Smuteczek wiosenny

Siatkarki AZS UEK Kraków pokonały dwukrotnie, po 3:0, Dalin Myślenice i są bliskie wydłużenia walki o II ligę aż do drugiej połowy maja.
Rywalizacja w play out toczy się do trzech zwycięstw, trzeci i ewentualny czwarty mecz odbędzie się w Myślenicach. Pierwotnym terminem był 3-4 maja, ale wówczas „Ekonomistki” wezmą udział w turnieju finałowym akademickich mistrzostw Polski. Obaj trenerzy wstępnie umówili się na 30 kwietnia i ewentualnie 1 maja, jednak musi to zostać jeszcze potwierdzone, także w PZPS. Przegrany w serii spada z II ligi, a wygrany zmierzy się jeszcze z trzecioligowcem w dwumeczu barażowym zaplanowanym na 17 i 24 maja.

Pierwsze sygnały sobotniego wieczoru nie wskazywały na gładkie zwycięstwo gospodyń. Postój Katarzyny Prośniak za linią końcową zaowocował prowadzeniem 7:1, a kiedy tam wróciła i posłała asa – 17:12. Jej zespół nie imponował może siłą, ale był dokładniejszy od przeciwnego. – Ze wszystkich spotkań, jakie rozegraliśmy z nimi w tym sezonie, w tym okresie zaprezentowały się najlepiej; popełniały najmniej błędów – oceniał opiekun gospodyń, Kacper Osuch.
Jego podopieczne stopniowo się budziły. Dwa asy Joanny Madzi zmniejszyły różnicę do 17:19, przerwała jej 15-letnia Daria Kędziora, po ataku Sandry Skóry przyjezdne miały jeszcze setbola (23:24), obronionego przez Ewelinę Warzechę. Przy 25:25 Regina Turczanik wbiła gwoździa, wyskakując za głową rozgrywającej, a ostatnia piłka po odbiciu myśleniczanek uderzyła w podsufitową konstrukcję.

Dwie następne partie miały podobny scenariusz – do 10. punktów kontakt wzrokowy, a potem odjazd „Ekonomicznej”. W drugiej było 9:5 (pojedynki środkowych: Turczanik, Katarzyny Rerak i Natalii Szewczyk), ale też 9:8 i 11:10, a później 13:10, 16:12 – po zepsutych atakach rywalek. Dalej Warzecha uderzyła mocno i została na lewym skrzydle do bloku, księgując punkt także w taki sposób, a Paulina Kerep dołożyła asa (23:16). Po „czapie” Warzechy z Rerak było 24:18, a po chwili rozluźnienia i czasie (24:20) zamknęła sprawę Madzia.
Na starcie trzeciej znowu pokazały się środkowe, Turczanik i Szewczyk, ale kiedy Monika Gablankowska przepchnęła tę pierwszą nad siatką, Kędziora zaliczyła asa, a miejscowym zdarzył się błąd podwójnego odbicia – zrobiło się 10:9. Kerep wyprostowała jednak sytuację ścięciami mocnym i plasowanym (14:10), a potem pociągnęła podaniami aż do 20:11 (w tym dwa asy). Po chwili zapis brzmiał 23:12, a ustaliła go znowu Madzia, na 25:14.
– Krakowianki mają jednak dużo więcej rutyny i to decyduje w końcówkach, albo w przełomowych momentach – uważa szkoleniowiec ekipy gości, Jerzy Bicz.

