Spacer po linie w różowych okularach

Już ósme z rzędu niepowodzenie dotknęło piłkarzy Wisły Kraków – tym razem był nim remis na własnym boisku z Górnikiem Łęczna, 1:1, i utrata obu stoperów.

– Zadaję sobie pytanie, czy jestem zadowolony z wyniku, czy nie… – zastanawia się trener gości, Jurij Szatałow. – Wisła miała optyczną przewagę, ale to my oddaliśmy więcej groźnych strzałów. Nie ma co być zachłannym, wracamy do domu z punktem i przygotowujemy się do następnego meczu.
Określenie „optyczna przewaga” jest umowne. Wszak pierwszej połowie krakowianie skonstruowali dwie wartościowe akcje. Najpierw Witalij Bałaszow dośrodkował z prawej strony, ale Zdenek Ondraszek krzywo dołożył nogę do piłki i choć nadał jej właściwy kierunek (w tę stronę, skąd przyszła), to nieznacznie chybił. Dwie minuty później Boban Jović oddał ni to strzał, ni to podanie w pole karne, na wślizgu dopadł go Wilde-Donald Guerrier i wpakował do siatki (nie dokończył zresztą spotkania: rywal niefortunnie upadł mu kolanem na „splot słoneczny”; Haitańczyk został odwieziony do szpitala, na szczęście, wg wstępnych diagnoz, nie stało mu się nic poważnego).
Jakub Świerczok i Grzegorz Piesio również wykazali się zdecydowaniem, za to zabrakło im odrobinę celności, bo ich uderzenia zza pola karnego minęły – odpowiednio – słupek i poprzeczkę.
– Byliśmy w tej części zbyt bojaźliwi, za dużo graliśmy w poprzek. W przerwie musiałem w szatni podnieść trochę głos – opowiada Szatałow.

Przez pół godziny drugiej połowy okazje rozłożyły się mniej więcej po równo. Tu Brożek spudłował z bliska, a Ondraszek główkował tuż obok słupka, tam główkę Świerczoka obronił Michał Miśkiewicz, a w 75. minucie Kuba po dryblingu trafił w słupek.
Po chwili jednak Łukasz Mierzejewski ostro zacentrował z prawej flanki, a Krzysztof Danielewicz mocno główkował pod poprzeczkę. Opiekun „Białej Gwiazdy”, Tadeusz Pawłowski rozgrzeszał za tę sytuację stoperów i środkowych pomocników, a obwiniał – ogranego już wcześniej kilka razy – Rafała Pietrzaka, że dopuścił do podania.
Tak czy owak, stoperzy, Arkadiusz Głowacki i Richard Guzmics, „nagrabili” sobie innymi interwencjami, przede wszystkim faulami, za które zostali ukarani żółtymi kartkami. Obaj będą musieli pauzować w konfrontacji z Podbeskidziem Bielsko-Biała – w najbliższą sobotę, o g. 20.30, przy Reymonta. – Od jutra zaczniemy próbować, kogo można postawić na ich miejscu. Na pewno Sadloka, może też Urygę – mówi Pawłowski.
W ostatnim kwadransie wydawało się, że jeśli Górnik pójdzie za ciosem, to gospodarze nie zdołają ustrzec się od przegranej. – Stałem przy linii, darłem się, ale niektórzy nie mieli już sił. Trudno było wywrzeć ciśnienie na przeciwnikach – podsumowuje szkoleniowiec łęcznian.

Trzeci powrót do Wisły zaliczył dzisiaj Patryk Małecki, który pojawił się na boisku po raz pierwszy od styczniowego transferu. Szarpnął kilka razy, a potem spuścił z tonu. Był to jego jubileuszowy, dwusetny występ w ekstraklasie.
Jednak statystyki klubowe są przesłanką coraz większego niepokoju. Po raz ostatni drużyna zwyciężyła 6 listopada, potem doznała sześciu porażek, flankowanych przez dwa remisy. Kołysze się nad przepaścią: weekend spędziła na miejscu spadkowym, teraz zrównała się punktami z trzecim od końca Podbeskidziem i wyprzedza go stosunkiem bramek. Jej trener spaceruje jednak po linie w różowych okularach: – Jedyne pocieszenie, że ruszyliśmy po tych porażkach (…). Nie zmieniamy celów; w tabeli jest płytko i po dwóch zwycięstwach można się odbić wysoko. Tylko nie można już czekać.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – GÓRNIK Łęczna 1:1 (1:0)
Bramki: Guerrier 19 – Danielewicz 76. Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Głowacki, Guzmics – Bogusławski. Widzów: 9110.
WISŁA: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmics, Pietrzak – Bałaszow, Uryga, Cywka, Guerrier – Ondraszek, Brożek. Trener: Tadeusz Pawłowski.
GÓRNIK: Bartkus – Mierzejewski, Pruchnik, Bożić, Jakubik – Danielewicz, Bogusławski – Bonin (56. Marquitos), Pitry (87. Tymiński), Piesio – Świerczok. Trener: Jurij Szatałow.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.