które poniosły duże nakłady, otwarcie i głośno mówiąc o ambicjach awansu do Orlen Ligi, była bardzo prestiżowa. Gospodynie jako pierwsze w tym sezonie pokonały Wisłę, która do 14 zwycięstw na zapleczu ekstraklasy dołożyła trzy w Pucharze Polski, w tym nad PTPS Piła. Przede wszystkim jednak – wysłały jej sygnał (a przy okazji to samo udowodniły sobie), że jeśli zmierzą się z nią w finale, to walka raczej nie będzie odzwierciedlać różnicy na koniec fazy zasadniczej.
– Jasne, w play off wszystko się zeruje. Historia zna niejeden przypadek, że faworyt nie wchodził nawet do „czwórki” – Magda Saad tak samo jak ekspresyjnie broni na parkiecie, tak sugestywnie gestykuluje w rozmowie. – Ten kubeł chłodnej wody przyda się. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie się nam dobrze pracowało.
Proximę natomiast czeka kolejny mecz bardzo ważny dla rozstawienia przed play off. W niedzielę w Świeciu spotka się z Jokerem. – Będzie bardzo trudno; już sama długa podróż ma znaczenie, a one pewnie dodatkowo się zmotywują, widząc nasz dzisiejszy sukces – uważa Paula Słonecka. – Jeśli jednak zagramy tak jak dzisiaj, to powinnyśmy sobie poradzić.
PAWEŁ FLESZAR

PROXIMA Kraków – WISŁA Warszawa 3:2 (25:20, 25:23, 22:25, 19:25, 15:12)
Sędziowali: Robert Nowicki (Bielsko-Biała) i Radosław Kaczor (Wrocław). Widzów: 170.
PROXIMA: Budzoń 1 pkt, Słonecka 21, Jaroszewicz 12, Krochmal 16, Kropidłowska 12, Ponikowska 9 oraz Bulbak (l), Wysokińska (l), Bakuła, Janicka, Widera, Boguszewska. Trener: Alessandro Chiappini.
WISŁA: Nadziałek 2, Ciaszkiewicz-Lach 5, Łozowska 12, Sobczak 19, Wellna 14, Łaziuk 9 oraz Saad (l), Nowgorodczenko 2, Gorzewska 2. Trener: Mirosław Zawieracz.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.