Spotkajmy się w trzecim secie

Salos pokonał Dwójkę Krynica, 3:0, przy czym dosyć długo krakowskie siatkarki nie napotykały oporu ekipy gości.
Przez dwie pierwsze partie można było wątpić w sens takiego a nie innego składu III ligi małopolskiej (wynikającego też z zestawienia i liczebności II ligi – analizowaliśmy już tę sprawę TUTAJ). I ani gospodynie nie miały powodów do chwały, ani przyjezdne do wstydu; zwyczajnie pomiędzy tymi dwiema drużynami nie było płaszczyzny rywalizacji. Krakowianki od pierwszego gwizdka odskoczyły na 3:1, 7:2, 8:3, po serwisach Żanety Jewuły zrobiło się 14:4, a Mai Krzysiek – 21:5. Wówczas stanęły, uderzając piłką dwukrotnie w aut, raz o blok, raz dotykając siatki i wpuszczając podanie przeciwniczek (21:10). Obudziła je kiwką Judyta Olipra i tak nastąpił szybki koniec. 25:10.
Rozgrywająca Salosu zanotowała dłuższy postój za linią końcową na początku drugiej odsłony – 11:1 przy przytomnej postawie na siatce (dobitki i kontry) Agnieszki Szafraniec – a po chwili udanie zastąpiła ją w obydwu rolach wchodząca na podwójną zmianę Katarzyna Angielska. 15:2, 20:4, 20:6, 21:7, 22:9, 25:9 – po ścięciu Wioletty Maślanki.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W trzecim secie kryniczanki zasłużyły na szacunek za sposób w jaki otrząsnęły się ze zniechęcenia (wcześniej chwilami już bezrefleksyjnie biły w siatkę). – To tkwi w podświadomości, że ktoś jest słabszy, dlatego trzeba wyjść i zmobilizować się – uczulał gospodynie trener Michał Flaszowski, jednak w tamtym okresie jego podopieczne (głównie dublerki) były już dosyć rozkojarzone i wreszcie zaczął się mecz.
Z lewej flanki punktowała Kinga Wartak, a rezultat brzmiał 2:5, 5:5, 6:7, 7:9, 12:10, 14:12 i 14:15, 15:17, kiedy do głosu znowu doszła Kinga. As i atak z II linii Julii Sotoły oraz sprytne przebicie Angielskiej odwróciły wynik na 18:17, dalej było 20:18 (as Agnieszki Bakuły), 20:20 (as Darii Rzepieli), 22:20 i 23:21. Przyjezdnym nie spieszyło się jednak do domu – Izabela Stróżyk zaaplikowała rywalko kolejnego asa, Wartak sfinalizowała kontrę po ofiarnej obronie koleżanek (23:24), a kiedy następny pocisk Stróżyk spadł w okolice boiska Salosu, cała drużyna gości wyskoczyła w górę z piskiem radości.
Był to jednak minimalny aut, 24:24, krótka gra na przewagi (25:24, 26:25), a przy stanie 26:26 Szafraniec uderzyła skutecznie, rywalki zaś – w taśmę. 28:26.

– Moje dziewczyny były chyba zaskoczone, że tamte się podniosły, krzyknęły i zupełnie je to zdeprymowało – charakteryzuje trzecią partię Flaszowski. – Teraz mamy wyjazd do Starego Sącza na spotkanie z Popradem i tam będzie ciężko, potrzebujemy lepszej postawy.
W jego zespole problemy z plecami ma nieobecna dzisiaj Klaudia Miętka. Natomiast najlepsza siatkarka Salosu ostatnich lat, Bakuła rzadziej trenuje. – Dwa razy w tygodniu, ze względu na przygotowania do matury. Dlatego nie występuje w podstawowym składzie – uzasadnia szkoleniowiec.
PAWEŁ FLESZAR

SALOS Kraków – DWÓJKA Krynica 3:0 (25:10, 25:9, 28:26)
Sędziowali: Rafał Pawłowski i Andrzej Sobieraj (Kraków). Widzów: 30.
SALOS: Olipra, Maślanka, Cieplińska, Szafraniec, Jewuła, Krzysiek oraz Gratkowska (l), Nowak (l), Bednarczyk, Sotoła, Angielska, Bakuła. Trener: Michał Flaszowski.
DWÓJKA: Gucwa, Bugajska, Jurczak, Rzepiela, Wartak, Sróżyk oraz ptak (l), Iwanicka. Trener: Krzysztof Poprawa.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.