Spory ruch w Karpatach

Świeżo upieczony pierwszoligowiec ściąga trzy młode, zdolne siatkarki, w tym wieliczankę i proszowiankę, a transferów może przeprowadzić łącznie nawet siedem. Krośnieński zespół będzie miał również głównego sponsora ze swojego miasta.

– Chcemy godnie się zaprezentować; wygrywać ile się da i udowodnić, że zasługujemy na I ligę – mówi Andrzej Hojnor, który na koniec czerwca został prezesem stowarzyszenia KSS Karpaty Krosno. Wcześniej był wiceprezesem ds. siatkówki męskiej, a po wiosennej rezygnacji długoletniego szefa sekcji żeńskiej, Zbigniewa Sobolewskiego – pomagał także jej.
W poniedziałek, decyzją Prezydium Zarządu PZPS, „Karpatki” zostały zakwalifikowane na zaplecze ekstraklasy. W turnieju finałowym o awans, na przełomie maja i czerwca, zajęły trzecią lokatę – najwyższą, która nie dawała promocji. – Kiedy niedługo później Związek rozesłał, że mogą stworzyć się wolne miejsca w I lidze, uznaliśmy, że może to nie do końca sportowe, ale grzechem byłoby z tej okazji nie skorzystać – przekonuje Hojnor. – Zwłaszcza że nie wzięliśmy się znikąd; to efekt wielu lat pracy w klubie, szkoleniowców i działaczy. Tu możliwości płatnicze nigdy nie były przeszacowywane.

Dotąd najważniejszymi mecenasami drużyny była Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa i MOSiR (a do tego grupa podmiotów przekazujących mniejsze kwoty). Będą łożyć też na I ligę, ale palmę pierwszeństwa przejmie duża firma z Krosna. – To będzie nasz sponsor główny. Prosili nas, żeby na razie nie zdradzać ich nazwy. Zostaną przedstawieni na konferencji prasowej na koniec lipca – wyjaśnia prezes.
Dodaje, iż w tej chwili mają pokrycie na 90 procent założonego budżetu. – Pozostały jeszcze rozmowy z kilkoma przedsiębiorstwami, które powinny nam dać całość – uważa. – Dotychczasowy prezes, Janusz Fic zrezygnował, gdyż musi więcej czasu poświęcić obowiązkom zawodowym, ale zostawił stowarzyszenie w dobrej kondycji finansowej. Czy żeńską siatkówkę budujemy kosztem męskiej? Na pewno nie! Będą mieli przyzwoity budżet i skład.

Trenerem beniaminka będzie dalej Dominik Stanisławczyk, który poza ligowymi osiągnięciami ma też na koncie dwa tytuły akademickiego mistrza Polski. Hojnor wylicza nazwiska dziewczyn pozostających w składzie – rozgrywająca Katarzyna Nadziałek, skrzydłowe: Joanna Beda, Joanna Paluch, Iwona Grzegorczyk, Ewelina Halasz, Barbara Mikosz, środkowa Agnieszka Dziadosz. Twierdzi, że nie do końca przesądzone są losy środkowej Natalii Perlińskiej i skrzydłowej Kingi Czarnowskiej, odchodzą zaś rozgrywająca Aleksandra Witkoś i środkowa Aleksandra Sieradzka.
Stracili przede wszystkim jedną z najlepszych swoich zawodniczek, libero Sylwię Bielecką. – Z bólem serca podjęliśmy tę decyzję, bo sportowo i charakterologicznie była świetna. Jednak chcemy budować skład głównie na studentkach, także pod kątem Europejskich Igrzysk Studenckich, a Sylwia skończyła już studia – tłumaczy prezes.
Trudne zadanie zastąpienia Bieleckiej stanie przed 20-letnią Pauliną Czekajską. Jest wychowanką Pogoni Proszowice, w 2009 r. przeniosła się do SMS Edu-Sport w Bielsku-Białej, współpracującego z ekstraklasowym BKS. Waleczna i ambitna „Pinka” poznała smak I-ligi w sezonie 2011/12, na wypożyczeniu do PLKS Pszczyna. W minionych rozgrywkach występowała w Szóstce Biłgoraj. – Mamy już kontrakt z nią i certyfikat – opowiada Hojnor. – Z pozostałymi dwoma dziewczynami już wszystko ustaliliśmy, umowy są w trakcie podpisywania.

Jedną z nich jest 20-letnia środkowa z MKS MOS Wieliczka, Izabela Bałucka. Wpadła w oko Sobolewskiemu i Stanisławczykowi, kiedy wraz z koleżankami dała się bardzo we znaki Karpatom w końcówce sezonu zasadniczego – przez wieliczanki straciły one fotel lidera. Już wtedy miały miejsce pierwsze rozmowy, kolejne w czerwcu i lipcu, lecz warunkiem Izy – niedawno spełnionym – była możliwość przejścia do zespołu pierwszoligowego. Trzecią z młodych siatkarek, które przenoszą się do Krosna jest Elżbieta Szymańska, rocznik 1994, wychowanka MKS V LO Rzeszów, która w minionym sezonie była podstawową rozgrywającą II-ligowego San-Pajda MKS V LO Łańcut.
Andrzej Hojnor twierdzi, że klub może pozyskać jeszcze cztery siatkarki z większym doświadczeniem, jedną nawet z ekstraklasowym. – Prowadziliśmy z nimi rozmowy już wcześniej, w czerwcu i pierwszej połowie lipca, bo baliśmy się, że teraz będzie mało czasu – zwierza się. – Pojawia się jednak sporo ciekawych propozycji. Mam nadzieję, że wkrótce sfinalizujemy wszystkie sprawy transferowe.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.