Tak samo spuentował dwa sety niedzielnej konfrontacji. Pierwszy przebiegał zgoła nieszablonowo. 7:1 i 12:3 dla akademiczek po zagrywkach Rerak i Madzi przebiła swoją serią Kędziora – 12:15, przy współudziale koleżanek, zwłaszcza kontrującej Prośniak. Przerwała im obejściem Turczanik, a dobra zmiana w wykonaniu Joanny Mazurkiewicz zaowocowała jej podaniami i wystawami do Warzechy i Kerep. 18:16, 21:17 po „czapach” gospodyń i 25:19 po „czochrającym” taśmę asie Rerak, kiwce Turczanik i aucie rywalek.
W drugim znowu Kedziora pokazała nieprzyjemny serwis, a trzy zbicia Prośniak zaświeciły na tablicy rezultat 7:13. Znowu serwis Mazurkiewicz oraz czujna postawa na siatce Warzechy i Rerak zredukowały straty (12:13, 15:14) i odtąd na ogół był remi (17:17, 20:20). Przy stanie 22:22 trzy kolejne „oczka” dla miejscowych to dotknięcie siatki, as Katarzyny Grzywny (ona również zanotowała niezłą zmianę) i atak Madzi.
W trzeciej odsłonie dzięki asom (Rerak, Warzecha, Madzia) i akcjom z obejścia Turczanik zyskały przewagę – 13:7 – która bardzo zmalała przy zagrywkach Szewczyk (13:12). Reszta to jednak popis Rerak, raz po raz wypuszczanej środkiem przez Agnieszkę Czekaj, podkreślającej udaną postawę blokiem. 19:14 i wkrótce 25:16.

Fakt, że wiosną niektórzy awansują, a inni zostają zdegradowani jest równie naturalny jak procesy zachodzące w tym czasie w przyrodzie (choć w siatkówce jest to w ostatnich latach zachwiane podobnie jak w klimacie…). Musi jednak budzić smutek obserwowanie losów Dalinu Myślenice, jednego z niewielu klubów realnie szkolącego młodzież ze swojej miejscowości i okolic, a także Jerzego Bicza. Przez kilkadziesiąt lat przechodził różne koleje losu. Spod ręki jego i innych pracujących tam trenerów wyszło wiele ciekawych zawodniczek. Właśnie mija dziesięć lat, jak wchodził z nim do ekstraklasy, notując trzeci awans w ciągu pięciu sezonów (barwne dzieje myślenickiej siatkówki opisywaliśmy kiedyś TUTAJ).
Obecny sezon był kolejnym, kiedy kadra się wykruszała i była uzupełniana młodzieżą. Ten jest najgorszy, bo absencje sypią się w trakcie, a pozostałe dziewczynki są uzdolnione, ale jeszcze zbyt młode, by ciągle dźwigać odpowiedzialność. Z występujących jesienią w podstawowym składzie dwie zrezygnowały ze względu na studia i maturę, dwie inne mają poważne kontuzje. Z soboty na niedzielę gorączka wykluczyła 15-letnią libero Aleksandrę Kozak. Musiała zastąpić ją młodziutka Magdalena Góralik, która II ligę rzadko wcześniej oglądała z bliska, ale poradziła sobie całkiem nieźle.
Do tego Natalia Szewczyk chorowała i już dawno nie była na siłowni, co po niej od razu widać. Fajnie się sprężyły w Jarosławiu w I rundzie play out, ale po porażkach wszystko siadło – Bicz jak zwykle ze stoicyzmem podchodzi do wszelkich wyroków losu. – Jeszcze będziemy coś robić, walczyć, ale coraz częściej zastanawiam się, czy nie było błędem zgłaszanie się do II ligi w naszej sytuacji kadrowej i finansowej.
PAWEŁ FLESZAR

AZS UEK Kraków – DALIN Myślenice 3:0 (27:25, 25:20, 25:14) i 3:0 (25:19, 25:23, 25:16)
Sędziowali: Bogusław Bober (Zabrze) i Marcin Dobrzański (Częstochowa) oraz Justyna Pędrys (Bielsko-Biała) i Robert Chojecki (Katowice). Widzów: 30 i 30.
UEK: Czekaj, Kerep, Rerak, Warzecha, Madzia, Turczanik oraz Mistygacz (l), Urban (l), Mazurkiewicz (n), Grzywna (n). Trener: Kacper Osuch.
DALIN: Gablankowska, Prośniak, Skóra, Iszczuk, Kędziora, Szewczyk oraz Kozak (tylko s -l), Góralik (s, n – l). Trener: Jerzy Bicz.

Komentowanie zablokowane.