Słowem bazowym jest szerszeń

Klasycznego hat-tricka zaliczyli już na progu lata Jarosław Lech i Damian Wojtasik – triumfowali w trzech Grand Prix z rzędu, nie przegrywając żadnego meczu. Na piasku ośrodka przy Bulwarowej w Krakowie nie stracili nawet seta.

A przystąpili do turnieju po czterech dniach bez treningu i z kontuzją – we wtorek Damian po ataku skoczył na piłkę i skręcił kostkę. – Spiąłem ją tak mocno stabilizatorem, że nie czułem stawu, tabletki przeciwbólowe też robią swoje – opowiada.
Mieliśmy luz psychiczny, bo założyliśmy, że nie będziemy się bić o nic, wystarczy nam awans do ósemki, albo szóstki – dodaje Lech.
W świetle dwudniowej rywalizacji ich wyjaśnienia brzmią lekko komicznie, bo nawet z trzema sprawnymi nogami zdominowali kompletnie turniej główny, w finale zaś, w pierwszym secie meczu z Sebastianem Sobczakiem i Piotrem Janiakiem, odskoczyli na 9:6, 12:9, a od 12:11 odjechali na 18:13 – po zagraniach właśnie Wojtasika, który obił też blok na 21:17.
W drugiej partii popełnili kilka błędów i było 8:12, ale poprawili obronę, Wojtasik uderzał plasem („To chyba widać, że z tą nogą nie mogę atakować dynamicznie?„) skręcając ręką do lewej strony, a kiedy Lech w dwóch różnych seriach zaaplikował przeciwnikom trzy asy – prowadzili 19:14 i wkrótce sfinalizowali sprawę przy 21:16.

Są nietuzinkowym duetem także dlatego, że trenują ze sobą dopiero półtora miesiąca, a współpraca i komunikacja na boisku układają im się znakomicie. – Półtora miesiąca, ale po dwa razy dziennie – zaznacza Damian. – Na treningach dużo ze sobą rozmawiamy, ustalamy wszystkie zachowania, wiec potem już nie musimy za wiele gadać.
Duże mają również umiejętności – rywale serwowali na Wojtasika, żeby zmusić go do ataku, a ten nierzadko dokładnie nagrywał Lechowi do ścięcia z „drugiej piłki”. W półfinale z najbardziej waleczną parą imprezy – Marcinem Melnarowiczem i Mateuszem Radojewskim – Damian zamknął pierwszego seta (22:20) trafieniem w samą linię końcową. A w połowie następnej odsłony pokazał błyskotliwą sekwencję akcji (w tym uderzenie z „pierwszej piłki”, kiedy zobaczył, że tamci zostawili pół boiska wolnego) do stanu 14:9. – Tak jest Szera! Brawo Szera! – dopingował go Lech, który na finiszu był niepowstrzymany na siatce (21:16). – Słowem bazowym był „szerszeń”, ale dalej wytłumaczenie jest długie i głupie – wykręcał się Wojtasik, pytany o etymologię przezwiska.

Wraz z kolegą znieśli z podium 20-kilogramowe stylowe bryły soli, które zastępowały puchary, zaksięgowali też po 2200 zł na głowę z wynoszącej 20 tysięcy puli nagród pieniężnych. Teraz jadą na turniej do Lozanny, stamtąd do Nowego Sadu, marzą o pełnym poświęceniu się plażówce. Póki co, występują w hali: Lech przenosi się właśnie z Siatkarza Wieluń do KS Milicz, a Wojtasik, który był zawodnikiem Spodka Katowice, ma dwie propozycje, z Milicza i Caro Rzeczyca. – Wybór jest uzależniony od kilku kwestii, m.in. czy Rzeczyca znajdzie się w II lidze, o co właśnie się stara – wyjaśnia. – Tam byłoby wygodnie, bo to blisko Łodzi, gdzie mam całe życie; dziewczynę, studia. Z drugiej strony, gdybyśmy grali w jednym zespole z Jarkiem, łatwiej byłoby po sezonie przejść na piasek, wystarczyłoby się dogadać z jednym trenerem… A co do plażowego zawodowstwa, to z samych nagród się nie wyżyje. Potrzebni są sponsorzy, który zapewnią 50 tysięcy na wyjazdy turniejowe. Do tego dochodzi kwestia trenowania w zimie. Bardzo fajna hala jest w Wiedniu, koledzy, którzy tam ćwiczyli, wydawali 6 tysięcy miesięcznie za wszystko – razem z wynajmem boiska, zakwaterowaniem, wyżywieniem, sprzętem. To stosunkowo przystępna kwota, ale łączne koszty rosną

W konfrontacji o trzecią pozycję Melnarowicz i Radojewski pokonali Dawida Popka i Michała Makowskiego 2:1 (20:22, 21:14, 15:12). W pierwszej odsłonie prowadzili nieznacznie, ale wypuścili z rąk końcówkę, w drugiej przeważali wysoko od startu (5:3, 8:4, 11:7, 14:10, 18:11, 19:14), a w tie-breaku początek należał do rywali (6:4). Wówczas jednak Radojewski, ksywa „Radar”, wyszukiwał bezbłędnie niekryte obszary na polu przeciwników i umieszczał tam piłkę, a na koniec wcelował nią w linię.

Drugi półfinał – pomiędzy Sobczakiem i Janiakiem a Makowskim i Popkiem – nie miał żadnej historii: zdobywcy drugiej lokaty prowadzili niemal bez przerwy przez obydwa sety. Dużo bardziej zacięte były poranne spotkania o awans do tej fazy, po prawej stronie drabinki (komplet wyników znajduje się poniżej).
W meczu pokazowym kobiet zmierzyły się Sandra Biernatek i Iwona Kuskowska z Adrianną Szady i Aleksandrą Stachowicz – zwyciężyły te pierwsze – 22:20, a wszystko odbywało się w konwencji żartu, przy zmiennej liczbie i płci osób obecnych na boisku.
PAWEŁ FLESZAR

Zapowiedź turnieju można znaleźć TUTAJ, a relację z piątkuTUTAJ, a z soboty TUTAJ.

O wejście do półfinału (prawa strona drabinki): Dawid Popek, Michał Makowski – Rafał Matusiak, Dominik Witczak 21:19, 22:20; Marcin Melnarowicz, Mateusz Radojewski – Maciej Kosiak, Maciej Rudol 24:22, 21:17.
Półfinały: Jarosław Lech, Damian Wojtasik – Melnarowicz, Radojewski 22:20, 21:16; Sebastian Sobczak, Piotr Janiak – Popek, Makowski 21:14, 21:16.
O 3. miejsce: Melnarowicz, Radojewski – Popek, Makowski 20:22, 21:14, 15:12.
Finał: Lech, Wojtasik – Sobczak, Janiak 21:17, 21:16.

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*